Stary nowy przewodniczący

fot. Jerzy Szostak

W poniedziałek, 20 czerwca, odbyła się nadzwyczajna sesja rady miasta zwołana na wniosek klubów opozycji. Jednym punktem programu było podjęcie uchwały o odwołaniu przewodniczącego rady miasta. Rada zdecydowała stosunkiem głosów 8 „za” odwołaniem, przy 11 „przeciw”, że Sylwester Kaczmarek nadal będzie kierował jej pracami.

W poniedziałek, 20 czerwca, odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Sochaczewie. To pierwsza taka sesja w tej kadencji rady i druga w najnowszej historii sochaczewskiego samorządu, podczas której opozycja zdecydowała się na wniesienie uchwały o odwołaniu z funkcji przewodniczącego Rady Miasta. Przypomnijmy, że do pierwszego takiego przypadku doszło 4 kwietnia 2002 roku, czyli dwadzieścia lat temu. Wtedy to  głosami radnych Stowarzyszenia Zamek, SLD i części radnych Klubu Unii Wolności z funkcji przewodniczącego rady został odwołany  Andrzej Olejnik.

Teraz opozycja chciała powtórki z historii, czyli odwołania Sylwestra Kaczmarka z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w Sochaczewie. I powołanie na jego miejsce nowego szefa rady

Szczyt chamstwa

W imieniu opozycji argumenty przeciwko odwołaniu przedstawił radny Robert Błaszczyk. Stwierdził on, że przewodniczący rady dopuścił się 8 czerwca, karygodnego zachowania.

– Otóż przed spotkaniem wyborczym przewodniczącego partii PiS z mieszkańcami Sochaczewa w wyniku swojego zachowania pan Sylwester Kaczmarek kompletnie skompromitował się, przez co stracił wiarygodność i zaufanie do pełnienia zaszczytnej funkcji przewodniczącego rady miejskiej w Sochaczewie. Dodatkowo w wyniku publikacji medialnych przyczynił się do deprecjacji wizerunku miasta i jego mieszkańców. Niemal wszystkie ogólnopolskie serwisy telewizyjne odtwarzały video z tego wydarzenia z drwiącym i sarkastycznym komentarzem. Informacja ta z drwiącym komentarzem była podawana również w wielu serwisach radiowych. Dotychczasowe zachowanie przewodniczącego podczas prowadzenia sesji obrad jest nie do przyjęcia, złośliwe komentowanie wypowiedzi radnych, ocenianie ich pracy, obrażanie i wręcz napastliwy stosunek do radnych mających odmienne zdanie, nie sprzyja konsolidacji radnych, a wręcz przeciwnie, prowadzi do jeszcze większego podziału – stwierdził Robert Błaszczyk. Dodając, że dla niego, jak i radnych opozycji, nie jest istotne, że Sylwester Kaczmarek poprzez swoje wystąpienie przed spotkaniem z Jarosławem Kaczyńskim skompromitował się jako Sylwester Kaczmarek, lecz jako przewodniczący Rady Miasta. – Gdyby był pan człowiekiem honoru, powinien pan podać się do dymisji – zauważył radny.

Na tym się jednak nie skończyło. Błaszczyk w dalszej części swojego wystąpienia przypomniał wypowiedzi Sylwestra Kaczmarka pod adresem radnych opozycji. Stwierdził między innymi, że „szczytem chamstwa” było stwierdzenie przewodniczącego, z którego wynikało, że „kto nie głosuje na Prawo i Sprawiedliwość, ten popiera obce mocarstwa i staje się Niemcem lub bolszewikiem”. – Musi pan w końcu zrozumieć, że ludzie mogą mieć inne zdanie i każdemu należy się szacunek. Pan ma też do tego prawo, ale nie ma pan prawa w każdej swoje wypowiedzi robić z nas idiotów – powiedział radny. Dodając, że przytoczone przez niego argumenty eliminują przewodniczącego nie tylko z rady miasta, ale i z życia publicznego.

W interesie mieszkańców

Innego zdania na temat przewodniczącego rady była koalicja rządząca oraz władze miasta. Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa, przypomniał, że Sylwester Kaczmarek zyskał zaufanie wyborców już trzy razy, zasiada w radzie od dwunastu lat, a od ośmiu kieruje jej pracami i zawsze, w każdym swoim działaniu kieruje się interesem miasta oraz mieszkańców. Jak powiedział, przewodniczący wraz z jedenastką radnych koalicji, tylko w tej kadencji przyczynił się do pozyskania prawie 60 mln różnych dotacji i realizacji inwestycji za ponad 90 mln zł, tymczasem radni opozycji przez cztery lata nie popierali tych działań, „zarówno, jeśli chodzi o wysiłek inwestycyjny miasta, jak i pozyskiwanie tych środków”. Przypomniał im, że po wielu publicznie wygłaszanych zarzutach na temat niekonstytucyjnych zapisów w statucie miasta, zaskarżeniu tego dokumentu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ich skarga „została odrzucona z miażdżącym uzasadnieniem”.

Wspomniana przez pana Roberta Błaszczyka przebudowa stadionu Orkana została zrealizowana mimo wielu działań, które miały tę inwestycję zablokować, włącznie z doniesieniem do prokuratury i do Centralnego Biura Antykorupcyjnego na ministra, który dotację podpisał. I staliśmy się chyba jedynym samorządem w historii działania ministerstwa, który jak otrzymał dotację, to doniósł na ministra, że tę dotację przydzielił – powiedział burmistrz.

Podobnie jak prokuratura, nie doszukując się nieprawidłowości, zachował się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, którego radni opozycji zawiadomili o rzekomo niezgodnej z dokumentacją projektową budowie bieżni na stadionie przy Warszawskiej.

I tak na zakończenie, bo wiele słów padło na temat finansów. Obsługa naszego zadłużenia jest naprawdę nieistotnym problemem, bo kosztuje nasze miasto niecały 1 procent jego dochodów. I wiem na pewno, że z tych milionów, o których państwo mówicie, ponad 34 mln zostawili moi poprzednicy, między innymi wasz lider – podsumował. Głos w dyskusji zabrał Arkadiusz Karaś, wiceprzewodniczący rady, którego zdaniem wniosek o odwołanie przewodniczącego nie miał twardych podstaw i motywowany był osobistymi urazami. Według niego grupa radnych uległa medialnej nagonce i pytał kolegów z opozycji, dlaczego miliony wpływające do budżetu miasta są przez nich przedstawiane jako dług, a dobra praca radnych jako bezmyślne działanie.

Z kolei radny Piotr Pętlak podkreślał, że dzięki sprawnej pracy rady miasto zmienia się z dnia na dzień, samorząd pozyskuje dotacje z różnych źródeł, remontuje drogi, szkoły, buduje nowe odcinki oświetlenia. Po jego wypowiedzi zamknięto dyskusję.

 Sami się odwołajcie

W tajnym głosowaniu wniosek o odwołanie przewodniczącego poparło 8 radnych, przeciw było 11. Dodajmy, że w sesji nie uczestniczyły Zofia Denisiewicz (BS) i Selena Majcher (PiS).

Po ogłoszeniu wyników głosowania głos zabrał Sylwester Kaczmarek. Przewodniczący podziękował tym radnym, którzy głosowali przeciw jego odwołaniu. Dodając, że czuje się wybrany ponownie, jakby uzyskał wotum zaufania. W swojej wypowiedzi odniósł się także do zarzutów stawianych mu przez opozycję.

– Cała ta hucpa polityczna, która dzisiaj była rozpętana przez radnych opozycyjnych, jej źródłem była wizyta polityczna wicepremiera rządu RP, rządu, który wyłożył na inwestycje dla mieszkańców Sochaczewa największe w historii pieniądze. Ostatnia promesa, którą otrzymaliśmy, to prawie 27 milionów złotych na strefę aktywności, na asfaltowanie ulic, a wy jesteście przeciwni i to wam się nie podoba. Wasza reakcja na tak poważny i hojny gest, to próba odwołania mnie. Do tego rozpętaliście falę hejtu i nienawiści. I to jest wasze osiągnięcie. W waszych wypowiedziach wyzierają mocno zakorzenione kompleksy i uprzedzenia, macie alergię na wszelkie działania i decyzję rady miejskiej w Sochaczewie, które polepszają komfort życia sochaczewian i sprzyjają naszemu miastu. Żeby zachować wyraźną tożsamość antypisową, jesteście odporni na fakty i straciliście wrażliwość na potrzeby Sochaczewa. Straciliście wrażliwość dla pomyślności naszego miasta. W kontekście tych słów, które dzisiaj padły, tych inwektyw. W związku z tym, co tu padło pod moim adresem, mam do was prośbę – sami się odwołajcie. Odwołajcie się, zróbcie przysługę dla Sochaczewa. Złóżcie rezygnację, mówię szczerze. Wasza jedyna oferta dla Sochaczewa to jedno hasło: pieniędzy nie ma i nie będzie. Już niedługo mieszkańcy będą mogli zweryfikować waszą obecność w radzie miejskiej, jeżeli nie w przyszłym, to za półtora roku. I tak się stanie. Ale wiedzcie jedno, pamięć ludzka jest waszym największym wrogiem – stwierdził Sylwester Kaczmarek.

Jerzy Szostak/ UM Sochaczew

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz