Siedem dekad z łoosiem

W tym roku minęło 70 lat, odkąd na terenie Puszczy Kampinoskiej zamieszkały pierwsze łosie. Były repatriantami z terenów puszczańskich na Białorusi. Pięć młodych łosi szybko zadomowiło się w Kampinosie i dały początek całej populacji tych zwierząt. Z czasem łoś stał się symbolem i znakiem rozpoznawczym w logo firmowym Kampinoskiego Parku Narodowego. A jeszcze ponad 200 lat temu łosia nie było na terenie Kampinosu, gdyż został całkowicie wybity.

Teraz trudno wyobrazić sobie, aby Puszcza Kampinoska mogła obyć się bez łosi. Co więcej, te silne zwierzęta już dość mocno zdominowały to miejsce. Bywa też, że składają wizyty w miejscach poza puszczą, we wsiach i laskach sąsiadujących za nią.

To największe zwierzę bytujące w Kampinosie, a równocześnie łatwo je zobaczyć samemu w puszczy, szczególnie jesienią na rykowiskach.

Odrodzenie populacji

Warunki naturalne w Puszczy Kampinoskiej bardzo odpowiadają temu zwierzęciu, dostatek pokarmu, odpowiedni klimat. Przed wiekami łoś na terenach puszczańskich nad Wisła był stałym mieszkańcem, uznanym za króla tych terenów. Jednak częste polowania oraz kłusownicy spowodowały, że pod koniec XVIII i na początku XIX wieku łosie wyginęły na terenie Kampinosu. Również łosie zanikły w innych regionach Polski. Drugą wojnę światową przetrwało jedynie kilkanaście osobników na biebrzańskich bagnach.

Wtedy ówczesne władze zdecydowały się uratować ginące gatunki i objąć je ochroną. W porozumieniu z ZSRR, na drodze wymiany za żubry sprowadzone zostały bobry i łosie, które dały początek nowej populacji zwierząt w Puszczy Kampinoskiej.

11 sierpnia 1951 roku pojawiły się pierwsze po prawie 200 latach łosie na terenie Kampinosu. Skierowano je do specjalnej zagrody zwanej Łosiówką. Była ona zlokalizowana między Sierakowem a Pociechą.

Pierwszym łosiom, mieszkańcom Puszczy Kampinoskiej, nadano imiona. Byczkom – Kampinos i Kamil, a klępom – Kama, Kalia i Kalina. Łosiówka, miała prawie 150 hektarów powierzchni i była otoczona podwójnym płotem, by łosiom trudniej było uciec. Również także po to, by ciekawscy ich nie nachodzili. W pierwszym okresie zadomowienia się zwierzęta były dokarmiane żołędziami, owsem, marchewką, brukwią, a zimą gałęziami młodej osiki.

Łosie szybko się zaaklimatyzowały i już w następnym roku przyszły na świat dwa młode łoszaki. W kolejnych latach przybywało osobników. Pojawił się też nowy byczek, Syriusz, sprowadzony z Białowieży.

Wypuszczone na wolność

Po pięciu latach mieszkania w Łosiówce i przywyknięciu do warunków puszczańskich łosie zostały wypuszczone na wolność. W sumie to było 14 osobników – 5 samców i 9 samic. W zagrodzie pozostało 8 sztuk łosi. Przez pierwsze lata, jak obserwowali pracownicy Kampinoskiego Parku Narodowego, łosie trzymały się blisko Łosiówki. Jednak z biegiem lat zaczęły wędrować po puszczy i szukać sobie nowych siedzib. Cały czas rozwijała się populacja łosia i przybywało młodych osobników.

Teraz to najliczniej występujące duże zwierzę na terenie Puszczy Kampinoskiej i nie tylko tam. Łosie wychodzą poza puszczę. Można znaleźć je na terenie całego powiatu warszawskiego zachodniego, jak również sochaczewskiego. W racji swych gabarytów to zwierzę staje się poważnym zagrożeniem na drogach. Samochód w starciu z łosiem nie ma szans. Dochodzi do tragedii na drogach, gdy łoś na nie wtargnie. Coraz częściej, zwłaszcza w sezonie zimowym i wczesnowiosennym łosie zapuszczają się do wsi. Mają z nimi problem rolnicy i leśnicy. Łosie niszczą zasiewy oraz drzewka w nasadzeniach, obgryzając młode pędy – mówi jeden z sochaczewskich ekologów.

– Łosie bardzo często podchodzą pod okna mego domu i to nie tylko zimą. Czasem zostawiam im coś pysznego. Marchewki, brukiew, jakieś młode trawy. Szczególnie młode osobniki są bardzo ciekawskie – mówi jedna z mieszkanek Pasikoni.

Obecnie na terenie KPN jest ponad 250 sztuk łosi. Wszystkie osobniki, jak na razie są zdrowe, a ich wędrówki zapewniają jej łączność genetyczną z innymi populacjami łosi w Polsce. Łoś, choć to zwierzę dzikie, raczej nie boi się kontaktu z człowiekiem. Jednak rozdrażniony lub zaniepokojony, zwłaszcza gdy opiekuje się potomstwem, może być groźny. Stąd leśnicy odradzają bezpośredni kontakt z tym zwierzęciem. Z atakującym łosiem człowiek nie ma szans, bo to duże i bardzo silne zwierzę, które potrafi walczyć.

W tym roku, jak informuje KPN, 11 września obchodzony będzie po raz czwarty Dzień Łosia.

Twórcą i organizatorem wydarzenia jest Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i Inicjatywa #Jestemzłosiem we współpracy z trzema parkami narodowymi – Biebrzańskim, Poleskim i Kampinoskim, także z Instytutem Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

Bogumiła Nowak

Fot. KPN

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz