Zapalił się dach domu

Nieznane są przyczyny pojawienia się ognia na dachu budynku mieszkalnego. Być może to była iskra z komina lub zwarcie instalacji elektrycznej. To już ustalą biegli od spraw pożarnictwa. Na szczęście nie ma ofiar w ludziach, a straty materialne nie są duże.

Ogień na dachu domu mieszkalnego w Konstantynowie w gminie Rybno pojawił się w sobotę, 29 stycznia o godzinie 4.50. Strażacy ruszyli natychmiast, gdyż istniało duże zagrożenie rozszerzenia się ognia wskutek silnego wiatru, jak też obawy, że może być   zagrożone ludzkie życie. Do zdarzenia zadysponowane zostały dwa zastępy gaśnicze oraz podnośnik hydrauliczny z sochaczewskiej jednostki ratowniczo-gaśniczej oraz po jednym zastępie z Ochotniczych Straży Pożarnych w Erminowie, Jasieńcu i Rybnie.

Ogień pojawił się nagle

– Nie wiemy, co było przyczyną pożaru. To już ustalą fachowcy z zakresu pożarnictwa. Na szczęście nikt nie został poszkodowany w tym zdarzeniu. Nie ma ofiar w ludziach, nikt nie został poparzony, a strażacy szybko i profesjonalnie udzieli im pomocy – mówi Damian Jaworski, wójt gminy Rybno.

Jak zaznacza, jeszcze w trakcie akcji udał się na miejsce pożaru, by zorientować się, czy nie potrzeba udzielić wsparcia mieszkańcom.

Zastępy straży pożarnej, które udały się do pożaru, na miejscu zastały płonące poddasze i dach budynku jednorodzinnego. Szybko przystąpiono do akcji ratowniczej. Konieczne było przede wszystkim zabezpieczenie i oświetlenie miejsca pożaru oraz odłączenie dopływu prądu do budynku. Potem ratownicy w aparatach powietrznych przystąpili do gaszenia płomieni silnym strumieniem wody. Jednak, jak zaznacza wójt Jaworski, nie spowodował on szkód od zalania, co często zdarza się przy gaszeniu budynków mieszkalnych.

– Straty nie są duże. W domu można dalej mieszkać. Nic nie uległo zniszczeniu w jego wnętrzu. Jest tylko zniszczony dach, który wymaga pilnego remontu, ale strażacy go zabezpieczyli. Jesteśmy w kontakcie z rodziną i jeśli będzie potrzebna jakaś pomoc, to gmina gotowa jest pomóc pogorzelcom – zapewnia wójt.

Dom zabezpieczony

Po opanowaniu pożaru przeprowadzono niezbędne prace rozbiórkowe, a spalone elementy konstrukcji oraz wyposażenia strychu usunięto na zewnątrz i dogaszono. Pogorzelisko sprawdzono kamerą termowizyjną, nie stwierdzając miejsc o podwyższonej temperaturze. Dokonano także pomiarów na obecność tlenku węgla. Obiekt jest bezpieczny i mieszkańcy mogli wrócić do domu – poinformował Rafał Krupa, rzecznik Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Tuż po godzinie 8.00 na miejsce zdarzenia ponownie udał się zastęp z OSP z Erminowa, który do godziny 13.00 prowadził działania mające na celu zabezpieczenie budynku przed negatywnym wpływem warunków atmosferycznych. Dach jest zabezpieczony odpowiednią folią i wzmocniony do czasu przeprowadzenia jego remontu.

To nie pierwszy pożar w tym roku. Najwięcej paliło się w nocy w dniach 10 – 12 stycznia. Płonęła kotłownia w Mokasie, domek letniskowy na ul. Krzywej w Sochaczewie, instalacja technologiczna w zakładach chemicznych w Boryszewie oraz kolejna kotłownia w Janowie w gminie Młodzieszyn. Paliło się też groźnie w sąsiednim powiecie. W Grodzisku Mazowieckim spłonął doszczętnie dom jednego ze strażaków.

Zimą najczęściej powodem pojawienia się ognia mogą być niedrożne przewody kominowe, awaria instalacji lub zwarcie elektryczne. Może też pojawić się ogień w kotłowniach, o czym niedawno wspominał Rafał Krupa, mówiąc, że w tych pomieszczeniach nie wolno magazynować śmieci oraz opału, gdyż wystarczy iskra i nieszczęście gotowe. Jednak właściciele obiektów często nie przestrzegają zaleceń strażaków.

Bogumiła Nowak

Fot. PPSP Sochaczew

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz