Czekolada o smaku bólu

Fot. Pixabay

Mimo wprowadzonych w związku z agresją rosyjską na Ukrainę sankcji gospodarczych, nadal wiele zachodnich firm działa na terenie Rosji. Ich szefostwo przekonuje, że robią to ze względów humanitarnych, aby nie pozbawić obywateli Federacji Rosyjskiej dostępu do podstawowych produktów. Problem jednak w tym, że środki z płaconych podatków wykorzystywane mogą być między innymi do mordowania ludności cywilnej na Ukrainie.

Wprowadzone na Rosję sankcje gospodarcze przez Unię Europejską, jak i inne kraje, spowodowały, że z Federacji Rosyjskiej wycofało się większość zagranicznych firm. Jednak są takie, które nadal działają na tamtejszym rynku. Jak twierdzą ich przedstawiciele – robią to, dlatego, aby zapewnić obywatelom Rosji dostęp do podstawowych produktów. Taka postawa wzbudza jednak wątpliwości etyczne. Chociażby z powodu, że płacone w Rosji podatki mogą być wykorzystywane do finansowania agresji na Ukrainę. To z kolei powoduje, że produkty tych firm zaczynają być bojkotowane przez konsumentów. Jednak szefostwo koncernów działających na terenie FR niewiele sobie z tego robiło. Wychodząc z założenia: „komu wojna, a komu krowa dojna”. Ale do czasu.

Smak bólu

Tak było w przypadku francuskiego producenta samochodów Renault czy szwajcarskiego koncernu Nestle. Obie firmy jeszcze niedawno twierdziły, że ani myślą wycofać się z rosyjskiego rynku. Jakby tego było mało – według francuskiego dziennika „Le Figaro” – 4 marca miało odbyć się spotkanie przedstawicieli wielkiego francuskiego biznesu z prezydentem Emmanuelem Macronem, a jego celem miało być wyperswadowanie szefom największych francuskich spółek pomysłu opuszczenia rynku rosyjskiego bez konsultacji z Pałacem Elizejskim.

Sytuacja uległa radykalnej zmianie w ubiegłym tygodniu. Wtedy to hakerzy z Anonymous poinformowali, że dają firmom działającym w Rosji 48 godzin na podjęcie decyzji o zaprzestaniu działalności na terenie tego kraju. Natomiast gdyby nie spełniono tego żądania, członkowie Anonymous włamią się do systemów komputerowych firmy i ujawnią pozyskane w ten sposób dane o działalności koncernów, w tym informacje zastrzeżone dotyczące m.in.: produkcji wojskowej, kontraktów i ich wartości czy danych dotyczących tzw. podwójnej księgowości. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Tuż przed upływem ultimatum koncern Renault wydał oświadczenie, w którym stwierdził że: „ze skutkiem natychmiastowym wstrzymuje swoją działalność na terenie Rosji”. Oznacza to, że firma nie będzie produkować samochodów w swojej fabryce w Moskwie, a w kwestii spółki Avtovaz, w której ma udziały, „rozważane są wszelkie możliwe opcje”.

Podobne oświadczenie wydał także koncern Nestle. Stało się to po tym, jak hakerzy wykradli z jego systemu kilkadziesiąt tysięcy wrażliwych danych dotyczących działalności firmy.

Niesmak jednak pozostał. Choćby dlatego, że zaprzestanie działalności nie nastąpiło w ramach protestu przeciwko agresji Rosji na Ukrainę, ale z obawy o ujawnienie danych, które firmy starały się ukryć.

Lista wstydu

Czy podobne kroki co Renault i Nestle podejmą inne firmy, które nadal działają na terenie Federacji Rosyjskiej? Prawdopodobnie tak. Niewykluczone, że już niedługo z tamtejszego rynku wycofają się kolejne firmy, takie jak Auchan, Decathlon czy Leroy Merlin. Ze szczególną krytyką ze strony konsumentów spotkała się ta ostatnia. Stało się to po tym, gdy w liście do partnerów handlowych jej szefostwo oświadczyło, że nie tylko pozostaje w Rosji, ale zamierza również wypełnić lukę po konkurentach, którzy wycofali się z rynku rosyjskiego. Inaczej mówiąc, zamierza zwiększyć swoją obecność na tamtym rynku. Nie wszystkim w samym koncernie się to spodobało. Głos w tej sprawie zajęło przedstawicielstwo Leroy Merlin w Polsce. W wydanym przez nie oświadczeniu stwierdzono m.in. że: „Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, zarówno naszych pracowników, jak i klientów, Zarząd Leroy Merlin Polska podjął decyzję o wstrzymaniu współpracy z dostawcami z Rosji i Białorusi. Dotychczasowa współpraca miała charakter marginalny, jednakże powyższa decyzja ma dla nas wymiar symboliczny. Najlepszą rzeczą, jaką możemy w tej chwili zrobić, to okazać solidarność z ofiarami tego konfliktu, oraz przeznaczyć realne i materialne wsparcie wszystkim poszkodowanym”.

Ale czy to poprawi wizerunek firmy? Śmiem wątpić. Podobnie jest z firmami, które znajdują się jeszcze na tak zwanej liście wstydu sporządzonej każdego dnia przez Jeffrey’a Sonnenfelda i jego zespół badawczy z Yale Chief Executive Leadership Institute. O tym, kto płaci podatki w Rosji, wspierając tym samym agresję na Ukrainę, można sprawdzić na stronie:https://som.yale.edu/story/2022/over-400-companies-have-withdrawn-russia-some-remain

Lista sporządzana jest każdego dnia, a firmy wymienione w artykule widniały na niej 24 marca.

Jerzy Szostak

 

 

 

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz