Czy madat spełnia swą rolę

Fot. KPN

Co jakiś czas wypływa pomysł, by w Kampinoskim Parku Narodowym mocniej i sprawniej realizować program ścisłej ochrony przyrody, jaki jest realizowany w innych parkach narodowych. Część mieszkańców powiatu obstaje za tym, ale też spora grupa niezbyt chętnie godzi się z restrykcjami. Czy nowe, planowane przepisy zmienią tę sytuację, tego na razie nie wiadomo.

– Nie rozumiem tego ciągu coraz bardziej powiększającej się grupy ludzi do zakazywania, karania, inwigilowania, zmuszania wszystkich do chodzenia w jednej linii. Coraz więcej takich szeryfów z bożej łaski. Nawet w socjalizmie było więcej swobody, a teraz mamy coraz więcej ludzi czujących się w obowiązku donieść na kogoś, pilnować go, zwracać mu uwagi – zauważa Anna, jedna z mieszkanek gminy Kampinos.

Nie uważa, żeby potrzebny nam był taki system zakazowo-nakazowy. Jej zdaniem bardziej przydatna i lepsza byłaby edukacja i kształtowanie świadomego traktowania przyrody.

Nie zakazy, a edukacja

Oczywiście należy piętnować parkowanie wszelkich pojazdów mechanicznych, gdzie popadnie, zamiast na parkingach Kampinoskiego Parku Narodowego. Należy też piętnować wydzieranie się w lesie, palenie ognisk i niszczenie drzew. Do tego uważam, że trzeba, by straż leśna zmobilizowała się i zwracała na to uwagę. Jednak traktowanie kogoś, kto idzie drogą nieszlakową na równi z kimś, kto podpala las, to gruba przesada. A do tego egzekwowanie zakazów na pewno się sprawdzi. Będzie jak ze strażą miejską, która zamiast zajmować się poważnymi sprawami, goni emerytów handlujących czosnkiem i pietruszką na ulicy. Czy straż leśna będzie jeździć po KPN quadami i samochodami, by wyłapywać chodzących cicho poza szlakiem? Wielce to ekologiczne. A może będą do nich strzelać? – zastanawia się dalej Anna.

Z Puszczą Kampinoską jest o tyle skomplikowana sprawa, że jest terenem nieogrodzonym i po części rzeczywiście jest przejazd samochodami, gdyż przecina ją droga nr 579, po której poruszają się zwyczajne samochody. Nie ma na to niestety wyjścia.

Stąd też konieczne są pewne regulacje, by uchronić m.in. zwierzynę przed lekkomyślnymi kierowcami, którzy nie zwracają uwagi na oznakowania drogowe na puszczańskim odcinku.

Brak ostrej granicy parkowej powoduje to, że KPN jest parkiem, gdzie liczba naruszeń regulaminu jest największa w kraju. Ma na to również wpływ bliskość stolicy i tłumy turystów zjeżdżających co weekend. W okresie wiosenno-letnim puszcza jest wręcz zadeptywana przez warszawiaków. Większość z nich chce wędrować po puszczy według własnego pomysłu i to nie zawsze jest legalne.

Puszcza to nie spiżarnia

Najczęstszym naruszeniem jest zbaczanie z wyznaczonych szlaków, co ma miejsce szczególnie we wschodniej części parku. Tam też częste jest chodzenie z psami bez smyczy. A wiadomo, że w parkach narodowych obowiązuje w ogóle zakaz wędrowania w towarzystwie psów, nawet z tymi na smyczy.

Drugie, częste naruszenie przepisów w KPN to grzybobranie. Do tego dochodzi jazda motocyklem lub quadem po parku. Nie brak też nagminnych aktów kłusownictwa i kradzieży drewna, zwłaszcza na obrzeżach puszczy.

Strażnicy leśni z racji tego, że jest ich niewielu, jak na teren bardzo rozległy, a jednocześnie nieogrodzony, mają problem z egzekwowaniem prawa i powszechną praktyką sobiepaństwa.

– Wielokrotnie obserwuję łamanie regulaminu parku i zwracając na to uwagę, spotykam się z agresją. Drobna osoba strażnika, w spotkaniu z czterema rosłymi drabami wynoszącymi kosze grzybów, nie ma żadnych możliwości sprostania im. Nie wiem, czy zmieni to ustawa o parkach narodowych, która uzbraja strażników w broń i prawo do legitymowania. Choć i tak uzbrojona osoba też nie ma szans wymuszenia przestrzegania prawa. Może zostać rozbrojona, a nawet taka osoba sama może być uzbrojona. Mam wrażenie, że takie pomysły, by uzbrajać straż leśną, mają związek głównie z zaistniałą sytuacją na granicy w Białowieskim Parku Narodowym – zauważa pani Beata z Kampinosu.

Nie tak wiele mandatów

Jednocześnie dodaje, że nowe, ostrzejsze przepisy już mogą spotkać się z oporem publicznym, choć powszechna jest opinia społeczna, że parki narodowe to nasze wspólne dobro i dziedzictwo, o które trzeba dbać i chronić. Trzeba zatem postawić na dalsze edukowanie społeczeństwa, co daje efekty

Póki co nie ma zbyt wielu mandatów. Średnio przypada jeden na strażnika leśnego, gdyż w sumie wystawiono ich w ubiegłym roku raptem 12 i to na kwotę 1750 zł, więc nie były one specjalnie wysokie. W 10 przypadkach było naruszenie ustawy o ochronie przyrody. Po jednym mandacie nałożono za zbieranie gałęzi, kory i runa leśnego, oraz za wjazd pojazdem mechanicznym na teren parku. Znacznie więcej było w ubiegłym roku pouczeń, bo aż 1687. Czy ten rok będzie intensywniejszy? Trudno to teraz ocenić.

Bogumiła Nowak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz