Ideał, ktory został slumsem

fot. Jerzy Szostak

W tym roku, a dokładnie w listopadzie, przypada 86. rocznica jednej z przełomowych inwestycji w historii nie tylko Sochaczewa, ale także kraju. Chodzi o rocznicę powstania osiedla przy ulicy Długiej. Jednego z nielicznych tego typu osiedli, jakie zostały wybudowane w Polsce w okresie międzywojennym.

Jak już wielokrotnie informowaliśmy, w Sochaczewie realizowana jest obecnie jedna z pierwszych w Polsce inwestycji dotyczących zagospodarowania wód opadowych dla celów komunalnych. Okazuje się jednak, że to nie jedyne pionierskie przedsięwzięcie, jakie zostało zrealizowane przez sochaczewski samorząd.

Miejsce zsyłki

Osiedle budynków socjalnych przy ulicy Długiej wielu mieszkańcom miasta kojarzy się negatywnie.

– To miejsce zsyłki tych, którym w życiu podwinęła się noga – dodają.

I nie ma się czemu dziwić, ponieważ standard mieszkań w barakach jest daleki od ideału. Jest tak zły, że niektórzy optują za tym, aby baraki zburzyć, a w ich miejsce wybudować nowe budynki mieszkalne.

Okazuje się, że osiedle jest jedynym z nielicznych zachowanych przykładów budownictwa socjalnego realizowanego przez samorządy w okresie międzywojennym.

Fakt, w przedwojennej Polsce powstało sporo osiedli komunalnych, ale były to przeważnie budynki pod wynajem lub osiedla budowane przez spółdzielnie robotnicze. Rzadko powstawały osiedla po tylko, aby zapewnić dach nad głową mieszkańcom. A tak właśnie stało się w Sochaczewie w 1935 roku.

Fosa lepianek

W wyniku trwających przez kilkanaście miesięcy walk o Sochaczew w czasie I Wojny Światowej miasto zostało zrównane z ziemią. Zubożenie jego mieszkańców było tak duże, że tylko nielicznych po zakończeniu działań wojennych było stać na odbudowę swoich domów. Spora część mieszkańców, którzy powrócili do miasta, było pozbawionych dachu nad głową. To oni stworzyli wokół wzgórza zamkowego oraz na nim prymitywne osiedle. Było to osiedle nędzy, składające się z ziemianek, szałasów i chatek. Te ostatnie dobudowywano do zbocza, które stanowiło jedną z ich ścian, a pozostałe stawiano z czego popadnie. Najgęściej zasiedlona była fosa, ponieważ jej zbocza osłaniały lepianki przed wiatrem. Warunki sanitarne w slumsach było tragiczne, co z kolei powodowało, że zamkowe slumsy do czasu ich likwidacji były zarzewiem epidemii chorób zakaźnych, jakie w tamtym okresie nawiedzały Sochaczew.

Istnienie slumsów wywołało falę krytyki. Ale miasta nie było stać na zapewnienie dachu nad głową dla mieszkańców zamkowych ziemianek. Te stan chaosu i nędzy trwał przez dwadzieścia lat, do połowy lat trzydziestych ubiegłego wieku. Dokładnie do 1934 roku, kiedy to sporządzono projekt budowy osiedla mieszkaniowego dla lokatorów zamkowych fos.

Dwa w jednym

Przy okazji eksmisji dzikich lokatorów z zamku   chciano przeprowadzić kolejną inwestycję, która w niezmienionym kształcie i założeniach przetrwała do naszych czasów. Jak donosił „Kurier Poranny” z 13 czerwca 1934 roku: Prawdziwą ozdobą Sochaczewa są ruiny zamku książąt Mazowieckich z XIII wieku, położonego na wzgórzu u stóp Bzury, skąd rozpościera się malowniczy i rozległy widok.   W zagłębieniu, stanowiącem wyschnięte łożysko fosy zamkowej od strony miasta — osiedliło się sporo bezdomnych po wojnie. Z czasem u stóp góry zamkowej powitało całe osiedle nędzarzy.

Obecnie — jak nas informują — realizowany jest projekt budowy domków mieszkalnych, do których mieszkańcy Góry Zamkowej będą przeniesieni dobrowolnie bądź w drodze przymusowej.

Cala Góra Zamkowa, stanowiąca wielce wartościowy zabytek nie tylko pod względem historycznym, ale i dzięki swym osobliwościom geologicznym — będzie gruntownie uporządkowana. Istnieje projekt założenia parku u jej stóp od strony Bzury.

Wzorcowe osiedle

I rzeczywiście obie inwestycje rozpoczęły się. „Kurier Poranny” z 11 września 1935 roku informował o likwidacji zamkowych slumsów i rozpoczęciu budowy osiedla: Na terenach miejskich od strony Warszawy, tuż przy szosie Warszawa — Poznań, powstaje wzorowe osiedle robotnicze. Roboty są prowadzone w szybkiem tempie, tak, że już w listopadzie b.r. osiedle będzie oddane do użytku.

Koszt jego budowy wyniósł 110 tys. zł. Natomiast środki na jego budowę miasto otrzymało w formie pożyczki z Towarzystwa Osiedli Robotniczych. W każdym wybudowanym budynku było osiem mieszkań, składających się z pokoju, kuchni i spiżarki. Mieszkania nie posiadały ubikacji ani bieżącej wody, ta była czerpana ze studni znajdujących się na zewnątrz. Podobnie było z toaletami, czyli tak zwanymi „sławojkami”, które także mieściły się poza budynkami. Innowacją sochaczewskiego osiedla było to, że przestrzeń pomiędzy domami, która wynosiła 30 metrów, zaadaptowano na ogródki dla mieszkańców. Jak zaznaczono w „Kurierze Porannym” założenie przestrzenne osiedla przemyślano tak, że było ono w tamtym okresie uznawane za „wzorowe osiedle robotnicze”. W sumie w latach 1935-1936 wybudowano sześć budynków, a najstarszym z nich jest budynek pod numerem 31.

Nowe slumsy

Tak zwane baraki przetrwały praktycznie w nienaruszonym stanie, zarówno oblężenie Sochaczewa we wrześniu 1939 roku oraz całą II Wojnę Światową. Podczas niemieckiej okupacji w jednym z budynków przy Długiej mieściła się szkoła zawodowa, przeniesiona tam z zabudowań byłego klasztoru Panien Dominikanek. Stało się tak, ponieważ w klasztorze Niemcy zorganizowali szpital wojskowy i koszary. Dodajmy, że szkoła została przeniesiona z baraków do nowej siedziby przy ulicy Piłsudskiego, a wtedy ulicy 1 Maja, gdzie mieści się do dnia dzisiejszego, czyli do obecnego Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego.

Eksmisja szkoły niewiele zmieniła w życiu mieszkańców osiedla. Te powoli zaczęło przekształcać się w slumsy. Z dokumentów zachowanych w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Sochaczewie wynika, że w 1965 roku, w budynkach nadal nie było bieżącej wody oraz kanalizacji, a za potrzebą – jak przed wojną – chodziło się do „sławojek”. Te zostały dopiero zlikwidowane w 1977 roku, kiedy to wybudowano – jak wynika z innego zachowanego w ZGK dokumentu – zewnętrzne toalety z dołem kloacznym. Dodajmy, że łazienki w barakach pojawiały się dopiero na początku obecnego wieku. Od tamtej pory budynki są również systematycznie remontowane.

– Problem jednak w tym, że przypomina to reanimowania trupa, którego już dawno powinno się zakopać – mówią mieszkańcy osiedla.Jerzy Szostak

Fot. Jerzy Szostak

  1. W tekście wykorzystano informacji ze strony starysochaczew.pl oraz materiały z archiwum Zakładu Gospodarki Komunalnej w Sochaczewie.

Podpis pod zdjęcie

Budynek pod numerem 31 przy ulicy Długiej, to najstarszy budynek socjalny w Sochaczewie, w tym roku minie 86 lat od jego powstania.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz