Zmarła podczas porodu

fot.pixabay

To miał być najszczęśliwszy dzień w ich życiu. Skończył się jednak tragicznie. Podczas porodu w sochaczewskim szpitalu zmarła trzydziestodziewięcioletnia mieszkanka Żyrardowa. Jej córeczkę udało się uratować. Ojciec dziecka oraz rodzina zmarłej winą za śmierć kobiety obciążają Szpital Powiatowy w Sochaczewie, który ich zdaniem nie dołożył starań, aby poród zakończył się szczęśliwie. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Do kolejnej tragedii doszło na oddziale położniczym sochaczewskiego szpitala. Przypomnijmy, że w maju 2017 roku w wyniku komplikacji podczas porodu, a dokładnie w wyniku pęknięcia macicy, zmarła dziewczynka. Od tamtej pory w szpitalu robiono wszystko, aby do podobnego tragedii już nie doszło. Ta jednak wydarzyła się w piątek, 1 października.

Wymarzona córka

– Ciąża przebiegała prawidłowo, nie było żadnych komplikacji. Szczęśliwi z żoną oczekiwaliśmy na narodziny naszej córeczki. Od początku wiedzieliśmy, że będzie dziewczynka, mamy już chłopca. Dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na jego siostrę, a ta miała przyjść na świat w wyznaczonym terminie, czyli 1 października, w sochaczewskim szpitalu. Słyszeliśmy wiele dobrego o tamtejszym oddziale położniczym, dlatego postanowiliśmy, że dziecko przyjdzie na świat w Sochaczewie, a nie w Żyrardowie, gdzie mieszkamy – powiedział nam pan Dariusz. Nie sądził jednak, że wymarzony dzień będzie najtragiczniejszym w jego życiu. Jak mówi, nic nie wskazywało na to, że dojdzie do tragedii.

Byłem obecny podczas porodu. Przecież nie mogło mnie tam nie być, skoro miała się narodzić córka, na którą tak długo czekaliśmy. Żona już raz poroniła i ta ciąża była naszą ostatnią szansą, aby mieć kolejne dziecko – mówi mężczyzna. Jak dodaje, żona i on chcieli, aby poród właśnie ze względu na wcześniejsze poronienia oraz na wiek kobiety odbył się poprzez cesarskie cięcie. Lekarz jednak nie zgodził się na to. Stwierdzając, że kobieta urodzi w sposób naturalny, ponieważ nie ma się czego obawiać. Początkowo decyzja wydała się panu Dariuszowi prawidłowa, przecież lekarz wie, co robi. Okazało się jednak, że nie zawsze.

Świat runął

W pewnym momencie lekarze oraz pielęgniarki zaczęli między sobą głośniej rozmawiać i byli coraz bardziej zdenerwowani.

Byłem tak przejęty porodem i oczekiwaniem na córkę, że początkowo nie zorientowałem się, o co chodzi i co dzieje się z żoną. Potem dotarło do mnie, że nastąpił krwotok. Gdy zacząłem pytać, o co chodzi, wyproszono mnie z porodówki – wspomina mężczyzna.

Po kilkunastu minutach otworzyły się drzwi sali i zobaczył, że jego żona jest wywożona z sali na wózku. Zapytał, co z nią jest i gdzie ją wiozą. Usłyszał, że na oddział intensywnej terapii. Chciał pójść za nią, ale mu zabroniono.

Zapytałem, co z dzieckiem, czy żyje? Powiedzieli mi, że przez moment nie oddychało, ale już jest w porządku. I dziecku nic nie zagraża. Kiedy to usłyszałem, poszedłem na intensywną terapię, aby dowiedzieć się, co żoną, aby być przy niej. Jednak mnie tam nie wpuszczono. Powiedzieli, abym się nie martwił, bo robią wszystko, by ją uratować – wspomina pan Dariusz. Na kolejną wiadomość o stanie zdrowia żony czekał cztery godziny. Wtedy na korytarz wyszedł lekarz. Podszedł do niego i zakomunikował, że jego żona zmarła.

Zapytałem, dlaczego zmarła. Odparł, że doszło do pęknięcia macicy, a w wyniku tego do rozległego krwotoku wewnętrznego, którego nie udało się zatamować.

W jednej chwili świat mu się zawalił. Stracił żonę, został z dwójką małych dzieci i chorymi rodzicami.

Boję się, że córka w wyniku niedotlenienia w pierwszych minutach po porodzie może być niepełnosprawna. Dlatego postanowiłem dochodzić sprawiedliwości nie tylko za śmierć żony, ale i dla mojej córeczki. Będę walczył o odszkodowanie i rentę dla niej. Dlatego złożyłem zawiadomienie na policję o spowodowani śmierci w wyniku błędu lekarskiego.

Błędna decyzja?

Błąd prawdopodobnie polega na tym, że kobiecie kazano rodzić siłami natury, a nie poprzez cesarskie cięcie. Niewykluczone, że do pęknięcia – w wyniku którego nastąpił krwotok, który był przyczyną śmierci kobiety – doszło z powodu nieprawidłowo prowadzonego porodu, lub błędnego jego wykonania.

Jednak zanim dojdzie do pęknięcia, można stwierdzić objawy, które je poprzedzają. Chociażby bolesne skurcze macicy o nasilającej się amplitudzie, z krótkimi przerwami między skurczami oraz ból w podbrzuszu. Do tego rodząca zgłasza ciągły, trudny do zniesienia ból nad spojeniem łonowym. Jest również niespokojna i przestraszona. Te wszystkie objawy powinien kontrolować lekarz. Zwłaszcza w sytuacji, gdy kobieta wcześniej poroniła. Dlatego na początku powinna zostać poinformowana, że nie będzie rodziła w sposób naturalny, ale poprzez cesarskie cięcie dla uniknięcia ewentualnych powikłań, które mogą zagrażać jej życiu, jak i życiu dziecka.

O informacje na temat przyczyny tragedii w sochaczewskim szpitalu, zwróciliśmy się zarówno do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie, jak i do dyrekcji Szpitala Powiatowego w Sochaczewie, jednak do momentu oddania tego wydania do druku nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz