Arogancja dyrektora szpitala

fot.pixabay

Nie żyje 39-letnia kobieta! Nic się nie stało?

Tragedia, do jakiej doszło podczas porodu 39-letniej kobiety w sochaczewskim szpitalu, poruszyła mieszkańcami naszego powiatu.   O czym świadczą dziesiątki maili i telefonów do naszej redakcji. Jedynie dyrekcja placówki nie ma sobie niczego do zarzucenia i uważa, że nie musi niczego wyjaśniać, bo napisaliśmy nieprawdę. Tymczasem prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

W „Expressie Sochaczewskim” z 12 października ukazał się artykuł o tragedii rodziny z Żyrardowa. W trakcie porodu 1 października zmarła 39-letnia mieszkanka tego miasta. Do redakcji zgłosił się pan Dariusz, jej mąż, i opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądało całe wydarzenie, którego był naocznym świadkiem.

Świadek śmierci

Mężczyzna towarzyszył żonie przy porodzie. Jak twierdził w rozmowie z nami, przyczyną zgonu mógł być rozległy krwotok wewnętrzny spowodowany pęknięciem macicy. Niestety kobieta zmarła, mimo kilkugodzinnych prób uratowania jej życia na oddziale intensywnej terapii. Lekarzom udało się natomiast uratować dziecko, choć przez pewien czas nie oddychało. Co z kolei mogło spowodować uszkodzenie mózgu, a tym samym niepełnosprawność.

Boję się, że córka, w wyniku niedotlenienia w pierwszych minutach po porodzie, może być niepełnosprawna. Dlatego postanowiłem dochodzić sprawiedliwości nie tylko za śmierć żony, ale i dla mojej córeczki. Będę walczył o odszkodowanie i rentę dla niej. Dlatego złożyłem zawiadomienie na policję o spowodowaniu śmierci w wyniku błędu lekarskiego – powiedział nam mąż zmarłej.

Bliscy zmarłej kobiety twierdzą, że mogło dojść do pęknięcia macicy – w wyniku którego nastąpił krwotok, który mógł być przyczyną śmierci kobiety – z powodu nieprawidłowo prowadzonego porodu, lub błędnego jego wykonania.

Prowadzą śledztwo

Przed napisaniem artykułu zwróciliśmy się również do dyrekcji Szpitala Powiatowego w Sochaczewie o zajęcie stanowiska w związku ze śmiercią pacjentki. Pytania przesłaliśmy także do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie. Zapytaliśmy między innymi, czy jest prowadzone postępowanie w tej sprawie.

Niemal od razu – jednak już po wysłaniu gazety do druku – dostaliśmy odpowiedź z prokuratury. Wpłynęła ona 11 października po południu. W skierowanym do nas piśmie Małgorzata Borek, Prokurator Rejonowy w Sochaczewie, stwierdziła: „W odpowiedzi na pismo z dnia 7 października 2021 roku uprzejmie informuję, iż Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie prowadzi śledztwo sygn. 4221-4.Ds 379.2021 o czy z art.160 par. 1 kk w zb. Z art 155 kk w zw./ z art. 11 par. 2 kk. W toku śledztwa zostaną przeprowadzone czynności procesowe celem wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności i przyczyn zdarzenia”.

Tego samego dnia, czyli 11 października po godzinie 15.00 odezwał się do nas sekretariat dyrektora Szpitala Powiatowego. Zostaliśmy powiadomieni o tym, że dyrektor Robert Skowronek chce spotkać się w sprawie przedstawienia swego stanowiska na temat tragicznego wydarzenia. Skowronek poprosił o spotkanie we wtorek, 19 października o godzinie 11.00.

Pan i władca szpitala?

W wyznaczonym terminie nasza dziennikarka stawiła się w sekretariacie dyrektora, gdzie musiała poczekać na rozmowę około 20 minut. Do spotkania w końcu doszło. Na wstępie dyrektor Skowronek zapytał dziennikarkę „Expressu Sochaczewskiego”, od kogo mamy informacje o zdarzeniu w szpitalu. Został poinformowany, że jesteśmy w kontakcie z rodziną oraz o przekazanej redakcji odpowiedzi Prokuratury Rejonowej. A tym samym o tym, że prowadzone jest śledztwo w tej sprawie.

W tym momencie Skowronek stwierdził, że nie ma nic do przekazania naszym czytelnikom, gdyż jego zdaniem napisaliśmy nieprawdę. Co było nieprawdą, tego nie wyjaśnił. Czy ów człowiek uważa za nieprawdziwą informację o śmierci pacjentki szpitala, którym kieruje? Czy podważa wersję rodziny zmarłej?

Przypomnieliśmy mu, że kobieta nie żyje i zmarła w szpitalu, w trakcie porodu. Chyba to do niego nie dotarło?

W naszym artykule nie wystawiliśmy żadnej oceny szpitala. Jedynie   przedstawiliśmy relację męża zmarłej i poprosiliśmy o przedstawienie stanowiska szpitala w tej sprawie.

Jednak Skowronek stwierdził, że nie ma zamiaru przedstawiać swego stanowiska w tej sprawie. Jednocześnie dodał, że nie będzie się wypowiadał ani teraz, ani nigdy i nie zamierza utrzymywać żadnych kontaktów z naszą redakcją. Czyżby czuł się właścicielem Szpitala Powiatowego?

Mimo tego nasza dziennikarka ponowiła prośbę o to, aby wypowiedział się w tej sprawie. Tym bardziej, że kobieta wybrała sochaczewski szpital z uwagi na jego dobrą opinię. I dla dobra szpitala warto byłoby wyjaśnić, co się stało i kto ponosi za to winę. W odpowiedzi dyrektor poinformował, że skończył rozmowę i nie odpowie na żadne pytanie. I wyszedł z gabinetu. Łamiąc tym samym prawo prasowe, które obliguje go do udzielania mediom informacji.

Nie uzyskaliśmy zatem odpowiedzi na pytanie, co stało się w trakcie porodu w szpitalu i jak doszło w konsekwencji do tej tragedii.

Sprawą w dalszym ciągu zajmuje się prokuratura. Jak wynika z naszych informacji, przesłuchany został już mąż zmarłej kobiety. Przeprowadzona została również sekcja zwłok, ale na jej wyniki trzeba będzie poczekać około miesiąca.

Z niepotwierdzonych źródeł wiemy również, że podczas sprawdzania dokumentacji medycznej śledczy natrafili na niejasności dotyczące godzin wykonywania poszczególnych zabiegów podczas porodu zamarłej oraz prowadzonej akcji ratunkowej na oddziale intensywnej terapii. Do tego dochodzą niejasności dotyczące podawanych kobiecie leków.

Do sprawy na pewno powrócimy.

Jerzy Szostak

Bogumiła Nowak

Cytat Dyrektor Skowronek stwierdził, że nie ma nic do przekazania naszym czytelnikom, gdyż jego zdaniem napisaliśmy nieprawdę. Co było nieprawdą, tego nie wyjaśnił. Czy   uważa on za nieprawdziwą informację o śmierci pacjentki szpitala, którym kieruje? Czy podważa wersję rodziny zmarłej?

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz