Z nastolatkiem nie ma rozmowy? Cykl materiałów PCPR

Już wiemy, że nastolatki są zdolne do wszystkiego, że nigdy nie wiadomo, co im wpadnie do głowy, że mogą przesadnie reagować na błahe sytuacje, że są gotowe na złość rodzicom odmrozić sobie uszy. Wielu rodziców skarży się na trudne życie ze swoimi dotąd spokojnymi i pogodnymi dziećmi. Nie poznają wręcz własnego dziecka. „Siedzi naburmuszony w swoim pokoju, nic nie robi, w niczym mi nie pomaga, nie rozmawia tylko krzyczy, ubiera się jak wariat, ma jakieś szemrane towarzystwo i na wszystko jedną odpowiedź: NIE”.

Nastolatki często czują się wyobcowane we własnej rodzinie, niezrozumiane przez rodziców i bliskich, mają poczucie odrzucenia. Z jednej strony sami wrogo traktują rodziców, a z drugiej strony brakuje im bliskości, ciepła, akceptacji. Burzliwe zmiany, które zachodzą w ich życiu bywają trudne do zniesienia dla nich samych. Wybuchają z byle powodu, a potem sami są zaskoczeni swoją reakcją. Wielu rodziców zaczyna wtedy mocno naciskać na stawianie granic ustalanie ścisłych zasad. Niestety takie rygorystyczne egzekwowanie posłuszeństwa powoduje jeszcze większe zamknięcie w sobie. Rodzic jest bardziej zaniepokojony, bo nie wie, co się dzieje z dzieckiem i trudno mu do niego dotrzeć. Co wtedy robić? Jak przeżyć ten trudny czas?

Zaczynamy od tego, co paradoksalnie jest jednocześnie najprostsze i najtrudniejsze. Od rozmowy. Tak, dialog z nastolatkiem jest możliwy. Ważne, żeby rodzic pamiętał o szacunku i zaufaniu. By zastosował cztery podstawowe zasady otwartego dialogu z nastolatkiem:

  1. Słucham uważnie, nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że już to sto razy słyszałam
  2. Najpierw słucham, a potem mówię
  3. Nie osądzam, nie krytykuję, staram się zrozumieć, dopytuję, czy dobrze rozumiem
  4. Nie zawsze wiem, nie mam monopolu na wiedzę

Zasady te dotyczą obu stron. Nastolatek od nas uczy się rozmawiać. Ty my-dorośli dajemy ich przykład. My też nie lubimy, kiedy dziecko nam przerywa, nie wysłucha do końca. Rozmawiajmy z dzieckiem jak z przyjacielem, nie wrogiem. Rozmawiamy po to, żeby zrozumieć, nie oceniać i krytykować. Ważna jest także forma i styl rozmowy, przykłady z własnego życia, czasem żart na rozładowanie atmosfery. Starajmy się wspólnie dojść do rozwiązania, dajmy dziecku czas na zastanowienie się, na szukanie wyjścia z sytuacji. Pamiętajmy także o jednym: Dziecko nie musi myśleć tak samo jak my. Ma prawo mieć inne zdanie na jakiś temat, nawet, jeśli nam się to nie podoba. Uszanujmy je. Pozwólmy je wyrażać. Tutaj należy podkreślić, że nie chodzi o przestrzeganie prawa, norm i ustalonych zasad społecznych. Często słyszymy, że dzieci nie lubią szkoły, mają prawo tak myśleć, ale to nie znaczy, że przestaną do niej chodzić. Pamiętajmy, że lepiej wzmacniać pozytywne zachowania niż skupiać się na tych złych, a okres dorastania szybko mija.

źródło i fot.: Ewa Kajetaniak – PCPR

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz