Tłumy bawiły sie na Eko-Pikniku

Nasz Patronat

Po dwóch latach przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa wrócił EKO – Piknik w Kampinosie. Nie zawiedli mieszkańcy oraz zaproszeni do wspólnej zabawy turyści, jak zwykle na boisku sportowym KS Orzeł Kampinos. Nawet ogromny upał nie odstraszył uczestników wspólnej zabawy.

 Już od bramy witały wszystkich wielkie baloty słomy z napisem EKOPIKNIK oraz zaparkowane w sąsiedztwie zabytkowe maszyny rolnicze i nie mniej zabytkowe Fiaty 126p. Amatorów przymierzenia się do tych maszyn nie brakowało. Już o godzinie 13.00, w sąsiedztwie boiska ruszył bus medyczny Klubu Honorowych Dawców Krwi „Maksymilian”, który prowadził akcję krwiodawstwa. To tradycyjna zbiórka krwi od mieszkańców gminy i przybyłych gości na pomoc szpitalom. Choć upał dawał się we znaki, to jednak nikt nie miał problemów. Jak stwierdziła pracownica ambulansu zabezpieczającego imprezę, przybyli dbali o właściwe nawodnienie i obyło się bez interwencji.

Góra pysznych niespodzianek

 Wystawcy przyjechali z lokalnymi produktami regionalnymi i rozstawili swe kramy. Były miody, sery, najrozmaitsze przyprawy, grecka oliwa i cała góra słodkości dla starych i młodych. Dzieci mogły zjeść cukrową watę, ziemniaczane świderki, gofry, lody, a nieco starsi hamburgery, kanapki i zapiekanki. Były też kawy i łakocie tureckie.

Nie zabrakło oczywiście tradycyjnych stoisk Koła Gospodyń Wiejskich, tym razem ze Starych Gnatowic, jak też zaradnych koronczarek oferujących cudeńka z kordonka, sznurka i cieniutki nici z koralikami. Jak zawsze swoje stoiska wystawiły zakłady z Bronisz, Białutów, Warszawskiego Banku Spółdzielczego oraz Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, które przygotowały liczne konkursy oraz testy sprawnościowe. I tak, by napić się soku z Bronisz, trzeba było sobie na specjalnym rowerku wykręcić jego odpowiednią ilość.

Tradycyjnie były pokazy artystyczne, głównie lokalnych artystów działających na terenie gminy Kampinos. Kramów był ogrom i każdy mógł w nich znaleźć, co tylko zapragnął.

Na najmłodszych czekały dmuchańce i Wesołe Miasteczko. To stałe punkty Na EKO – Pikniku i bardzo oblegane. Na imprezie był także rozstawiony Mobilny Punkt Rekrutacyjny WCR Warszawa – Ochota, w którym można było uzyskać informacje o dobrowolnej służbie wojskowej. Z kolei strażacy zaprezentowali swój najnowocześniejszy sprzęt używany w pracy podczas pożarów i akcji ratunkowych. Tu można było zaglądnąć do wozu strażackiego z każdej strony i przymierzyć sobie hełm.

Jednak największym wzięciem cieszyły się konkursy. Dla młodszych z wiedzy o ekologii i rysunkowe, dla starszych z przeciągania liny i… dojenia specjalnej, wystawowej krowy. Jak się okazało, mistrz w tej ostatniej dyscyplinie nigdy nie doił prawdziwej krowy, a był rekordzistą w konkurencji. Jak sam przyznał, miał farta. W przeciąganiu liny bezkonkurencyjna okazała się ekipa Sochaczewskie Fiaty 126p.

Na koniec MODR wręczył też specjalny puchar Monice Ciurzyńskiej, wójtowi gminy Kampinos, za doskonałą współpracę i dokonania z nią związane, co było dla obdarowanej ogromnym zaskoczeniem. MODR od początku współdziała z gminą przy organizacji EKO – Pikniku i jest głównym sponsorem w konkursach ekologicznych.

Ruszyli z przytupem

 Tuż przed godziną 19.00 rozpoczęła się część koncertowa. Na scenę wbiegła pełna dynamiki Daria Marx Marcinkowska, młoda piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów i producentka muzyczna. Artystka studiowała w London College od Music. W finale krajowych eliminacji do 66. Konkursu Eurowizji zajęła drugie miejsce. Wykonuje muzykę pop i elektroniczną. I choć śpiewała po angielsku, to niezwykle skocznie i dynamicznie. Towarzyszyło jej dwóch przystojnych dryblasów – tancerzy. Teraz mieszkańcy mogli ją usłyszeć w ponad godzinnym koncercie. Daria pokazała się z jak najlepszej strony – pełna werwy, temperamentu i o niezwykłym głosie.

Potem wystąpił LemON, zespół polsko-łemkowsko-ukraiński, który fetuje w tym roku 10-lecie swego istnienia i koncertowania. Grupa ta powstała tuż po zakwalifikowaniu się do programu Must Be the Music. Kariera muzyków potoczyła się błyskawicznie – od sukcesu do sukcesu. Na scenie, w koncercie poza Igorem Herbutem wystąpili Przemysław Świerk, Piotr Kołacz, Tomasz Świerk oraz Tomasz Waldowski. Melodie były zmienne – raz skoczne i dynamiczne przeplatały się z nastrojowymi, melancholijnymi i lekko sentymentalnymi. Było bardzo klimatycznie.

A poza terenem imprezy, tradycyjnie jak zwykle trasa na Warszawę była zakorkowana przez wędrujących uczestników. Za rok ma być lepiej i z większym rozmachem, jak obiecują organizatorzy. Ale i tegoroczna impreza była dynamiczna, pełna werwy i radości. Jak zauważali bawiący się – przegnali covida i pląsali jak przed pandemią, z przytupem i radością.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz