Pomagał innym teraz sam potrzebuje wsparcia.

Andrzej Woźniak jest dobrze znany mieszkańcom Wyszogrodu. Od lat tu mieszka, pracował jako kierowca, prowadził sklep, a ostatnio jako fotograf upamiętniał wydarzenia rodzinne oraz z życia miasta. Był też radnym Gminy i Miasta Wyszogród. Zawsze aktywny i blisko ludzi, których wspierał w trudnych chwilach. Niewielu wiedziało, że od lat zmaga się z chorobą. Teraz to on potrzebuje pomocy, aby móc wrócić do zdrowia.

„Mam już prawie 60 lat i od urodzenia mieszkam w Wyszogrodzie, małym, urokliwym miasteczku z pięknym widokiem na Wisłę. Przez wiele lat odpowiadałem za dostarczanie do większości sklepów w naszej gminie świeżego pieczywa, warzyw i owoców. Być może spotkaliśmy się w jakiś letni weekend podczas wesela, chrztu lub Komunii Świętej, które od 1989 roku starałem się dla Państwa zatrzymywać w obiektywach swojej kamery i aparatu fotograficznego. Może to ktoś oddawał na mnie głos w wyborach samorządowych do Rady Gminy i Miasta Wyszogród i może to właśnie dzięki temu głosowi miałem zaszczyt przez 16 lat pełnić funkcję radnego odpowiedzialnego za losy naszego miasta i jego mieszkańców, którzy mi zaufali. A może po prostu zaglądaliście państwo od czasu do czasu do mojego „Żelaźniaka” albo małego kiosku, żeby puścić swój szczęśliwy los i zostać milionerem” – pisze o sobie Andrzej Woźniak.

Los zatoczył koło

Nigdy nie narzekał na swój los, a wręcz przeciwnie uważa, że został hojnie obdarowany przez życie. Jest szczęśliwym mężem, tatą i od trzech lat dziadkiem. Rodzina to jego największa pasja i radość. Pan Andrzej jest zapalonym grzybiarzem, sternikiem motorowodnym i stolarzem, budującym domki na drzewie dla swoich wnuczek.

– W ostatnim czasie jednak przyszło mi występować w zupełnie innej roli, a mianowicie podopiecznego Fundacji Moc Pomocy, która w ramach Programu „Po Amputacji” wspiera osoby, u których konieczna była operacja odjęcia kończyny. W sierpniu po miesiącach postępującego zapalenia kości, któremu towarzyszył ból, tak silny, że odbierał mi radość życia, lekarze z Oddziału Chirurgii Ogólnej jednego z warszawskich szpitali przedstawili mi diagnozę: zalecenie amputacji w wyniku niebezpiecznych dla życia następstw cukrzycy, na którą choruję od 20 lat. Tu historia zatoczyła koło. Kiedyś sam zdobywałem w Łodzi wykształcenie z dziedziny protetyki i podczas stażu pracowałem z osobami po amputacjach kończyn, ucząc się przygotowywania dla nich protez. Dziś jestem po drugiej stronie i tak jak większość moich ówczesnych pacjentów, mam plan na jak najszybszy powrót do sprawności. W dniu operacji umówiłem się ze swoim synem na grzyby, a po powrocie ze szpitala obiecałem wnuczkom: Kornelce i Poli, wspólne spacery i pływanie. Zamierzam tych obietnic jak najszybciej dotrzymać – mówi Andrzej Woźniak.

Jednak nie będzie łatwo mu wrócić do pełni aktywności, spacerów, grzybobrania i pływania. Po amputacji, poza zaleczeniem ran, czeka go długotrwała rehabilitacja i nauka poruszania się na protezach, co nie jest takie proste i dodatkowo okupione bólem. Jednak pan Andrzej nie chce się poddać. Ale protezy, które mu to mogą ułatwić, są kosztowne.

Stąd zbiórka na stronie Fundacji „SiePomoga” – www.siepomaga.pl/andrzej-wozniak. Na rehabilitację i nowoczesne protezy potrzeba około 60 tys. złotych. Wpłynęło jak dotąd około 18 tysięcy na konto Fundacji.

Nie został sam

Nie zostawili go też z problemem zabiegania o środki na leczenie sami wyszogrodzianie.

– Kochani, przyłączcie się do akcji charytatywnej Moc Pomocy dla Andrzeja. Pan Andrzej Woźniak jest mieszkańcem Wyszogrodu. Znamy go wszyscy jako wspaniałego, radosnego i pełnego optymizmu człowieka, kochającego męża, tatę oraz dziadka. Wieloletni Radny Gminy i Miasta Wyszogród, kreator wspomnień z najważniejszych wydarzeń w życiu wielu ludzi, cudowny ,,pan z lotka”, który zawsze ma czas na krótką pogawędkę i szczery uśmiech. Teraz nas potrzebuje – apeluje Karolina Kiedrowska, jedna z inicjatorek akcji wspierających Andrzeja Woźniaka.

To z jej inicjatywy oraz Mariusza Sobczaka zorganizowany był w dniach 21-27 września Wirtualny Bieg Charytatywny. Wzięło w nim udział blisko 100 osób. Zasady dopuszczały aktywność fizyczną każdego typu; od chodu, nordic walking, po jazdę na rowerze. Nie liczyły się kilometry, ale sam udział w biegu. Finał jego miał być w czasie festynu charytatywnego na wyszogrodzkim rynku 27 września, ale z powodu załamania się pogody impreza została odłożona na późniejszy czas.

Jednak nie zakończyło to aktywności inicjatorów wspierania pana Andrzeja. Karolina Kiedrowska uruchomiła aukcję charytatywną dla niego na facebooku. Każdy, kto chce pomóc, może wziąć udział w licytacjach lub samemu coś wystawić. Licytacje dostępne pod adresem: www.facebook.com/groups/254915952565102/?ref=share. Aukcja trwa dwa dni i w przypadku braku rozstrzygnięcia może być wznawiana aż do skutku. Pieniądze z aukcji wpłaca się na konto Fundacji SiePomaga dla Andrzeja Woźniaka.

Nie jest to jedyna forma pomocy panu Andrzejowi. Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Wyszogrodzie uruchomiła loterie fantowe. Ponadto placówka ta planuje kiermasz książki, z którego dochód zasili konto pana Woźniaka. Na teren miasta wyruszają też wolontariusze, którzy będą kwestować na jego rzecz.

– Pomóc każdy może, nawet najdrobniejszą złotówką czy grosikiem. Każda pomoc się liczy, bo jeśli pomoże każdy mieszkaniec, a jeszcze wesprą nas przyjaciele spoza gminy, to jest szansa, że pan Andrzej szybko wróci do normalnej, życiowej aktywności. A tego mu wszyscy życzymy – dodaje Karolina Kiedrowska w rozmowie z naszą redakcją.

Bogumiła Nowak

Fot. Archiwum A. Woźniak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz