Spór o bieżnię na stadionie.

SONY DSC

Na stadionie przy ulicy Warszawskiej trwają prace związane z układaniem pierwszej warstwy nowej bieżni. Jednak nie wszystkim się to podoba.

W ubiegłym tygodniu przystąpiono do układania na stadionie pierwszej z kilku warstw, z których powstanie wokół boiska stadionu profesjonalna bieżnia lekkoatletyczna, jak również rozbiegi do skoku w dal i wzwyż. Sam termin zakończenia drugiego etapu przebudowy obiektów sportowych przy ul. Warszawskiej wyznaczono na 19 czerwca i wszystko wskazuje, że zostanie on utrzymany. Dodajmy, że koszt obecnie prowadzonej inwestycji wynosi 5,84 mln zł.

Co ciekawe, w ostatnim czasie wydatkowanie tej kwoty przez miejski samorząd spotkało się z zarzutami ze strony niektórych mieszkańców Sochaczewa. Twierdzą oni, że obecnie, w czasie pandemii środki te – czyli prawie 6 milionów złotych – lepiej byłoby przeznaczyć np. na Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie, ponieważ pomoc podopiecznym placówki powinna być priorytetem władzy miasta. Takie zarzuty świadczą jednie, że osoby je wysuwające nie mają zielonego pojęcia o temacie, na jaki próbują się wypowiadać.

Po pierwsze DPS w Młodzieszynie nie podlega miastu a Starostwu Powiatowemu w Sochaczewie. To z kolei powoduje, że miasto nie może, bo zabraniają tego przepisy, inwestować w coś, co nie jest jego własnością. Warto jednak przypomnieć – bo jak widać internetowi filozofowie tego nie wiedzą – że miejski samorząd corocznie z budżetu miasta przeznacza środki na pokrycie kosztów pobytu mieszkańców Sochaczewa w Domach Pomocy Społecznej – w tym i w DPS w Młodzieszynie. W tym roku na ten cel zapisano w budżecie Sochaczewa 1 729 136 zł.

Istotne jest także to, że środków wydatkowanych na przebudowę stadionu nie można przekazać do DPS w Młodzieszynie także z innego powodu. Większość z nich – ponad 70 procent – to dotacje z Ministerstwa Sportu przekazane miejskiemu samorządowi na tę, a nie inną inwestycję. Gdybyśmy chcieli zrobić z nimi coś innego, trzeba byłoby je oddać, czyli zwrócić ponad 4 miliony złotych. I pozostałoby jedynie 1,84 mln, a nie 6 milionów, jak przekonują niektórzy. Mało tego, miejski samorząd w tej sytuacji musiałby znaleźć w kasie miasta dodatkowo 5,84 mln zł, aby zapłacić wykonawcy inwestycji, ponieważ ten już zrealizował część prac i ma podpisaną umowę na ich kontynuację. Natomiast zerwanie umowy pociągnęłoby za sobą nie tylko konieczność wypłacenia wykonawcy całej kwoty, ale i odszkodowania. A to mogłoby iść nie w setki tysięcy, ale w miliony złotych.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz