Czyje zwłoki znaleziono w rowie.

fot. Policja symboliczne

Do tej pory nie udało się ustalić, kim była osoba, której zwłoki znaleziono 12 listopada ubiegłego roku podczas prac melioracyjnych w Żdżarowie. Wiadomo jedynie, że należą one do mężczyzny.

Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie zakończyła śledztwo dotyczące ustalenia tożsamości osoby, której zwłoki znaleziono podczas udrażniania rowu melioracyjnego w Żdżarowie. Jak wynika z naszych informacji, mimo przeprowadzenia badań DNA, nie udało się ustalić, do kogo one należały.

Wiadomo jedynie, że jest to mężczyzna, a jego śmierć nie nastąpiła w wyniku działania osób trzecich. Inaczej mówiąc, nie został on zamordowany, a zgon nastąpił z przyczyn naturalnych lub w wyniku nieszczęśliwego wypadku, np. wpadnięcia do wypełnionego wodą rowu i utonięcia.

Makabryczne odkrycie

Tym samym nie potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia, że odnaleziono ciało poszukiwanego od dłuższego czasu 31-letniego Piotra P. lub 35-letniego Jarosława G. Pobrany porównawczy materiał DNA od bliskich zaginionych wykluczył, że to zwłoki jednego z nich.

Przypomnijmy, że do odnalezienia ciała doszło w czwartek, 12 listopada 2020 roku, w trakcie prowadzonych prac udrażniających jeden z rowów melioracyjnych w Żdżarowie. Zostały one wydobyte przez operatora koparki wraz z mułem. I tylko przez przypadek zostały zauważone.

To cud, że nie rozerwało ich na kawałki, bo nie byłoby czego zbierać. Oni najpierw wybierają koparką muł z rowu i sypią na stertę,a potem jedzie druga koparka i ładuje to całe świństwo na wywrotkę. Tak, że praktycznie wszystko jest przemielone, ale jego na szczęście zauważyli od razu – powiedziała nam wówczas jedna z mieszkanek Żdżarowa.

Na miejsce od razu wezwano policję i prokuratora. Ciało było w takim stanie rozkładu, że początkowo nie można było ustalić płci oraz wieku denata. Przypomnijmy, że to nie pierwsze makabryczne znalezisko w Żdżarowie.

W styczniu 2019 roku w jednym z rowów melioracyjnych na terenie tej miejscowości znaleziono zmarzniętego mężczyznę. Zmarłym okazał się jeden z mieszkańców Żdzarowa, który feralnego dnia rano wyszedł do sklepu po zakupy. Jak wynika z naszych informacji, próbki DNA mężczyzny znalezionego w listopadzie w Żdżarowie trafią teraz do banku danych genetycznych osób niezidentyfikowanych, który znajduje w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji. Przechowywane są tam już dwie podobne próbki materiału genetycznego pobrane ze zwłok osób o nieustalonej tożsamości, które zostały znalezione na terenie naszego powiatu.

Bez tożsamości

Pierwsza z nich należy do kobiety, której ciało odnaleziono 17 marca 2000 roku na dworcu PKP w Sochaczewie. Z przeprowadzonych w sochaczewskim szpitalu badań wynika, że zmarła miała około 50 lat, wzrost 175 cm, blond włosy i krępą budowę ciała. Jak wynika z naszych informacji, ubranie denatki zostało zdeponowane w sochaczewskiej komendzie policji, a jej fotografię umieszczono w policyjnej kartotece osób zaginionych. Z ciała denatki pobrano również materiał DNA. Jednak mimo upływu 20 lat, nadal nie udało się rozwiązać zagadki, kim jest ta kobieta. Jak powiedział nam jeden z sochaczewskich policjantów, ustalenie tożsamości stało się niemożliwe nie tylko dlatego, że przy ciele nie znaleziono żadnych dokumentów, a na zwłokach śladów przeprowadzonych operacji, które umożliwiałyby identyfikację. Otóż policja w swoim banku danych nie posiada żadnych próbek DNA, które byłyby podobne do profilu DNA zmarłej.

Podobnie było w przypadku zwłok, które odnaleziono w rozlewisku Wisły w Kamionie Nowym. Choć w tym przypadku do ustalenia tożsamości zabrakło bardzo niewiele. Otóż 3 sierpnia 2013 roku nad Wisłą znaleziono przykryte gałęziami i porośnięte trawą zwłoki kobiety w daleko posuniętym procesie rozkładu. Policjantom oraz patologom udało się jedynie ustalić, że zmarła miała około 70 lat. Jednak policjanci z KPP w Sochaczewie zaczęli podejrzewać, że może być to kobieta, która trzy miesiące wcześniej skoczyła z jednego z mostów w Warszawie. Pobrano więc próbki DNA ze szczoteczki do zębów i naczyń w domu denatki. Zmarła niestety nie posiadała rodziny, zatem nie można było pobrać próbek DNA od krewnych. Początkowo wszystko wskazywało, że uda się ustalić tożsamość zmarłej. Jednak DNA pobrane z ciała zmarłej różniło się od materiału porównawczego. Nie zgadzały się dwa locusy, będące swoistymi pojemnikami informacji genetycznej o naszych przodkach oraz potomkach, którym przekazujemy nasze geny. 

Kobieta została zatem pochowana jako NN. Podobnie zapewne będzie z mężczyzną, którego szczątki odnaleziono w Żdżarowie.

Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz