Pamiątki po słynnym agencie

Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą przygotowało kolejną gratkę dla miłośników historii. W muzealnym holu będą wystawiane mundury, których na co dzień nie można zobaczyć na stałej ekspozycji. Ich historia jest także historią człowieka, który je nosił. A historia pierwszego munduru wystawionego w holu Muzeum, szczególnie jego właściciela, jest tak pasjonująca, że można byłoby o nim nakręcić niejeden film.

To mundur porucznika Pułku Ułanów Karpackich wchodzącego w skład Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich i należał on do porucznika Leona Gradowskiego, znanego również jako Michael Lis. Urodził się on w Babszynie koło Kamieńca Podolskiego. Natomiast jego rodzina ze strony ojca wywodziła się z rodziny ziemiańskiej, do której należał majątek Gradów w gminie Nowa Sucha. Obecnie na terenie majątku rodziny Gradowskich mieści się Ośrodek Hodowli Zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego.

Gradowski ukończył gimnazjum w Chyrowie, a następnie studia na uniwersytecie w Louvain. Planował osiąść w Belgii na stałe, jednak wrócił do Polski, aby odbyć służbę wojskową w szkole podchorążych w Grudziądzu. Po jej ukończeniu został przydzielony do 24 Pułku Ułanów w Kraśniku. Pierwszą bitwę z Niemcami pułk stoczył już 1 września pod Jordanowem i Wysoką. Potem były starcia m.in. pod Łańcutem i Rzeszowem. Podczas patrolu w okolicach Przemyśla Gradowski został ranny i odcięty od oddziału. To właśnie wtedy wykazał się odwagą i brawurą, którą jego późniejsi angielscy dowódcy z Special Operation Executive – SOE określili jako nieprawdopodobną.

Rannemu Grabowskiemu udało się wyrwać z okrążenia porzuconą ciężarówką. Po drodze natknął się na odcięty punkt sanitarny, z którego zabrał rannych oraz porzucone działko przeciwpancerne. Jadąc wertepami, omijając niemieckie pozycje, dotarł do pułku. Pobyt wśród swoich nie trwał długo. 19 września dowództwo jednostki zdecydowało się na przekroczenie granicy węgiersko-polskiej. Grabowski postanowił zostać, aby kontynuować walkę. Skończyło się to tym, że trafił do sowieckiej niewoli. Udało mu się jednak z niej uciec podczas transportu do Starobielska. Wyskoczył z wiozącego go pociągu przez wyłamane okienko w bydlęcym wagonie. Następnie dotarł do okupowanej Warszawy, gdzie jako kurier na Węgry działał w organizacji wywiadowczej Muszkieterzy. Prawdopodobnie podczas jednego z pobytów w Budapeszcie poznał hrabinę Christinę Granville, a w rzeczywistości urodzoną w Młodzieszynie Krystynę Skarbek, „ulubioną agentkę Churchilla”, której wojenne wyczyny stały się dla Iana Fleminga inspiracją do stworzenia agenta 007.

Spotkanie z Leona Gradowskiego z Krystyną Skarbek zaważyło na jego późniejszych losach. Otóż, po zajęciu Jugosławii przez Niemców obawiano się, że następnym ich celem ma być Turcja. A następnie złoża ropy naftowej w Iraku i Iranie. Brytyjczycy potrzebowali informacji o koncentracji niemieckich wojsk, jak i planów przyszłych niemieckich działań na terenie Bałkanów. Takie informacje posiadał polski wywiad, a część z nich zdobyła Krystyna Skarbek. Postanowiono, że do Stambułu dostarczy je Gradowski. Ten jednak wpadł na granicy z Jugosławią w ręce Niemców, którzy zakuli go w kajdanki i pod eskortą dwóch żandarmów wysłali z powrotem do Budapesztu. Konwój z jeńcem nie dotarł jednak do stolicy Węgier, ponieważ Gradowskiemu udało się uciec i dotrzeć z powrotem do Budapesztu, aby wyrobić nowe dokumenty.

Pozostała jeszcze sprawa dotarcia do Stambułu. I tu Gradowski po raz kolejny wykazał się nie tylko brawurą, ale i talentem aktorskim. Zaprzyjaźnił się z niemieckim komendantem budapeszteńskiego lotniska. Po kilku popijawach poskarżył się na trudności w podróży, jaką musi odbyć do Stambułu. „W zaufaniu” pokazał też własnoręcznie podrobiony list Goebbelsa. Komendant natychmiast zaoferował specjalny transport lotniczy do Stambułu. Podczas międzylądowania w Sofii Gradowski zobaczył, że w kierunku samolotu zmierza kilku niemieckich oficerów. Pomyślał, że idą go aresztować, ale jeden z nich zasalutował i spytał, czy nie sprawiłoby mu kłopotu, gdyby zabrał ich do Stambułu?

Po przekazaniu informacji Gradowski przedostał się z Turcji do Palestyny, gdzie wstąpił do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Wraz z Brygadą walczył w Afryce Północnej, m.in. w bitwie o Tobruk. Po zakończeniu kampanii afrykańskiej Gradowski pozostał w Egipcie, a dokładnie w Kairze, gdzie po raz kolejny spotkał Krystynę Skarbek. Ta zapoznała go z płk. Alfredem de Chastelain, który wciągnął go do współpracy z Zarządem Operacji Specjalnych (Special Operation Executive – SOE).

Gradowski przeszedł szkolenia i jako brytyjski oficer o nazwisku Michael John Lis został w 1943 roku przerzucony do Albanii. Jego zadaniem było stworzenie siatki kurierów na Bałkanach, która została zlikwidowana przez Niemców. Jej odbudowa trwała 10 miesięcy, podczas których Gradowski walczył również w albańskiej partyzantce. Do legendy walk Albańczyków z Niemcami przeszła bitwa o most w Dibra. Tuż przed nią Gradowski doprowadził do tego, że w walkach – mimo wzajemnej wrogości – wzięli udział zarówno partyzanci popierający króla Ahmeda Zogu, jak i komuniści Enwera Hodży. W brytyjskim Muzeum Wojny można do dziś oglądać rewolwer ze złotym autografem króla Zogu, który Gradowski otrzymał w podzięce za stoczoną pod Dibra bitwę.

Po zakończeniu misji w Albanii Gradowski trafił do wyzwolonych przez Aliantów Włoch, a po zakończeniu wojny jako brytyjski oficer tropił zbrodniarzy wojennych na terenie Niemiec. Zmarł 8 sierpnia 1994 r. w Angers nad Loarą. Jego prochy zostały przewiezione przez syna Michała do Polski i złożone w rodzinnym grobie w Skolimowie pod Warszawą. A pamiątki po słynnym Lisie zostały podarowane Muzeum Ziemi Sochaczewskiej.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz