Syberyjski skarb na Długiej

Fot.: Jerzy Szostak

Sochaczew w wyniku dwóch wojen światowych został praktycznie pozbawiony zabytków. Okazuje się jednak, że na terenie miasta – a dokładnie przy ulicy Długiej – znajduje się ewenement nie tylko w skali kraju, ale i Europy.

W jednym z ostatnich wydań „Expressu Sochaczewskiego” opisaliśmy historię powstania jednego z nielicznych osiedli socjalnych z okresu międzywojennego, które przetrwały do naszych czasów. Chodzi o tak zwane baraki przy ulicy Długiej. Okazuje się, że na terenie osiedla, które w swoim czasie było wzorcem dla innych tego typu inwestycji, znajduje się skarb, którym Sochaczew może się pochwalić nie tylko w kraju, ale i w całej Europie.

Żywy skarb

Jest nim rosnący pomiędzy budynkami nr 27 i nr 25 rokitnik , gatunek rośliny z rodziny oliwnikowatych. Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z krzewem z przydomowych ogródków, który osiąga maksymalnie do 5 merów wysokości. Ten przy Długiej jest dużo wyższy i prawdopodobnie jego wysokość wynosi około 12 metrów. Co wskazywałoby, że mamy do czynienia z azjatycką odmianą zwaną yunnanensis, która rośnie jedynie w Tybecie i chińskiej prowincji Qinghai. Gdyby to się potwierdziło, byłaby to sensacja. Ale i tak mamy do czynienia z ewenementem w skali kraju.

Rokitnik z ulicy Długiej jest prawdopodobnie największym i najstarszym przedstawicielem tego gatunku w Polsce. Jego obwód, zmierzony na wysokości 130 centymetrów, ma 187 centymetrów. To z kolei oznacza, że średnica to 59 centymetrów. Ile lat ma samo drzewo, tego nie wiadomo. Aby to określić, potrzebne są specjalistyczne badania. Nie wiadomo również, czy mamy do czynienia z osobnikiem męskim czy żeńskim. Trzeba pamiętać, że rokitnik jest rośliną dwupienną. To oznacza, że na jednych krzewach mamy kwiaty żeńskie i tam też wiążą się owoce, na drugich zaś kwiaty męskie, które produkują pyłek do zapłodnienia kwiatów żeńskich. Dodajmy, że aby dochować się własnych pomarańczowych owoców, wystarczy jednak posadzić jedno męskie drzewko na trzy lub pięć żeńskich.

Witaminowa bomba

Warto to zrobić, ponieważ rokitnik to wyjątkowa roślina, w której liściach i owocach znajdują się praktycznie wszystkie występujące w naturze witaminy. To fenomen zawierający w sobie aż 190 bioaktywnych składników. Na przykład – witaminy A ma 3 razy więcej niż marchew, witaminy C – 10 razy więcej niż pomarańcze, a przeciwstarzeniowej witaminy E  czterokrotnie więcej niż pestki słonecznika. Właśnie z powodu tych właściwości zwany jest skarbem Syberii. Tamtejsi mieszkańcy od wieków robią z niego sok, dżem, syrop, wino i nalewki. Jest również używany przez nich jako przyprawy do mięs. Ale nie tylko.

Mieszkańcy Syberii i Ałtaju zaparzone liście stosowali jako lekarstwo przy anemii, szkorbut, chorobach reumatycznych, chorobach zapalnych żołądka i przewodu pokarmowego. Natomiast uzyskiwany z niego olej stosują do gojenia ran. Został on m.in. wykorzystany z dobrymi efektami do leczenia oparzeń popromiennych po wybuchu w Czarnobylu. Natomiast radzieccy kosmonauci sok z owoców rokitnika zabierali ze sobą poza ziemską orbitę, by ich chronił przed szkodliwym promieniowaniem.

Warto dodać, że sam rokitnik trafił z Azji do Europy dzięki żołnierzom Aleksandra Macedońskiego. Stało się to po tym, gdy jego żołnierze wyczerpani walkami w dolinie rzeki Oksus zauważyli, że ich konie jedzą owoce z nieznanego im krzewu. Postanowili sami ich spróbować. Po kilku dniach, zarówno żołnierze, jak i ich konie, odzyskali siły.

Niemi świadkowie

Jak rokitnik przy Długiej przetrwał do naszych czasów? Tego nie wiadomo. Stało się to prawdopodobnie przez przypadek, ponieważ pozostałe drzewa tego gatunku, które posadzono razem z nim, zostały wycięte. Aby tak się nie stało, z tym które ocalało, należałoby go wpisać na listę pomników przyrody. Tym bardziej, że rokitnik podlega ochronie gatunkowej, a w dodatku ten przy Długiej to prawdziwy ewenement w skali kraju.

Przy okazji dodajmy, że najbardziej cennym zabytkiem przyrody, czyli niemym świadkiem historii jest aleja lipowa rosnąca wzdłuż drogi biegnącej z Sochaczewa do Żelazowej Woli. Kolejne pomniki przyrody, to dęby rosnące przy ulicach Grunwaldzkiej i Boryszewskiej 31 oraz ich kuzyn z parku im. W. Garbolewskiego, jest on również najstarszym sochaczewskim drzewem i liczy 500 lat. Do pomników przyrody zaliczone zostały również: lipa na terenie ZSZ CKP przy ul. Głowackiego, klon na terenie cmentarza przy ul. Traugutta oraz lipa drobnolistna obok kościoła w Trojanowie. Do tego dochodzą: park w Gawłowie, park im. Garbolewskiego oraz zespół dworsko-parkowy w Chodakowie.

Zdziwienie budzi natomiast fakt, że w rejestrze pomników przyrody oprócz rokitnika nie umieszczono rosnącego obok skrzyżowania ulicy 15 Sierpnia z Licealną i Traugutta – jesionu wyniosłego, którego obwód pnia to 405 cm, a wiek drzewa szacowany jest na około 180 lat. W rejestrze powinny się również znaleźć drzewa rosnące wzdłuż ulicy Ziemowita. To jedyny zachowany do naszych czasów fragment alei kasztanowej, prowadzącej z ulicy Traugutta do pałacu Garbolewskich.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz