Ratunek przed zagładą

Wędrujących w okolicach Wilczy Tułowskich, przy ostatnim przystanku kolei wąskotorowej w Puszczy Kampinoskiej, zaskoczyła ostatnio spora wycinka lasu. Teren wygląda na mocno zdewastowany i niemal poszatkowany. Masa drzew leży wyciętych. Wielu zadaje sobie pytanie, co jest powodem tak dużej wycinki lasu. Leśnicy zapewniają, że las nie jest dewastowany, ale chroniony i właściwie o niego dbają.

­– Część tego terenu należy do Kampinoskiego Parku Narodowego, a część jest własnością prywatną. Wycinki nie są czymś nowym i są stosowane. My też oczywiście je prowadzimy w tym czasie. To ostatnia chwila przed okresem lęgowym ptaków. Tereny tutaj są naprzemienne, jeśli chodzi o własność – wspomniał Artur Kenig, komendant straży Kampinoskiego Parku Narodowego, odsyłając nas do leśniczych. Jak zaznaczył, oni będą wiedzieć dokładnie, które rejony są im podległe i jakie prace są na nich prowadzone.

Na ratunek lasu

­Tak więc skierowaliśmy pytanie do leśników z Leśnictwa Kromnów, któremu, jak się okazało, ten teren podlega.

W 2019 roku w okolicach przy stacji w Wilczach Tułowskich wybuchł wielki pożar. Ogień strawił wtedy niemal doszczętnie około 2,5 hektara lasu. Drzewostan w tym miejscu został bardzo solidnie osłabiony. To zaś spowodowało, że pojawiły się groźne szkodniki. Są to przypłaszczak granatek i kornik ostrozębny. Zaczęły one szybko zasiedlać drzewostan, więc konieczne były radykalne działania, by uchronić resztę lasu przed zniszczeniem – wyjaśnia leśniczy Jarosław Kusiak z Leśnictwa Kromnów.

Jak zaznacza, wycinka ma charakter ściśle sanitarny, a nie w żadnym przypadku dewastacyjny. Gdyby nie nastąpiła, szkodniki mogłyby zaatakować zdrowe sosny.

­– Wycince podlegają tylko osłabione drzewa, zaatakowane przez szkodniki, niestety jest to większość drzew z terenu dotkniętego pożarem. W związku z tymi działaniami odsłaniamy nowe pokolenie drzew, które intensywnie się obsiało, a tym samym w przyszłości zastąpi drzewostan zniszczony pożarem – zaznacza leśniczy.

To zgodne z naturą

Leśniczy Jarosław Kusiak zaznacza też, że o wszystkich działach związanych z pielęgnacją i wycinką fragmentów lasu informowani są mieszkańcy oraz turyści. Informacje te umieszczone są na tablicy przy terenie wycinki, sąsiadującej ze ścieżką edukacyjną.

„Teren objęty jest działaniami ochronnymi mającymi na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się groźnych szkodników sosny – przypłaszczka granatka i kornika ostrozębnego, których obecność powoduje obumieranie drzewostanów” – można przeczytać na tej tablicy. Jednocześnie zaznaczone jest, że następuje tu odsłanianie pojawiającego się nalotu sosnowego, stanowiącego nowe pokolenie drzewostanu. Na tablicy jest też informacja, że na terenie zrębu następuje „usuwanie i wywożenie opanowanych przez szkodniki drzew poza obszar parku oraz niszczenie pozostałości pozrębowych zasiedlonych prze kornika ostrozębnego” .

To zatem, jak podkreśla Jarosław Kusiak, wybitnie sanitarna wycinka, która ma uchronić pozostały las przed zaatakowaniem przez szkodniki. Może teraz na pierwszy rzut oka wygląda wszystko trochę przerażająco i żałośnie, ale młode drzewa poradzą sobie i niebawem będzie to miejsce znów zielone i piękne.

­– Na pewno nie niszczymy lasu. Ponieważ szkodniki są bezwzględne i niestety trzeba dokonywać radykalnych działań, aby uchronić pozostałą część lasu. Trzeba je eliminować jak najszybciej – dodaje Jarosław Kusiak.

Bogumiła Nowak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz