Sprzątanie po brudasach

Fot. Jerzy Szostak

SOCHACZEW Co prawda mamy jeszcze kalendarzową zimę, ale Zakład Gospodarki Komunalnej postanowił wykorzystać sprzyjającą pogodę, aby pozbierać z ulic to, czego niektórym mieszkańcom Sochaczewa nie chciało się wrzuć do koszy.

Na pierwszy ogień poszły plac Kościuszki oraz park Chopina. Szczególnie w tym ostatnim mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą. Mimo że ZGK ustawił tam niespotykaną w innych miejscach w Sochaczewie ilość koszy na śmieci, to odpady zamiast do nich, wyrzucane są na trawniki czy alejki. W niektórych miejscach w parku wokół ławek w ciągu dnia tworzą się wysypiska, szczególnie wiosną i latem. I choć Zakład sprząta park każdego dnia, to następnego sytuacja się powtarza. Nie lepiej jest i w innych miejscach na terenie miasta. O tym, że niektórzy mieszkańcy Sochaczewa lubią żyć w brudzie, może świadczyć przykład z czerwca ubiegłego roku, kiedy to pracownicy ZGK z terenu Sochaczewa zebrali 27 ton odpadów. Ich utylizacja, czyli wywiezienie na składowisko, kosztowało ZGK 37 908 złotych. Do tego należy doliczyć koszty związane z samym sprzątaniem, czyli robociznę, zużycie paliwa itd.

Ale nie tylko śmieci w parku przyprawiają załogę ZGK o ból głowy. Jak wynika z naszych informacji, każdego dnia pracownicy Zakładu zbierają z koszy ustawionych na miejskich ulicach ponad 7 metrów sześciennych odpadów. Bywają jednak dni, szczególnie po weekendzie, kiedy jest ich dwa razy więcej. Jednak nie tylko dni wolne przysparzają dodatkowej roboty i co za tym idzie kosztów, jakie ponosi zakład w związku ze sprzątaniem miasta.

Te dodatkowe tony śmieci i związane z tym wydatki, to odpady wyrzucane do stojących na ulicach koszy przez właścicieli sklepów i firm, i mieszkańców. Na przykład tym ostatnim nie chce się, idąc do np. sklepu, wyrzucić śmieci do śmietnika, bo za daleko lub nie po drodze. Zatem zamiast do pojemników, wrzucają odpady do ulicznych koszy.

dot

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz