Sochaczew sie wyludnia

fot. Jerzy Szostak

W ciągu dwudziestu pięciu lat liczba mieszkańców Sochaczewa zmniejszyła się o prawie cztery tysiące osób. Nie oznacza to jednak, że większość z nich straciła jakikolwiek związek z miastem. Wprost przeciwnie, nadal są z nim silnie związani.

W jednym z ostatnich numerów „Expressu Sochaczewskiego” informowaliśmy o niespotykanym od kilkudziesięciu lat boomie mieszkaniowym. W zaplanowanych i budowanych osiedlach mają powstać prawie dwa tysiące mieszkań. Oznacza to wzrost liczby mieszkańców Sochaczewa.

Niektórzy twierdzą, że już niedługo będzie nas o 6 tysięcy więcej, zakładając, że jedna rodzina będzie się składała z trzech osób. Inni twierdzą, że maksymalnie liczba mieszkańców może się zwiększyć o trzy tysiące. Natomiast krytycy owych wyliczeń przekonują, że o żadnym wzroście liczby mieszkańców nie może być mowy. Jedyne co nas czeka, to dalsze wyludnienie miasta, za które jakoby odpowiedzialne są obecne władze Sochaczewa.

Szukanie winnych

Według krytyków władz miasta spadek ludności Sochaczewa jest wypadkową polityki prowadzonej przez obecnego burmistrza. Ten – jak twierdzą – mimo wyborczych obietnic nie zdołał sprowadzić do Sochaczewa inwestorów, którzy stworzyliby nowe miejsca pracy, a tym samym zastopowali migrację zarobkową. A ta – jak przekonują – powoduje, że od 2011 roku liczba mieszkańców systematycznie spada i w stosunku do 2009 roku jest nas mniej o 1329 mieszkańców.

Jako przykład na zaradzenie owej tendencji podawane są samorządy: Grodziska Mazowieckiego, Ożarowa Mazowieckiego czy Błonia. Gdzie doszło do wzrostu populacji, a mieszkańcy nie muszą nigdzie wyjeżdżać, aby szukać pracy, i na dodatek obserwuje się wzrost budownictwa mieszkaniowego. Okazuje się jednak, co wynika ze statystyk, że są to mity.

Faktem jest, że mamy do czynienia ze spadkiem liczby mieszkańców Sochaczewa. Nie jest jednak tak, że odpływ ludności zaczął się wraz z objęciem władzy przez obecnego burmistrza. Proces ten trwa nieprzerwanie od 1996 roku, kiedy to liczba mieszkańców Sochaczewa osiągnęła największy w historii poziom, czyli 39 902 osób.

Ucieczka za miedzę

Potem było już z górki, czyli zaczynało nas ubywać. W 1999 r. roku było nas 38 433. Z kolei w 2002 roku, czyli na początku kadencji byłego burmistrza było 38 387 mieszkańców, a na koniec jego rządów zaledwie 37 585. Tendencji tej nie udało się zahamować także obecnym władzom. I nie chodzi tu jedynie o nowe miejsca pracy. Ale o prozę życia, czyli mieszkania.

Tych w Sochaczewie nie budowano, a ceny gruntów były wielokrotnie wyższe niż na przykład w gminie Sochaczew. Tam metr kwadratowy terenu można było jeszcze niedawno kupić za 20 zł, gdy tymczasem w mieście było to 150 zł. Ta różnica spowodowała, że w bardzo krótkim czasie tereny gminy przylegle do miasta zatraciły swój wiejski charakter i tylko wtajemniczeni orientują się, gdzie kończy się miasto a zaczyna gmina.

Zabudowa terenów gminy spowodowała, że w bardzo krótkim czasie liczba jej mieszkańców radykalnie wzrosła. Otóż w 1996 roku, gdy miasto osiągnęło największy poziom zaludnienia, na terenie gminy żyły 8054 osoby. Ale już w 2010 roku liczba ta wyniosła 9493 osoby, aby w 2019 zbliżyć się do 11 tysięcy, a dokładnie 10 976 osób. Co istotne, za zwiększeniem liczby mieszkańców optują także same władze gminy

Duszeni przez gminę

Ale to nie wszystko, o czym zapomina się, mówiąc o wyludnianiu się Sochaczewa oraz emigracji zarobkowej jego mieszkańców. Otóż podawane za przykład rozwoju samorządy Błonia, Ożarowa Mazowieckiego i Grodziska Mazowieckiego nijak mają się do sytuacji Sochaczewa. Gdyż są to tak zwane gminy miejsko-wiejskie. Inaczej mówiąc, w ich skład oprócz miasta wchodzą także wsie, co z kolei dzięki posiadanym terenom pod ewentualne inwestycje pozwala na przyciągnięcie nowych firm.

Sochaczew nie jest w tak komfortowym położeniu, ponieważ jest otoczony przez gminę Sochaczew i to ona, a nie miasto, posiada grunty pod inwestycje. Jednak w sytuacji, gdyby oba samorządy stanowiły jeden organizm, jego potencjał byłby przybliżony do Grodziska Mazowieckiego, a liczba mieszkańców wynosiłaby 47 258, czyli praktycznie tyle samo, co w Grodzisku.

I jeszcze jedna sprawa, a dokładnie mit, który pokutuje wśród znacznej części mieszkańców Sochaczewa. Otóż nie jest prawdą, że zwiększenie liczby miejsc pracy powoduje, że mieszkańcy danej miejscowości nie będą jej szukali gdzie indziej. Według danych opublikowanych na portalu polskawliczbach.pl wśród aktywnych zawodowo mieszkańców Sochaczewa 3600 osób wyjeżdża do pracy do innych miast. Jest to dużo, ale podobna sytuacja panuje także   w dawanych za przykład rozwoju samorządach. W Ożarowie Mazowieckiem na ogólną liczbę mieszkańców wynosząca 25 440 osób, do pracy do innych gmin wyjeżdża codziennie 2291 osób, czyli podobny odsetek, co w przypadku Sochaczewa. Podobnie jest w przypadku Grodziska Mazowieckiego, liczącego 48 907 mieszkańców, z których do pracy wyjeżdża 4691 osób. Z kolei w dynamicznie rozwijającym się samorządzie Błonia, gdzie liczba mieszkańców wynosi 21 565 osób, do pracy poza tą miejscowością wyjeżdża każdego dnia 1958 osób.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz