Trzeba nadal chronić świnie.

fot.pixabay

Pandemia koronowirusa przyćmiła nieco sprawę związaną z zagrożeniem Afrykańskim Pomorem Świń, czyli ASF. Jak zaznacza Główny Inspektorat Weterynarii, ilość zachorowań trzody chlewnej w gospodarstwach rolniczych wcale nie spada. Sytuacja wręcz się pogłębia i ASF stale rozszerza się na terenie Mazowsza.

Co prawda ASF jest chorobą, która dotyka wyłącznie świń oraz dzików. Ludzie i inne zwierzęta domowe nie są zagrożeni wirusem ASF, stąd choroba dla nas i domowych pupili nie jest groźna. Jednak trzeba pamiętać, że zarówno człowiek, jak i psy czy koty są nosicielami wirusa. A to już jest zagrożeniem dla świń. Wirus długo utrzymuje się na padłych dzikach. Powinny być dlatego szybko usuwane i utylizowane – informuje Powiatowy Lekarz Weterynarii w Sochaczewie.

Jak dodaje, za padłe dziki uznawane są te zabite w wypadkach komunikacyjnych oraz te, które znaleziono jako nieżywe w różnym stopniu rozkładu. W przypadku znalezienia takiego dzika, trzeba oznakować miejsce i powiadomić odpowiednie służby – powiatowego lekarza weterynarii lub miejscowe koło łowieckie. Lekarze weterynarii zalecają, by absolutnie nie dotykać padliny. Trzeba podać w miarę precyzyjnie miejsce, ilość padłej zwierzyny, stan w jakim są martwe dziki, oraz dane osoby zgłaszającej.

­– W związku z zagrożeniem ASF w lesie nie wolno zostawiać żadnych odpadów żywnościowych. Także nie powinno się hałasować i płoszyć dzików, a także używać sprzętu wywołującego hałas, na przykład samochodów. Nie wolno też spuszczać psów ze smyczy. Zaleca się osobom mającym kontakt z dzikimi zwierzętami, w tym myśliwym, stosowanie niezbędnych środków higieny, czyli odkażania rąk i obuwia, by nie przenosić wirusa do gospodarstw rolnych – informuje Paweł Niemczuk, główny lekarz weterynarii.

Zaleca też, by osoby, które miały kontakt z padłym dzikiem, przez 72 godziny nie wchodziły do chlewni i nie wykonywały czynności związanych z obsługą świń.

BN

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz