Oduczyli się jazdy zimą.

Fot. Tomasz Fijołek (PPSP)

Od kilku lat nie było prawdziwej, śnieżnej zimy. W tym roku wystarczyło kilka dni opadów, aby wzrosła liczba wypadków spowodowanych brakiem umiejętności jazdy w warunkach zimowych. Jak zaznaczają strażacy i policja, widać, że większość kierowców nie potrafi dostosować jazdy do warunków panujących na drodze. Konsekwencją są częste dachowania i wjazdy w najlepszym przypadku do rowów.

Szczególnie do dużej ilości dachowań czy kolizji i stłuczek dochodzi na mniej ruchliwych drogach. Są one rzadziej odśnieżane w pierwszej kolejności i nie tak często posypywane mieszankami solno – piaskowymi. Stąd zagrożenie bywa tam większe niż na trasach pierwszej kolejności zimowego utrzymania.

Dachowania po zmierzchu

Z reguły najmniej bezpiecznie jest po zapadnięciu zmroku. Wtedy zaczyna łapać przymrozek. Na drodze, która wydaje się czysta i bezpieczna za dnia, pojawia się cienka warstwa lodu. Przy braku umiejętności jazdy na kontrolowanym poślizgu, zwykle kończy się dachowaniem. Tak zapewne było 1 lutego, po godzinie 18.30 w Erminowie.

Strażacy z Sochaczewa zostali wezwani tam do dachowaniu samochodu osobowego. Na miejsce zadysponowane zostały dwa zastępy z sochaczewskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Straży oraz po jednym zastępie z OSP z Erminowa i Jasieńca.

Po dojeździe zastano samochód seat ibiza leżący poza jezdnią, na dachu. Wszystko wyglądało bardzo groźnie. Jednak jak się okazało, pojazdem podróżowała tylko kierująca autem, której nic się nie stało, poza drobnymi potłuczeniami. Przypadkowe osoby pomogły wydostać się jej z seata. Strażacy udzielili kobiecie pierwszej pomocy przedmedycznej, a potem przekazali zespołowi ratownictwa medycznego. Miejsce wypadku zostało zabezpieczone i oświetlone. Strażacy postawili pojazd na kołach, ale nie nadawał się on już do dalszej jazdy.

Podobne zdarzenie, po zapadnięciu zmierzchu miało miejsce na skrzyżowaniu Drogi Krajowej nr 50 na wysokości Młodzieszyna. Wiele wskazuje na to, że kierowca nie zachował się odpowiednio do warunków panujących na drodze i zakończyło się to także dachowaniem. Kierowca miał dużo szczęścia, że skończyło się to tylko na strachu. Mężczyzna zdołał samodzielnie opuścić wrak przed przybyciem służb ratowniczych.

Ślisko też o świcie

Strażacy apelują o ostrożność przez cały dzień. Jednak szczególnie w godzinach porannych i wieczornych, kiedy zagrożenie wypadkami jest największe z uwagi na wzmożony ruch i przymarzniętą nawierzchnię.

– Warunki na drodze są takie, a nie inne. Jak bywa zimą, tyle tylko, że przez ostatnie kilka lat nie mieliśmy tej prawdziwej ze śniegiem i mrozem. To spowodowało, że kierowcy oduczyli się jeździć w takich warunkach, a młodzi nie nabyli jeszcze tej umiejętności – mówi Rafał Krupa, rzecznik Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej w Sochaczewie.

Przykładem na tę opinię jest wypadek z 29 stycznia, który wydarzył się tuż po godzinie 6.00 w Stegnie (gmina Iłów) Samochód wpadł tam w poślizg i zjechał do rowu. Podróżowało nim małżeństwo. Szczęśliwie skończyło się tym, że tylko jedna osoba została poważniej poszkodowana i trafiła do szpitala. Mogło skończyć tragedią przez chwilowy moment dekoncentracji.

– Boczne drogi, choć w dobrym stanie, to jednak są bardziej oblodzone i przez to mniej bezpieczne. Obecnie wszystkie drogi na terenie powiatu sochaczewskiego są bardzo śliskie. Stąd apelujemy o ostrożność i dostosowanie jazdy do warunków panujących na drodze. Warto jechać wolniej i bezpiecznie dotrzeć do celu. Zima sprzyja poślizgom i o tym trzeba cały czas pamiętać, siadając za kółkiem – dodaje Rafał Krupa.

Bogumiła Nowak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz