Marzenia o rajdzie w puszczy

Przed ponad 80 laty na terenie Puszczy Kampinoskiej odbył się wielki rajd samochodowy. To było niemal puszczańskie safari. Jak wspominają ówczesne gazety, to wydarzenie odbyło się w niedzielę, 9 października 1938 roku. W imprezie uczestniczyło wielu znanych wówczas kierowców wyczynowych. Dziś po latach niektórym rajdowcom marzy się, aby zorganizować rajd po Kampinosie. Jednak dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego rozwiewa te złudzenia jako nierealne.

Koło Turystyki Offroadowej Automobilklub Polski chętnie zorganizowałoby turystyczny Rajd po KPN. Jak zapewniają pomysłodawcy, nie wszystkie terenówki i ich kierowcy są od tego, aby kopać się w błocie, a chętni raczej chcą zwiedzać i poznawać naturę.

– U nas definicja rajdu wygląda nieco inaczej. Dojeżdżamy legalnymi drogami do interesujących nas miejsc i kontynuujemy zwiedzanie z buta – zapewniają rajdowcy z automobilklubu, dodając, że znają okoliczności, na jakich działa KPN.

Nie ma mowy o rajdzie

Nie wszystkim amatorom jazdy terenowej argumentacja, że jest to teren ścisłej ochrony przyrodniczej, odpowiada. Są osoby, które argumentują, że przecież w Puszczy Kampinoskiej są zachowane szlaki komunikacyjne i leśne dukty. Dziś, choć przez Puszczę przebiegają drogi gruntowe, to jednak są one pozostałością po czasach, kiedy je wytyczono. Część tych dróg to pozostałość po szlakach komunikacyjnych, gdy tereny były zamieszkałe i stanowiły trasę dojazdu do nieruchomości mieszkalnych. Z czasem jednak te drogi znikną, tak jak tory kolejowe przez puszczę i inne stare, zarastające drogi. Również te na terenach zakupionych z rąk prywatnych właścicieli.

Pomysł jeżdżenia samochodami po Puszczy Kampinoskiej nie ma zatem żadnych realnych szans realizacji, jak przypomina dyrekcja KPN. Jednak przypomniano wydarzenie sprzed ponad 8 dekad.

W czasach, gdy odbywał się rajd po Puszczy, nie było tu strefy ochronnej.

– W tamtych czasach automobil był rzadkim towarem, a o parku narodowym w Puszczy nikt nawet nie myślał. W dzisiejszych czasach nie ma mowy o zwiedzaniu w ten sposób parków narodowych w Polsce – zaznaczają pracownicy KPN.

Tylko wspomnień czar

Rajd kampinoski z 1938 roku jest tylko wspomnieniem pewnej epoki, która już bezpowrotnie minęła. Jak dodaje Mirosław Mikusek, autor wspomnienia o tym wydarzeniu, jednocześnie przewodnik kampinoski, na tych piaszczystych drogach zaczynała się historia samochodowych rajdów terenowych w Polsce. Przypomina też bohaterów tamtych rywalizacji i trasy wyścigów po bezdrożach.

Kierowcy jechali drogami wiejskimi z Warszawy do Młocin, następnie do Lasek i Sierakowa, dalej na Truskaw, Folwark Zaborów Leśny, omijając po drodze Mogiłę Powstańców Styczniowych. Druga część rajdu wiodła do Zaborówka i Łubca, Nowych Bud i dalej do Starej Dąbrowy, Cisowego, Komorowa i Kampinosu. Stąd do Borzęcina Dużego i Młocin. Cała trasa liczyła około 120 kilometrów.

Zwycięzca Aleksander Mazurek, uczestnik rajdów Monte Carlo, pokonał ją w prawie 2 godziny, osiągając średnią prędkość 60 km na godzinę. Jak na tamte czasy był to nie lada wyczyn. Trasa była bardzo trudna i wiele samochodów ugrzęzło w piachu lub błocie po osie. Kierowców wyciągały z opresji ciągniki wojskowe i konie z linami, choć to powodowało dopisanie punktów karnych. Po ponad 80 latach ten rajd wydaje się ciekawym i niezwykłym, choćby z tego względu, że nie była to mordercza impreza, w której ścigano się, jak w obecnych rajdach terenowych, licząc na sukces za wszelką cenę.

– Można podziwiać kierowców za ich hart, zapał, ale jednocześnie pasję jazdy w tak ekstremalnie trudnym terenie i przecież samochodami dalece odbiegającymi od współczesnych terenówek, które również w tym terenie także by sobie radziły z niemałym trudem – podsumowuje jeden z kierowców rajdowych poproszony o komentarz do zdjęć z Kampinoskiego Rajdu.

Bogumiła Nowak

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (KPN)

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz