APELACJE ZOSTAŁY ZŁOŻONE

fot.pixabay

Zarząd Powiatu Sochaczewskiego zdecydował o złożeniu apelacji od wyroku Sądu Okręgowego w Płocku w sprawie afery, do jakiej doszło 2014 roku w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Apelację złożyli także oskarżeni.

Przed nami kolejna odsłona procesu dotyczącego afery, jaka miała miejsce w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Tym razem sprawą zajmie się Sąd Apelacyjny w Łodzi, do którego wpłynęły apelacje od wyroku, jaki zapadł przed Sądem Okręgowym w Płocku w ubiegłym roku.

Niskie kary

Temu, że zostały one złożone, nie ma się co dziwić. Z wyrokiem, jaki zapadł 8 października 2021 roku, nie zgadzają się skazani przez sąd pierwszej instancji, jak i Starostwo Powiatowe w Sochaczewie. Według Zarządu Powiatu wyroki, które zapadły przed Sądem Okręgowym, są: (…) niewspółmiernie niskie w stosunku do popełnionych przestępstw. Głównie chodzi o pana wicestarostę, który miał nadzór, z dokumentów śledztwa wynika, że brał udział, a przynajmniej za jego przyzwoleniem mogło dochodzić do tego typu przestępstw, w związku z tym uznaliśmy, że nie możemy, zwłaszcza że chodziło tam o odszkodowania, o solidarną odpowiedzialność – już i tak DPS poniósł koszty, bo musiał wypłacać wynagrodzenia, te, które były fałszowane”. I stąd decyzja powiatu o złożeniu apelacji od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Łodzi.

Brak dowodów

Jak wynika z naszych informacji, apelację złożył również i były wicestarosta sochaczewski, który wyrokiem płockiego sądu został skazany na karę półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. W rozmowie z nami stwierdził, że wydany przez Sąd Okręgowy wyrok został wydany jedynie na podstawie pomówień i nie jest oparty na żadnych dowodach rzeczowych. Dodając przy tym, że sąd w Płocku uniewinnił go praktycznie od wszystkich stawianych mu zarzutów, a wyrok jaki otrzymał, dotyczy jedynie sytuacji, na potwierdzenie której strona oskarżająca, jak i śledczy nie mieli dowodów, a jedynie stwierdzenia niektórych oskarżonych, którzy zeznając przeciwko niemu liczyli na złagodzenie kary. Jak mówi, tak należy traktować m.in. zeznania Justyny N.-S. Jeszcze trzy lata temu twierdziła, że nie ma on nic wspólnego z aferą w DPS, przekonywała nawet – co jest w jej zeznaniach złożonych przed sądem w innych procesach – że wszelkie próby powiązania go z sytuacją, jaka miała miejsce w Młodzieszynie, to naginanie prawa w celach politycznych.

Okradanie pensjonariuszy

Przypomnijmy, że wyrok wydany 8 października 2021 r., od którego złożono apelację, to finał afery w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, która wybuchła 21 stycznia 2014 roku. Wtedy to funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej w Radomiu oraz policjanci z KPP w Sochaczewie weszli do mieszkań kilku pracowników placówki. Przeszukano placówkę, ale też mieszkania kilku osób związanych z DPS-em, zabezpieczono znalezione rzeczy. Według prokuratury znaleziono tam m.in. odzież i żywność pochodzące z przestępstwa. Ustalenia śledczych stawały się coraz bardziej szokujące. Do Sądu Okręgowego w Płocku trafił akt oskarżenia w sprawie nadużyć finansowych. Zarzuty dotyczyły m.in. przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Prowadzone przez płocką Prokuraturę Okręgową śledztwo dotyczyło m.in. fałszowania dokumentacji i przywłaszczania pieniędzy, należących zarówno do pracowników, jak i pensjonariuszy DPS w Młodzieszynie.

Do tej pory zapadło już kilka wyroków w tej sprawie, w których sąd skazał na kary pozbawienia wolności oraz zobowiązał do solidarnego naprawienia wyrządzonej szkody w kwocie około 300 000 zł Justynę N.-S. – byłą dyrektor, księgową oraz kasjerki DPS w Młodzieszynie.

Ostatni akord

Ostatni proces był procesem głównym. Jak już informowaliśmy, prokuratura zawnioskowała dla wszystkich oskarżonych o solidarne naprawienie szkody, w łącznej kwocie prawie miliona złotych. Chodzi o zwrot środków bezprawnie pobieranych z budżetu DPS, które następnie zostały wydatkowane, jak twierdzi prokuratura, na zakup mebli, ubrań, sprzętu AGD i RTV, czy żywności, które to przedmioty nigdy nie trafiły do dyspozycji pensjonariuszy.

Tylko była dyrektorka DPS była oskarżona o ponad 150 przestępstw na szkodę kierowanej przez siebie placówki oraz ponad 60 na szkodę Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, czyli placówki, która teoretycznie powinna nadzorować DPS.

Materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę był ogromny. Przekazane do sądu akta z trwającego pięć lat śledztwa zajęły 100 tomów. W procesie przesłuchanych zostało prawie 400 świadków. Natomiast akt oskarżenia liczył blisko 1100 stron i dotyczył także nieprawidłowości przy rozliczaniu delegacji służbowych, nieprawidłowości przy wdrażaniu programów finansowanych z funduszy unijnych, zatrudniania ludzi „na słupa”, przywłaszczania środków przeznaczonych na imprezy kulturalne dla pensjonariuszy DPS itd.

Surowe kary

W wydanym wyroku za główną inicjatorkę nieprawidłowości, do jakich doszło w placówkach podległych Starostwu Powiatowemu w Sochaczewie, sąd uznał Justynę N-S. – byłą dyrektor DPS Młodzieszyn. To spowodowało, że została ona skazana na 6 lat pozbawienia wolności, choć prokuratura żądała dla niej kary 5 lat więzienia. Justyna N-S. musi również zapłacić na rzecz DPS 360 tys. zł oraz 143 tys. zł na rzecz PCPR, jak również solidarnie, wraz z innymi skazanymi, wpłacić 14 tys. zł na rzecz poszkodowanych pensjonariuszy DPS.

Z kolei Elżbieta G. – była księgowa DPS, została skazana na 3 lata pozbawienia wolności oraz musi wpłacić na konto DPS 118 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia. Sąd uznał również za winną popełnionych przestępstw Barbarę P., byłą kasjerkę DPS, i skazał ją na 2 lata więzienia. Natomiast Barbara B. – była dyrektor PCPR, została skazana na 2 lata więzienia. Z kolei Elżbieta R. otrzymała wyrok 3 lat więzienia i dodatkowo musi wpłacić na konto DPS 85 tysięcy złotych z tytułu zadośćuczynienia.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz