Piotr Osiecki: nie wyjdziemy z propozycją podwyżki podatków

Fot. Pixabay
Piotr Osiecki: nie wyjdziemy z propozycją podwyżki podatków

W ratuszu kończą się prace nad budżetem miasta na 2023 rok. „Ziemia Sochaczewska” zapytała burmistrza, jak przy kilkunastoprocentowej inflacji i rosnących kosztach energii zamierza spiąć plan dochodów i wydatków?

– To prawda, jest wiele niewiadomych – mówi Piotr Osiecki. – Kilkunastoprocentową inflację odczuwamy w każdym wydatku. Na przykład paliwo do autobusów czy zamiatarki nasze zakłady kupowały przed rokiem po 5,60 zł, a teraz o 40 procent drożej, po 7,80 zł za litr. Głęboki niepokój budzą też rosnące koszty ogrzewania basenu. Projektując budżet musimy skupić się na naszym głównym zadaniu, aby wszystkie usługi świadczone przez samorząd były realizowane bez zakłóceń. Oszczędzamy, niektóre inwestycje przesuniemy w czasie, świąteczne oświetlenie ulic nie będzie tak bogate jak w poprzednich latach, podobnie jak miejska oferta kulturalna, sportowa i turystyczna. Wspólnie musimy przejść przez ten trudny okres. Ostatnio spotkałem się z kadrą kierowniczą urzędu miasta oraz dyrektorami wszystkich naszych jednostek. Wysłałem jasny sygnał, że cała samorządowa rodzina musi ograniczać koszty jeszcze bardziej skutecznie niż dotychczas.

Wiele samorządów szukając dodatkowych dochodów już zapowiedziało, że w 2023 roku podniesie stawki podatków od nieruchomości. A jak zachowa się samorząd Sochaczewa?

– Wspólnie z przewodniczącym rady miejskiej Sylwestrem Kaczmarkiem uzgodniliśmy, że nie wyjdziemy z propozycją podwyżki podatków – zapewnia burmistrz. – Wprawdzie ministerstwo finansów zezwoliło samorządom na ich podniesienie o ok. 12 procent, ale nie skorzystamy z tej możliwości. Nie będzie ani podwyżek podatków od nieruchomości, ani od środków transportowych czyli naczep, przyczep, autobusów i ciągników siodłowych. Nie była to łatwa decyzja, bo ograniczamy sobie wpływy budżetowe, ale uznaliśmy, że nie można podjąć innej. Wszyscy zmagamy się z inflacją, wiele rodzin z lękiem patrzy na rosnące raty kredytów, i w tych okolicznościach samorząd nie może wyciągać ręki po więcej.

Decyzja o niepodnoszeniu podatków oznacza ubytek w kasie miasta w wysokości ok. 2 mln złotych.

– Miasto nie straci tych pieniędzy, one po prostu zostaną w kieszeniach mieszkańców. Podwyżka podatków od nieruchomości o kilka procent oznaczałaby dla przeciętnej rodziny wzrost rocznej opłaty za mieszkanie i grunt pod nim o kilka złotych, ale już dla firm byłyby to większe kwoty. Samorząd może przesunąć w czasie jakąś inwestycję, ale przedsiębiorca nie przesunie terminu rozliczenia się z ZUS-em czy urzędem skarbowym. Firmy ledwie wyszły z covidu, teraz zmagają się z inflacją. Nie chcemy, by samorząd dokładał im problemów.

UM

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz