Brać czy nie brać

Fot.: Archiwum Expressu Sochaczewskiego

Tegoroczne inwestycje drogowe na terenie Sochaczewa wzbudzają emocje wśród mieszkańców. Wielu z nich twierdzi, że są źle zorganizowane, a co za tym idzie powinny być rozłożone w czasie. Problem jednak w tym, że samorządy nie mają na to wpływu.

Takiego wysypu inwestycji drogowych na terenie Sochaczewa nie było od lat. Remontowane są zarówno drogi należące do miasta, jak i powiatu. Ten ostatni przeprowadza generalny remont przeprawy przez Bzurę w ciągu ulicy Mostowej. Z kolei miejski samorząd przeprowadził w tym roku drugi etap przebudowy ulicy 15 Sierpnia oraz rozpoczął budowę kanalizacji deszczowej w ciągu ulic Płockiej i Łowickiej. Szczególnie inwestycje drogowe prowadzone przez miasto dały się odczuć kierowcom, którzy w czasie ich trwania musieli nie tylko korzystać z objazdów, ale również stać w gigantycznych korkach. Okazuje się jednak, że za panujący bałagan komunikacyjny nie odpowiada miasto, w takim stopniu, jak twierdzą mieszkańcy, którzy nie pozostawiają suchej nitki na prowadzonych inwestycjach.

Trudna decyzja

Przypomnijmy, że pieniądze na remont ulicy 15 Sierpnia miastu udało się zdobyć w 2020 roku. Dodajmy, że samorząd zabiegał wcześniej o wsparcie zewnętrzne tej inwestycji kilka razy, jednak wniosek nie zyskiwał uznania decydentów. Gdy wreszcie udało się pozyskać dotację, okazało się, że warunkiem ich wykorzystania było przeprowadzenie prac w 2021 roku. Z kolei w tym samym roku – według podpisanej umowy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – miały się zakończyć prace związane z realizacją projektu dotyczącego zagospodarowania wód opadowych na terenie Sochaczewa. Ostatnią inwestycją realizowaną w ramach projektu jest budowa kanalizacji deszczowej w ciągu ul. Płockiej i ul. Łowickiej, oraz utwardzenie dróg na terenie Chemitexu. Wartość obu tych inwestycji to 7,1 mln złotych, przy czym są one w stu procentach pokrywane z dotacji otrzymanych z Funduszu.

Jak wynika z naszych informacji, władze miasta zdawały sobie sprawę, że rozpoczęcie remontu ulicy 15 Sierpnia oraz budowy kanalizacji deszczowej na Rozlazłowie, w sytuacji gdy Starostwo zaplanowało na ten rok przebudowę mostu przez Bzurę na ulicy Mostowej, doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego Sochaczewa. Zdecydowano się jednak na inwestycję, ponieważ nie było innego wyjścia.

Postawieni pod ścianą

Wszystko przez obowiązujące przepisy oraz zasady przyznawania środków zewnętrznych na inwestycje drogowe. Sprowadzają się one do tego, że wraz z przyznawanymi dotacjami określa się także termin, w którym muszą być one wydane. Mało tego, obowiązuje również zasada, według której odmowa przyjęcia dotacji ze względu na krótki czas jej wykorzystania powoduje, że dany samorząd może zapomnieć przez kilka najbliższych lat o jakichkolwiek środkach na inwestycje drogowe.

Dobrym przykładem tej absurdalnej sytuacji jest droga powiatowa w Mokasie. Została ona wyremontowana przez poprzednie władze powiatu, które środki na tę inwestycję otrzymały w listopadzie i musiały je wydać, oraz rozliczyć do końca grudnia.

Dlatego władze miasta musiały odpowiedzieć sobie na pytanie, czy przyjąć 3,4 mln złotych wsparcia z Funduszu Dróg Samorządowych i Funduszu Inwestycji Lokalnych, które w niemal całości pokryją koszty budowy, czy z nich zrezygnować, aby nie dopuścić do zakorkowania miasta. Można było również te pieniądze przyjąć, rezygnując jednocześnie z budowy kanalizacji na Rozlazłowie. Oba rozwiązania byłyby jednak fatalne w skutkach nie tylko dla budżetu miasta, ale i dla mieszkańców. Otóż rezygnacja z budowy kanalizacji deszczowej wiązałaby się z koniecznością oddania 7 mln złotych dotacji oraz dalszym zalewaniem części Rozlazłowa. Z kolei w przypadku rezygnacji z przebudowy 15 Sierpnia inwestycja, do której miasto dołożyło około 180 tys. złotych, musiałaby być zrealizowana w całości z budżetu Sochaczewa.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz