Trucizna w otulinie puszczy

Fot.: WIOŚ

Po raz kolejny inspektorzy Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska odnaleźli nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów na terenie naszego powiatu. Tym razem są to beczki ze zużytymi farbami drukarskimi porzucone w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, na terenie gminy Brochów.

Nie ma praktycznie miesiąca, aby policja oraz inspektorzy Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska nie odnaleźli na terenie naszego powiatu nielegalnych składowisk niebezpiecznych odpadów.

Ostatni taki przypadek odnotowano na terenie gminy Brochów. W niewielkim naturalnym zbiorniku wodnym znajdującym się w olchowym zagajniku, pracownicy WIOŚ znaleźli 11 metalowych beczek o pojemności 200 litrów każda. Część beczek była otwarta, w wyniku czego doszło do zanieczyszczenia rozlewiska. Pracownicy Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ pobrali do analizy próby odpadów oraz wodę, do której dostały się niebezpieczne substancje ze zbiornika.

Sprawą zajmuje się już prokuratura. Z kolei policja podejrzewa, że sprawa może mieć związek z ubiegłoroczną likwidacją olbrzymiego nielegalnego składowiska odpadów, jakie odnaleziono w Jasieńcu, w gminie Rybno.

Kolejny wątek

Jaka wynika z naszych informacji, śledczy podejrzewają, że odnalezione w otulinie Puszczy beczki ze zużytą farbą drukarską miały trafić do Jasieńca. Jednak w związku z likwidacją nielegalnego składowiska, przestępcy, nie mając się jak ich pozbyć, porzucili beczki w Puszczy Kampinoskiej.

Przypomnijmy, że w Jasieńcu policjanci oraz pracownicy WIOŚ odkryli, że część składowanych tam odpadów, to właśnie stare farby drukarskie. Znajdowały się one pośród ponad 1800 palet, na których stały mausery o pojemności 1000 litrów oraz 200 litrowych beczek wypełnionych niebezpiecznymi chemicznymi substancjami zgromadzonymi w dwóch magazynowych halach i na świeżym powietrzu. W sumie w Jasieńcu zabezpieczono około 1,5 mln litrów odpadów.

Dzięki podjętym wówczas działaniom policji udało się zatrzymać nie tylko właścicieli posesji, 50-letnią kobietę i jej 27-letniego syna. Do aresztu trafiło kilkanaście osób, w tym dziewięć z terenu naszego powiatu. Prokuratura Okręgowa w Płocku podejrzewa je m.in. o transportowanie, przyjmowanie i składowanie niebezpiecznych odpadów chemicznych w niewłaściwych warunkach i w taki sposób, że mogło to stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka, wpływać istotnie na obniżenie jakości wody, powietrza, ziemi lub spowodować zniszczenie w świecie roślinnym i zwierzęcym.

Ścieki do rzeki

Beczki odnalezione w otulinie Puszczy Kampinoskiej, to nie jedyny przypadek wykrycia w ostatnim czasie zanieczyszczenia środowiska naturalnego na terenie naszego powiatu. Także w marcu policjanci z KPP w Sochaczewie wraz z pracownikami WIOŚ podczas kontroli jednej z posesji na terenie gminy Sochaczew odkryli zakopane tam odpady nieznanego pochodzenia. Przykryto je gruzem i warstwą ziemi, w wyniku czego powstała skarpa o wymiarach 58 na 9 na 8 m. Ponadto na terenie nieruchomości znaleziono m.in. odpady budowlane, otwarte pojemniki zawierające olej, kilka beczek z nieokreśloną substancją oraz opony samochodowe.

Z kolei Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie prowadzi dochodzenia w sprawie zanieczyszczenia rzeki Teresinki w miejscowości Teresin Gaj. Dodajmy, że do zanieczyszczenia Teresinki dochodzi systematycznie, o czym pisaliśmy już w Expressie Sochaczewskim. Robią to m.in. pracownicy firm zajmujących się opróżnianiem szamb. Ostatni taki przypadek miał miejsce w połowie grudnia ubiegłego roku.

Kiedy wyszłam z cmentarza, zobaczyłam, że nad Teresinką stoi ten sam ciągnik, a z beczki asenizacyjnej, którą ciągnął, wylewane są ścieki wprost do przepływającej obok nekropolii rzeczki – powiedziała nam wówczas mieszkanka Sochaczewa, która odwiedziła w tej sprawie naszą redakcję. Jak dodała, kierowca nie był nawet speszony jej obecnością i spokojnie dokończył wyróżnianie beczki.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz