Zapłacimy drożej za śmieci

fot. Jerzy Szostak

Od lipca wzrośnie w Sochaczewie opłata za wywóz odpadów. Miesięcznie będzie ona wynosiła w przypadku odpadów posegregowanych 29 złotych od osoby. Natomiast ci, którzy nie będą ich segregować, zapłacą 58 złotych. Pocieszające jest natomiast to, że zostaną zachowane wszystkie dotychczasowe ulgi, w tym te dla seniorów.

Jak informuje Urząd Miejski w Sochaczewie, od 1 lipca podstawowa opłata ma wynosić 29 złotych miesięcznie od osoby, a podwyższona – naliczana, gdy właściciel nieruchomości nie wypełnia obowiązku zbierania odpadów komunalnych w sposób selektywny – 58 złotych. Co istotne, burmistrz nie proponuje żadnych zmian w sprawie ulg, z jakich korzystają posiadacze Sochaczewskiej Karty Rodziny i Sochaczewskiej Karty Seniora 75+. Duże rodziny i najstarsi mieszkańcy zachowają prawo do 50-procentowej ulgi w opłatach i zamiast 29 zł zapłacą miesięcznie 14,50 zł. Z kolei właściciele domów jednorodzinnych, którzy kompostują bioodpady, zapłacą 25 zł. Dodajmy, że na wysokość tych opłat zgodę muszą jeszcze wyrazić miejscy radni.

Góry odpadów

Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia w urzędzie miejskim otwarto oferty firm zainteresowanych obsługą sochaczewskiego rynku śmieciowego w okresie od 1 lipca do końca grudnia tego roku.

Wpłynęły trzy oferty od firm: Partner, Remondis i Hetman. Najkorzystniejsza z nich na kwotę 4,8 mln złożona została przez Partnera, i to z nią miasto chce zawrzeć umowę na nowy okres. A z wyliczeń wynika, że zaoferowana najniższa cena i tak powoduje konieczność podwyższenia opłaty śmieciowej. Składa się na to wiele czynników, a najważniejszym z nich jest lawinowy wzrost ilości śmieci produkowanych przez mieszkańców Sochaczewa. Mówią o tym dane Urzędu Miejskiego.

W ciągu zaledwie roku ilość odpadów trafiających do worków i koszy w naszym mieście wzrosła o 30 procent – z 7,9 tys. ton w 2019 do 10,5 ton w 2020 roku. W efekcie koszt prowadzenia gospodarki odpadami skoczył z 6,75 mln do 9,26 mln zł. Do tego dodajmy zmianę przepisów, która zmusiła samorządy do rozliczania się z firmami śmieciowymi powykonawczo, czyli za każdą odebraną tonę. W praktyce wzrost ilości śmieci spowodował, że comiesięczne rachunki wystawiane miastu przez firmę Partner wzrosły z 630 tysięcy do nawet 1,1 miliona. – W 2019 roku do koszy i worków trafiło łącznie 7,9 tysięcy ton odpadów, a w 2020 aż 10,5 tysięcy ton. To bardzo duży skok, aż o jedną trzecią, który prędzej czy później musi przełożyć się na opłatę wnoszoną przez mieszkańców – mówi Dariusz Dobrowolski, zastępca burmistrza. Dodając, że w 2018 roku wydatki samorządu miejskiego na gospodarkę odpadami sięgnęły 5,3 mln, rok później 6,75 mln, a w 2020 skoczyły do 9,26 mln. I niewykluczone, że na tym się nie skończy.

Ucieczka z systemu

Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest kurcząca się liczba osób uczciwie płacących na śmieci. Dlatego miejski samorząd wdraża aplikację pozwalającą wyszukać w różnych rejestrach: listy uczniów i przedszkolaków, dane rodzin korzystających z zasiłków, dane o zużyciu wody itp. – adresy wymagające przeprowadzenia szczegółowej kontroli. Aplikacja wychwyci różnice między danymi w deklaracjach śmieciowych, a zapisami z innych rejestrów będących w posiadaniu Urzędu Miejskiego czy podległych mu jednostek.

Ten galimatias z martwymi duszami, to podstawowy błąd wprowadzonej w 2013 roku reformy śmieciowej. Wprowadzając ją, posłowie przerzucili odpowiedzialność za gospodarowanie odpadami komunalnymi na samorządy. Założyli optymistycznie, że każdy mieszkaniec złoży deklarację śmieciową, a gdy w rodzinie urodzi się dziecko, deklarację natychmiast zaktualizuje i ustalone opłaty regularnie będzie przelewał na wskazane konto. Rzeczywistość jest jednak inna, bo wedle różnych szacunków, od 5 do 20 procent naszych rodaków albo wcale nie płaci za odbiór odpadów, albo robi to nieregularnie. Oczywiście to nie problem firm śmieciowych wystawiających faktury za swoje usługi. Z twardymi danymi muszą się zmierzyć burmistrzowie i wójtowie, którzy szukają pieniędzy w budżetach gmin, by dopłatami ratować sytuację.

Śmieciowe wyliczenie

I na koniec warto wspomnieć jeszcze o jednej sprawie. Dlaczego stawka od 1 lipca będzie wynosiła 29 zł w przypadku odpadów posegregowanych, a nie dajmy na to 25 zł czy 32 zł?

Otóż, jak można przeczytać w projekcie uchwały, która została poddana konsultacjom społecznym, proponowana wysokość stawek opłat wynika: „(…) z poniższej przewidywanej miesięcznej kalkulacji wydatków: wynagrodzenia i pochodne pracowników Referatu Gospodarki Odpadami Komunalnymi – 15 559,33 zł, obsługa administracyjna systemu gospodarki odpadami komunalnymi – 3000,09 zł, odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych z terenów zamieszkałych – 825 455,25 zł, likwidacja dzikich wysypisk – 3333,33 zł, odbiór przeterminowanych leków – 1000 zł, utrzymanie Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych – 61 000,00 zł. Razem, miesięczny przewidywany wydatek obsługi systemu: 909 357 zł.

Liczba mieszkańców w systemie: 31 659 osób, w tym: liczba mieszkańców w zabudowie jednorodzinnej, deklarujących kompostowanie bioodpadów w kompostownikach przydomowych – 2189 osób. Przewidywane miesięczne wpływy z tytułu wnoszenia opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, z uwzględnieniem zastosowania zniżki w ww. opłacie w związku z kompostowaniem przez część mieszkańców zamieszkujących w zabudowie jednorodzinnej bioodpadów w kompostownikach przydomowych: 29 470 osób x 29 zł/miesiąc/mieszkańca = 854 630 zł oraz 2189 osób x 29 zł/ miesiąc/mieszkańca x 100 procent –13,79 procent = 54 727 zł. Co razem daje 909 357 zł”.

Jerzy Szostak/UM

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz