Przyjechał po śmierć.

Po kilku dniach poszukiwań policji i strażakom udało się odnaleźć zaginionego kierowcę tira. Mężczyzna jednak nie żył. Jego ciało znaleziono wiszące na jednym z drzew w młodzieszyńskim lesie.

Poszukiwania Pawła H., 53-letniego kierowcy tira, rozpoczęły się na początku ubiegłego tygodnia. O jego zaginięciu policja została powiadomiona przez rodzinę, która nie mogła się z nim skontaktować. Podobnie jak firma.

Z naszych informacji wynika, że dzięki systemowi zamontowanemu w samochodzie bardzo szybko udało się zlokalizować prowadzoną przez niego ciężarówkę. Odnaleziono ją na parkingu w Stefanowie, przy trasie Młodzieszyn – Wyszogród. Jednak kierowcy w aucie nie było. Znaleziono jedynie dokumenty oraz telefon komórkowy.

Opuszczony tir

Początkowo przypuszczano, że mężczyzna udał się na dłuższy spacer. Jednak ta wersja została odrzucona, bowiem oznaczałoby to, że kierowca spacerowałby co najmniej kilkadziesiąt godzin. Przyjęto założenie, że Paweł H.   podczas spaceru mógł zgubić się w młodzieszyńskim lesie.

Zaginiony był poszukiwany przez policję, jak i członków rodziny. Ci ostatni wypytywali zarówno mieszkańców Młodzieszyna, jak i okolicznych wsi, czy nie spotkali go w ostatnich dniach. Nikt jednak go nie widział. Działania rodziny zaginionego, podobnie jak te prowadzone przez policję, nie dały rezultatów.

Przełom nastąpił w środę, 4 marca. Wtedy to, jak wynika z naszych informacji, policji udało się dotrzeć do monitoringu z parkingu stacji paliw, na którym poszukiwany mężczyzna pozostawił swój samochód ciężarowy. Na filmie widać, że mężczyzna po wyjściu ze sklepu znajdującego się na stacji paliw, zostawia zrobione w nim zakupy w samochodzie. Następnie kieruje się w stronę pobliskiego lasu, gdzie znajduje się cmentarz wojenny z I Wojny Światowej.

Na miejsce sprowadzono psa tropiącego. Ten od razu podjął trop. Nie prowadził jednak do lasu, a drogą prowadzącą w kierunku Witkowic. Jednak policyjny pies po kilkudziesięciu metrach stracił na asfalcie trop. Mimo kilku prób, nie udało się go mu podjąć. Dlatego policja zdecydowała się na rozpoczęcie przeczesywania lasu wzdłuż drogi biegnącej od stacji paliw w stronę Witkowic.

Tragiczny finał

W poszukiwaniach oprócz funkcjonariuszy wzięli udział także druhowie z OSP Młodzieszyn i OSP Budy Stare.

Przeszukiwaliśmy las po lewej stronie, dział za działem. Jednak nie przynosiło to rezultatów. Coś nas jednak tchnęło i postanowiliśmy sprawdzić jeszcze raz przeszukiwany przez nas teren. Robiliśmy akurat koło, kiedy go zobaczyliśmy. Nie żył. Wisiał na jednym z drzew – powiedział nam jeden z uczestników poszukiwań. Jak dodaje nasz rozmówca, zwłoki mężczyzny odnaleziono w odległości około 800 metrów od parkingu i kilkadziesiąt metrów od jednego z zabudowań znajdujących się na skraju lasu. Dlaczego mężczyzna targnął się na swoje życie? Tego nie wiadomo.

– Paweł pracował w firmie już około 2005 roku. Starszy facet, ojciec czwórki czy piątki dzieci. Bardzo dobry człowiek. Był bardzo zaangażowany w pracę. Nie wiem, może miał jakieś kłopoty w domu, ale możliwe, że nie wytrzymał ciśnienia, jakie od lat panuje w naszej firmie. Nie wiem, nie chciałbym się na ten temat wypowiadać – powiedział nam jeden z pracowników firmy, w której był zatrudniony zaginiony kierowca.

Jerzy Szostak

Fot.: OSP Młodzieszyn

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz