Więzienie dla byłej dyrektor DPS w Młodzieszynie

Sąd Okręgowy w Płocku wydał w ubiegłym tygodniu wyrok w sprawie afery, do jakiej doszło siedem lat temu w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Postępowanie przed sądem trwało trzy lata, a wydane wyroki znacznie wyższe niż żądała prokuratura. Za główną inicjatorkę przestępczej działalności sąd uznał Justynę N.-S., byłą dyrektor DPS, która została skazana na sześć lat więzienia.

Wyrok wydany 8 października, to finał afery w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, która wybuchła 21 stycznia 2014 roku. Wtedy to funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej w Radomiu oraz policjanci z KPP w Sochaczewie weszli do mieszkań kilku pracowników placówki. Wszystkim postawiono zarzuty dotyczące działalności na szkodę DPS, jej podopiecznych, jak i pracowników.

Do tej pory zapadło już kilka wyroków w tej sprawie, w których sąd skazał na kary pozbawienia wolności oraz zobowiązał do solidarnego naprawienia wyrządzonej szkody w kwocie około 300 000 zł Justynę N.-S. – byłą dyrektor, księgową oraz kasjerki DPS w Młodzieszynie.

Setki przestępstw

Ostatni proces był procesem głównym. Jak już informowaliśmy, prokuratura zawnioskowała dla wszystkich oskarżonych o solidarne naprawienie szkody, w łącznej kwocie prawie miliona złotych. Chodzi o zwrot środków bezprawnie pobieranych z budżetu DPS, które następnie zostały wydatkowane, jak twierdzi prokuratura, na zakup mebli, ubrań, sprzętu AGD i RTV, czy żywności, które to przedmioty nigdy nie trafiły do dyspozycji pensjonariuszy.

Tylko była dyrektorka DPS była oskarżona o ponad 150 przestępstw na szkodę kierowanej przez siebie placówki oraz ponad 60 na szkodę Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, czyli placówki, która teoretycznie powinna nadzorować DPS.

Materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę był ogromny. Przekazane do sądu akta z trwającego pięć lat śledztwa zajęły 100 tomów. W procesie przesłuchanych zostało prawie 400 świadków. Natomiast akt oskarżenia liczył blisko 1100 stron i dotyczył także nieprawidłowości przy rozliczaniu delegacji służbowych, nieprawidłowości przy wdrażaniu programów finansowanych z funduszy unijnych, zatrudniania ludzi „na słupa”, przywłaszczania środków przeznaczonych na imprezy kulturalne dla pensjonariuszy DPS itd.

Surowe kary

W wydanym wyroku za główną inicjatorkę nieprawidłowości, do jakich doszło w podległych Starostwu Powiatowemu w Sochaczewie, sąd uznał Justynę N-S. – byłą dyrektor DPS Młodzieszyn. To spowodowało, że została ona skazana na 6 lat pozbawienia wolności, choć prokuratura żądała dla niej kary 5 lat więzienia. Justyna N-S. musi również zapłacić na rzecz DPS 360 tys. zł oraz 143 tys. zł na rzecz PCPR, jak również solidarnie, wraz z innymi skazanymi, wpłacić 14 tys. zł na rzecz poszkodowanych pensjonariuszy DPS.

Z kolei Elżbieta G. – była księgowa DPS, została skazana na 3 lata pozbawienia wolności oraz musi wpłacić na konto DPS 118 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia. Sąd uznał również winną popełnionych przestępstw Barbarę P., byłą kasjerkę DPS, i skazał ją na 2 lata więzienia. Natomiast Barbara B. – była dyrektor PCPR, została skazana na 2 lata więzienia. Z kolei Elżbieta R. otrzymała wyrok 3 lat więzienia i dodatkowo musi wypłacić na konto DPS 85 tysięcy złotych z tytułu zadośćuczynienia.

Sąd zdecydował również o skazaniu Janusza C. na karę półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Dodajmy, że ostatniemu z oskarżonych, którym był Mirosław Sz. – z uwagi na nadzwyczajne złagodzenie kary – zasądzono karę grzywny w wysokości 1000 zł.

Będzie apelacja

Wyrok nie jest prawomocny i oskarżonym przysługuje odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Jak wynika z naszych informacji, część z nich już zapowiada złożenie apelacji. Zrobi to m.in. Janusz C., który w rozmowie z nami stwierdził, że wydany przez Sąd Okręgowy wyrok został wydany jedynie na podstawie pomówień i nie jest oparty na żadnych dowodach rzeczowych. A jedynie na stwierdzeniu niektórych oskarżonych, które zeznając przeciwko niemu liczyły na złagodzenie kary. Jak mówi, tak należy traktować m.in. zeznania Justyny N.-S. Jeszcze trzy lata temu twierdziła, że nie ma on nic wspólnego z aferą w DPS, przekonywała nawet – co jest w jej zeznaniach złożonych przed sądem w innych procesach – że wszelkie próby powiązania go z sytuacją, jaka miała miejsce w Młodzieszynie, to naginanie prawa w celach politycznych.

Dodajmy, że Janusz C. już wygrał jeden proces, w którym był oskarżony o nieprawidłowości, do jakich miało rzekomo dojść przy modernizacji placówek oświatowych podległych starostwu.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz