Folwark zmieni oblicze.

SONY DSC

Należący do Starostwa Powiatowego w Sochaczewie teren byłego folwarku przy ulicy Głowackiego został sprzedany. Oznacza to, że już wkrótce zostanie tam wybudowane kolejne osiedle mieszkaniowe. Będzie się one składało z czterech apartamentowców.

To, o czym informowaliśmy kilka miesięcy temu stało się faktem. Starostwo Powiatowe sprzedało teren byłego folwarku dworskiego przy ulicy Głowackiego. Działka licząca 31 259 metrów kwadratowych powierzchni została nabyta przez firmę VFM SPV 2 VFM za kwotę 8 390 000 złotych. Kwota, jaką osiągnięto w przetargu jest niemal trzy razy wyższa od ceny wyjściowej.

Perła w ruinie

Tak wysokiej cenie trudno się jednak   dziwić. Okazało się, że – wbrew sugestiom radnych opozycji zasiadających w Radzie Powiatu – do przetargu stanęła nie jedna a pięć firm. Natomiast rywalizacja między nimi była zażarta, o czym może świadczyć fakt, że cena wyjściowa była podbijane aż 47 razy.

Teren folwarku to jedno z atrakcyjniejszych miejsc budowlanych w Sochaczewie. Jakby na uboczu, a jednocześnie w centrum miasta skąd blisko do szkół, przychodni oraz na dworzec PKP. Dlatego już od kilkunastu lat jego zakupem były zainteresowane firmy deweloperskie, które w tym miejscu planowały wybudowanie osiedla mieszkaniowego. Starostwo było skłonne pozbyć się folwarku, który jeszcze niedawno stanowił zaplecze dydaktyczne ZSRCKU.

Jednak po likwidacji należącego do „Ogrodnika” gospodarstwa pomocniczego jego zabudowania popadały w coraz większą ruinę. Natomiast na ich remont nie było stać Starostwa, któremu podlega szkoła. Doprowadzenie ich do stanu używalności oraz zmiany przeznaczenia budynków pochłonęłoby miliony złotych. Tak wysokie koszy wynikały po prostu z faktu, że część zabudowań to zabytki. Są nimi spichlerz i obora, czyli budynki, które usytuowane są bezpośrednio przy ulicy Głowackiego. Tym samym zabytek i miejsce związane z historią miasta stało się kulą u nogi władz samorządowych powiatu. Jedynym wyjściem, aby uratować pozostałości zabudowań dworski była ich sprzedaż.

Próba ocalenia

Pierwszą   próbę ratowania obiektów podjęły poprzednie władze powiatu. Zakończyła się ona jednak fiaskiem. Nie, dlatego że nie było chętnych. Na przeszkodzie stanął ówczesny konserwator zabytków, który nie zgodził się na zdjęcie ochrony konserwatorskiej, która obejmuje cały obszar folwarku.

Podjęte przez nas rozmowy z konserwatorem zabytków dotyczyły możliwości sprzedaży terenu folwarku pod budowę osiedla mieszkaniowego. Przedstawiona przez nas koncepcja polegała na wybudowaniu na tym terenie maksymalnie czterech, pięciu budynków czterokondygnacyjnych przy zachowaniu i jednoczesnej odbudowie przez nabywcę istniejących tam zabytków. Chcieliśmy również, aby nowa zabudowa nawiązywała swoim wyglądem do mających wartość historyczną zabudowań – powiedział nam Janusz Ciura, ówczesny wicestarosta sochaczewski.

Jednak prowadzone rozmowy z konserwatorem zabytków nie przyniosły efektu. I tym samym folwark w dalszym ciągu popadał w ruinę.

Zastrzyk gotówki

Do tematu wróciły obecne władze powiatu. Jednak tym razem ich pomysł spotkał się z krytyką. Jednak nie ze strony konserwatora, ale radnych opozycji zasiadających w Radzie Powiatu. Zarzucali oni władzom starostwo, że próbują pozbyć się majątku szkoły, który można byłoby zaadoptować dla jej potrzeb. Twierdzono również, że sporządzona wycena gruntu jest zaniżona. Dodając, że cała procedura związana z wyrażeniem zgody na sprzedaż nieruchomości wykonana została pod firmę HM Invest, która wystąpiła do burmistrza Sochaczewa o ustalenie warunków zabudowy dla osiedla mieszkaniowego składającego się z czterech budynków, które miałyby powstać na terenie folwarku. To według niektórych radnych miało jakoby świadczyć o tym, że cała sprawa jest załatwiana pod „stołem”.

Brzmiało to dziwnie – szczególnie, że zarzuty padały ze strony osób, które w przeszłości pełniły wysokie funkcje w sochaczewskim samorządzie. I tym samym powinny wiedzieć, że sprzedaż mienia komunalnego może się odbywać jedynie w drodze przetargu. I tak musiało być i w tym przypadku. Natomiast pojawienie się ewentualnego nabywcy stworzyło okazję do pozbycia się nieruchomości przynoszącej straty.

Z kolei przeprowadzony przetarg pokazał, że nie był on ogłoszany pod wybraną firmę, a wylicytowana kwota okazała się wyższa od tej, na którą liczono. Zasili ona w całości budżet powiatu. To z kolei pozwoli na realizację zaplanowanych inwestycji, w tym tych drogowych, na których brak narzeka opozycja.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz