Czy koniec krwawych statystyk

fot.pixabay

 1 czerwca czeka nas rewolucja w ruchu drogowym. Tego dnia wejdą w życie przepisy, w wyniku których piesi uzyskają pierwszeństwo nie tylko na pasach, ale też podczas wchodzenia na nie. Z kolei kierowców czekają zmiany dotyczące ograniczeń związanych z poruszaniem się pojazdów w terenie zabudowanym oraz zakazu jazdy na tak zwanym zderzaku.

 Przepisy, dotyczące pierwszeństwa pieszych na przejściach dla pieszych, mają położyć kres krwawym statystykom dotyczącym wypadków z ich udziałem. Otóż z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2020 r. piesi spowodowali 1385 wypadków, w wyniku których śmierć poniosło 301 osób, a rannych zostało 1115 osób.

Jak podaje policja, najczęstszą przyczyną wypadków z winy pieszych było: wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem, przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym, wejście na jezdnię przy czerwonym świetle oraz wejście na jezdnię zza pojazdu czy przeszkody.

 Mit o wchodzeniu

Problem jednak w tym, że ci, którzy myślą, że wraz z wejściem nowych przepisów statystyki ulegną radykalnej zmianie, bardzo się mylą. Podobnie jak ci, którzy sądzą, że od 1 czerwca będą mogli czuć się panami przejść dla pieszych.

Otóż nowe przepisy są tak skonstruowane, że zanim wejdziemy na pasy, lepiej się upewnić, czy jadący ulicą samochód się zatrzyma. Wynika to po prostu z samego zapisu, który stwierdza, że: „Pieszy wchodzący na jezdnię lub torowisko, albo przechodzący przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność”.

Tym samym pierwszeństwo zyskujemy nie przed pasami, ale dopiero wchodząc na przejście lub znajdując się na nim. Problem jednak w tym, że nowe przepisy nie precyzują dokładnie, co należy rozumieć pod pojęciem – wchodzący. Stwierdzają jedynie, że „Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju”. Na pewno owym wchodzeniem nie jest sytuacja, gdy znajdujemy się przed przejściem – jak twierdzą niektórzy. Być może jest to moment, gdy stawiamy jedną nogę na pasach. Tego jednak nowelizacja nie wyjaśnia.

Schowaj telefon

Aby było jeszcze ciekawiej, nowy przepis kłóci się z istniejącym już w ustawie zapisem, który nie został usunięty. Co z kolei sprowadza się do tego, że o pierwszeństwie podczas wchodzenia na pasy nie ma mowy. Chodzi o artykuł 14 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. A ten stwierdza: Zabrania się: 1) wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi (…)”. Tym samym nie ma mowy o wchodzeniu na przejście w sytuacji, gdy widzimy, że jadący ulicą samochód się nie zatrzyma.

Na tym jednak nie koniec. Po pierwsze zmiana przepisów nie dotyczy tramwajów. Oznacza to, że nie możemy przechodzić przez przejście, gdy przejeżdża przez nie lub zbliża się do niego tramwaj.

Piesi muszą również pamiętać o tym, że od 1 czerwca, podczas wchodzenia lub przechodzenia przez pasy, jak również w ich obrębie, będzie obowiązywał zakaz korzystania z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych – w sposób, który ogranicza możliwość obserwacji sytuacji na przejściu, jezdni lub torowisku. To oznacza, że zostaniemy ukarani np. za pisanie sms-ów w czasie przejścia przez pasy. Zabrania się: korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię, lub torowisko, w tym również podczas wchodzenia lub przechodzenia przez przejście dla pieszych – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu dla pieszych.

Lepiej zwolnić

I tu przechodzimy do kolejnego mitu związanego z nowymi przepisami. Czy musimy zawsze i bezwzględnie zwalniać przed przejściem dla pieszych? Otóż nowy przepis stwierdza: „Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego, i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście, z zastrzeżeniem ust. 1a.”.

Przekładając to na praktykę, wygląda to tak, że jadąc poza terenem zabudowanym i zbliżając się do pasów, obok których nie ma żywego ducha, nie musimy zwalniać. Inaczej sytuacja wygląda w terenie zabudowanym, gdzie przed przejściem – dla naszego bezpieczeństwa, jak i pieszych – lepiej zdjąć nogę z gazu, nawet gdy jedziemy z dozwoloną w tym miejscu prędkością. A ta w terenie zabudowanym od 1 czerwca ulegnie zmianie. Od tego dnia zostanie wprowadzona jedna prędkość dla pojazdów poruszających się w terenie zabudowanym i będzie ona wynosiła 50 km na godzinę przez całą dobę.

Ale to nie koniec zmian dotyczących kierowców. Ci będą musieli oduczyć się jazdy na tak zwany zderzak, ponieważ będzie to karane na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Dlatego już teraz trzeba zacząć się przyzwyczajać do tego, że jadąc takimi drogami, będziemy musieli zachowywać odstęp od jadącego przed nami pojazdu wynoszący minimum połowę aktualnej prędkości jazdy. Inaczej mówiąc, przy prędkości 100 km na godzinę, odległość ta będzie musiała wynosić 50 metrów, a przy 120 km będzie to 60 metrów.

Najważniejszy rozsądek

Jednak same przepisy nic nie dadzą, jeżeli nie zachowamy zdrowego rozsądku. Dlatego pamiętajmy o tym, aby nie korzystać za wszelką cenę z przysługującego nam pierwszeństwa i nie próbujmy wchodzić na pasy, widząc pędzący w naszą stronę samochód. Gdyż po prostu nie zdąży się zatrzymać przed przejściem.

Należy również pamiętać o tzw. zasadzie ograniczonego zaufania. Szczególnie na przejściach przez drogi, które mają więcej niż jeden pas ruchu. Gdyż jeden kierowca może się zatrzymać, aby nas przepuścić, ale nie ma pewności, że zrobi to drugi, jadący po innym pasie.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz