Kobiety zastrajkowały i zbojkotowały „czarny protest” w Sochaczewie.

Zabrakło nie tylko kobiet, ale nawet czarnych parasolek
We wtorek, 3 października, na placu Kościuszki w Sochaczewie odbył się protest kobiet, które czują się ograniczane przez rząd, naród oraz kościół. Tym razem sprawa dotyczyła aborcji. W szczytowym momencie protestu  na placu pojawiło się 11 osób. Działaczki rozdawały ulotki i przedstawiały stanowisko stowarzyszenia.
Pogoda nie dopisała co pewnie przyczyniło się do bardzo niskiej frekwencji, chociaż jak zapewniały działaczki w zeszłym roku było podobnie ponuro, a zainteresowanie dużo większe.
W zeszłym roku kobiety bardzo się wkurzyły wpłynięciem projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji w przypadku gwałtu, w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu i kiedy ciążą zagraża życiu. Kobiety nie chcą być zmuszane do rodzenia wbrew własnej woli i nie chodzi o samą aborcje, a o wybór. Wiele kobiet podejmuje właściwe moralne decyzje, ale kierując się swoją własną mądrością i tym jak chcą, żeby wyglądało ich życie. Same powinny decydować o tym czy chcą być w ciąży czy nie. Myślę, że każdy powinien mieć do tego prawo. Nie powinno być to regulowane kodeksem karnym. – wyjaśniła i dalej kontynuowała – Projekt „Ratujmy kobiety” mówi o tym, że należy zapewnić odpowiednią edukację seksualną, bezpłatną antykoncepcję i dostęp do tabletki dzień po co jest najlepszą metodą zapobiegania aborcji. Jeżeli kobiety mają dostęp do edukacji seksualnej na odpowiednim poziomie, to wtedy nie ma niechcianych dzieci i nie ma aborcji. – powiedziała Marlena Skrobosz, współorganizatorka strajku kobiet w Sochaczewie. Działaczki mają w planach również inne lokalne akcje, których celem jest szerzenie świadomości o prawach kobiet, ich samostanowieniu, a także przeciwdziałanie przemocy domowej, która staje się piętnem na resztę życia i powoduje ruchy społeczne takie jak czarny protest.
Joanna Smacka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz