Ucieczka ostatniego skazańca.

Tak nietypowej akcji, połączonej z ucieczką osadzonego, już dawno nie odnotowano w kronikach sochaczewskiej policji.  I chociaż złamano prawo, to wszyscy są zadowoleni z faktu popełnienia tego przestępstwa.

W poprzednim wydaniu „Expressu Sochaczewskiego” informowaliśmy o likwidacji miejskiego schroniska dla zwierząt „Azorek” w Kożuszkach Parceli. Znajdujące się tam ostatnie psy, dzięki akcji przeprowadzonej przez pracowników ochronki i wolontariuszy, znalazły nowe domy. Przypomnijmy, że początkowo miały one trafić do schroniska w Płocku. Planowano tam przewieźć 25 z 26 zwierząt. Na szczęście na kilka dni przed wywózką do Płocka znalazły one nowych opiekunów i nie muszą już przebywać w zamknięciu.

Taki los czekał jednak jednego czworonoga. I choć było wielu chętnych na jego adopcję, to nie można było jej dokonać. Powód? Pies przebywał w schronisku w tak zwanym areszcie tymczasowym na polecenie sochaczewskiej prokuratury, w związku z procesem o pogryzienie. Pobyt za kratami trwał półtora roku i nie wiadomo było, kiedy miał się skończyć, bo sprawa ciągnie się w nieskończoność. Dodajmy, że do pogryzienia doszło, gdy był szczeniakiem i po prostu wystraszył się obcej osoby. Pobyt w schronisku spowodował jednak, że pies złagodniał i stał się po prostu pieszczochem. Jak powiedzieli nam jego opiekunowie, był najbardziej łagodnym psem, z jakim mieli do czynienia w ostatnich latach i do jego adopcji ustawiały się kolejki.

Jednak chętni byli odsyłani z kwitkiem. Pies po wywiezieniu ostatnich jego kolegów do Płocka został w schronisku sam. Ta sytuacja nie trwa jednak długo. W nocy z 31 maja na 1 czerwca pies zniknął. Nie znaleziono go, ani na terenie schroniska, ani w innych, opuszczonych boksach. Jego zniknięcie było tym bardziej zaskakujące, że boksy zbudowane są tak, iż przebywające w nich zwierzęta nie są w stanie ich otworzyć. Więzień wydostał się jednak ze swojego boksu. A w ucieczce ktoś musiał mu pomóc. Z tym nie było żadnych problemów. Teren schroniska nie jest monitorowany, a przejście przez wysoki płot dla zdesperowanego miłośnika zwierząt nie stanowi żadnego problemu.

O zdarzeniu została powiadomiona policja. Doszło bowiem do kradzieży psa i jednocześnie dowodu w sprawie. Wszystko wskazuje jednak na to, że śledztwo dotyczące ucieczki ostatniego skazańca ze schroniska „Azorek” zostanie umorzone. Nie tylko ze względu na fakt, że organy ścigania nie posiadają aktualnej fotografii uciekiniera, aby na jej podstawie sporządzić list gończy. Otóż, jak powiedział nam pragnący zachować anonimowość funkcjonariusz KPP w Sochaczewie: – Co prawda mamy do czynienia z kradzieżą, ale taką, za którą powinno się dać nagrodę a nie karać.

Jerzy Szostak

fot.archiwum

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz