Mikołaj przybył z reniferami

W zeszłym roku nie było Mikołajek z powodu pandemii koronawirusa. W tym roku, choć pandemia nadal trwa to Mikołaj się pojawił – i to jaki? Prawdziwy jak z norweskiej bajki w saniach w towarzystwie dwóch, żywych reniferów. Kolejka ustawiła się do niego już przed godziną startu imprezy czyli przed 15.00. Ogonek był na kilkanacie metrów i przez cały czas imprezy nie malał. Taki Mikołaj toż to spełnienie dziecięcych marzeń.

– To prawdziwy Mikołaj z bieguna. Nas pewno mamo, trzeba go porosić o prezenty – mówiła zaaferowana kilkulatka stojąca cierpliwie w kolejce i licząca na palcach o co go poprosi.

Choć pogoda dopisała – nie było chlapy, to jednak powietrze zapowiadało całkiem zimowy chłodek. Dzieci mimo to karnie stały w ogonku czekając na swoją kolej. Gdy ta nadaszła nie wszystkie wykazały się odwagą, by wyłuszczyć Mikołajowi swe życzenia.

Renifery to jest to

Tegoroczn największą atrakcją były żywe renifery. Choć to niewielkie, raczej filigranowego wzrostu zwierztęa to jednak budziły respekt. Są one nieco dzikie w zachowaniu i w razie irytacji bez pardonu używają swych solidnych rogów. O tym informowała obsługa zwracając uwagę dzieciom i ich rodzicom, by nie zbliżały się zbytnio do parkanu. Same renifery zachowywały się dość flegmatycznie i raczej olewały publikę – konsumowały siano, przygryły świerczki przy parkanie, a jeden nawet skorzystał z okazji, by podlać drzewko. Czasem tylko reniferki przybierały pozę posągową i przyglądałysię bacznie otoczeniu.

Drugą wielką atrakcją, zwłaszcza dla maluchw była karuzela. Oblężona była cały czas przez całą imprezę. Też trzeba było czekać na przejażdkę w   kolejce.

– Jak widać trafiliśmy w gusta naszych małych mieszkańców. Cieszymy się, że udało się tę imprezę zorganizować w tym roku. Jest masa atrakcji i dzieci są wniebowzięte. W końcu doczekały się świątecznej imprezy o jakiej marzyły – mówi Joanna Niewiadomska – Kocik, naczelnik wydziału kultury, turystyki i promocji miasta Sochaczewa.

Jak dodaje nie spodziewała się aż takich tłumów na Mikołajkach. Przyszły całe rodziny ze swymi pociechami w różnycm wieku. Nikomu nawet nie przeszkadzał spory chłodek.

Na estradzie i poza nią

Co najważniejsze nikt z wystawców nie zawiódł w tym roku, a różnych zabaw, atrakcji i świątecznych upominków nie zabrakło. Sporo osób na stoiskach kupowało bombki, ozdoby, szopki i stroiki świąteczne wykonane przez Zakłady Terapii Zajęciowej Stowarzyszenia Wsparcie Społeczne „Ja-Ty-My” w Sochaczewie oraz sochaczewskie Placówki Opiekuczo – Wychowawcze „Antares” i „Atria”. Swoje stoiska mieli też Honorowi Dawcy Krwi i harcerze.

W trakcie imprezy można było malować pierniki, robić przeplatanki z makramy w świątecznych klimacie, rysować i pisać listy do Mikołaja. Była też świąteczna budka fotograficzna, gdzie wykorzystując różne gadżety można było się sfotografować samemu lub w otoczeniu rodziny, czy przyjaciół.

W tym samym czasie pod sceną trwał Mikołajkowy konkurs z wiedzy o świętach Bożego Narodzenia, tradycjach świątecznych oraz zimowych zabawach. W samym amfiteatrze drugi Mikołaj chętnym rozdawał piękne kalendarze na Nowy Rok z przepisami kulinarnymi na każdy miesiąc. Potem scenę opanowały bajkowe postacie, które zachcały publiczność do śpiewania i zabawy, aby przyciągnąć śnieg i zimę. To były najlepsze Mikołajki od wielu lat.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumia Nowak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz