Lipiec to początek burz

Sochaczewscy strażacy i jednostki OSP na terenie powiatu sochaczewskiego podsumowały ostatnie akcje związane z wichurami i nawałnicami. To wyjątkowy lipiec, jakiego dawno już nie było. Strażacy częściej wyjeżdżają teraz do usuwania skutków burz i walki z owadami błonkoskrzydłymi, niż do pożarów.

­– Wyjątkowo w tym roku nie płoną lasy na terenie powiatu sochaczewskiego. Jest wilgotniej i zagrożenia są dużo mniejsze niż w ostatnich latach bywało latem. Jednak nie było tak wielkich nawałnic od kilku ładnych lat, jak obecnie. Prognozy nie są optymistyczne, bo meteorolodzy zapowiadają takie same upały i burze w sierpniu. Musimy być więc w stałej gotowości do akcji – informuje Rafał Krupa, rzecznik prasowy Komendy Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Tydzień sprzątania po burzy

Strażacy w okresie od 14 do 20 lipca na terenie powiatu sochaczewskiego interweniowali w sumie 108 razy. Najwięcej wskutek nawałnic było powalonych drzew na jezdnie, chodniki, linie energetyczne. Takich interwencji było 85, czyli prawie 90 procent. W 8 przypadkach powalone drzewa zniszczyły posesje i ogrodzenia, a w 6 zwaliły się na domy, stwarzając zagrożenie zdrowia i życia ich mieszkańców. W trzech przypadkach samochody zwaliły się na zaparkowane samochody. Na szczęście nikt w tych autach w chwili zawalenia drzew nie przebywał. Nie zabrakło też zerwanych i uszkodzonych dachów. Na szczęście w powiecie sochaczewskim były tylko trzy takie przypadki. Znacznie gorzej przedstawiała się sytuacja w powiecie gostynińskim, gdzie sochaczewscy strażacy oraz jednostki OSP z Paprotni i Teresina udzielały wsparcia w ratowaniu mieszkańców. Tam też została uszkodzona trakcja wysokiego napięcia, która częściowo zasilała gminę Iłów. Stąd przez kilka dni mieszkańcy części tej gminy nie mieli prądu.

Pojechali na pomoc

Szczególnie tragiczna sytuacja po wichurze była w Sannikach, gdzie drzewa zwalały się niemal pokotem na domostwa i drogi. Zniszczeniu uległ w znacznym stopniu zabytkowy park przy Pałacu w Sannikach.

­– Właśnie w parku prezentowałem swoją wystawę rzeźb. Została ona zdemolowana przez wichurę. Część moich rzeźb, jak na przykład Pieta, została rozbita w drobny mak przez walące się drzewa. Wiele jest poważnie uszkodzonych – mówi Bartłomiej Kurzeja, rzeźbiarz, który pracuje i wykonuje rzeźby sakralne w Sochaczewie.

Jego wystawa w parku pałacowym w Sannikach miała być czynna przez całe wakacje. Teraz niestety większość prac zostanie zabranych. Jak mówi Kurzeja, park pałacowy został zniszczony prawie w 60 procentach. Ofiarą wichury padły najstarsze drzewa.

Burza w Sannikach powaliła wiele drzew, uszkodziła konstrukcje budynków, zerwała linie energetyczne oraz są również zalania.

­– Zostaliśmy wezwani do pomocy przy usuwaniu skutków burzy sprzed kilku dni, gdzie wichura wyrządziła ogromne szkody. Nawałnice uszkodziły tam konstrukcje budynków mieszkalnych i gospodarczych. Z naszego powiatu dodatkowo został zadysponowany też podnośnik z OSP Teresin – informują druhowie z Paprotni.

Pożarów jest mało

Na razie pożarów nie ma. Jeśli są, jak mówi Rafał Krupa, to drobne, lokalne. Najpoważniejszy miał miejsce w Pieczyskach Iłowskich w sobotę, 24 lipca. Zapaliły się trawy. Czy było to zaprószenie ognia, czy samozapłon nie wiadomo. Do zdarzenia doszło około godziny 16.00. Ogień szybko został opanowany za pomocą tłumic i prądu wody. Niestety pozostał wypalony płat łąki.

­– Na razie większy problem mamy z usuwaniem owadów – gniazd os i szerszeni. W ostatnim czasie było już 30 takich zdarzeń na terenie całego powiatu. To groźne, gdyż usuwamy te owady w przypadku zagrożenia zdrowia i życia dla człowieka. W tym roku tych zgłoszeń na terenie powiatu jest wyjątkowo dużo – dodaje rzecznik sochaczewskiej straży.

Bogumiła Nowak

Fot. OSP Paprotnia

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz