Chcieli żyć na kredyt.

Policjanci rozbili kolejny gang działający na terenie Sochaczewa. Po grupie „Maliny” tym razem w ręce funkcjonariuszy wpadła grupa zajmująca się cyberprzestępczością. Jej członkowie zajmowali się między innymi wyłudzaniem kredytów, które uzyskiwali dzięki kradzieżom danych osobowych.

Wygląda na to, że nadeszły złe czasy dla sochaczewskich przestępców. Nie tylko tych zajmujących się produkcją i handlem narkotykami, jak chociażby dla członków rozbitego gangu „Maliny”. O złej passie mogą mówić również mieszkańcy powiatu sochaczewskiego, którzy zajmowali się wyłudzeniami kredytów w bankach. Ten typ przestępstw staje się powoli sochaczewską specjalizacją, podobnie jak kiedyś były to napady na tiry.

System ratalny

Tym razem kolejny już gang sochaczewskich „kredytobiorców” został rozbity przez policjantów z komendy wojewódzkiej w Łodzi oraz funkcjonariuszy biura do walki z cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji. W akcji brali również udział policjanci z KPP w Sochaczewie.

We wtorek 23 lutego zatrzymali oni na terenie powiatu sochaczewskiego 5 członków zorganizowanej grupy przestępczej, która oszukała setki pokrzywdzonych osób i instytucji finansowych na kwotę nie mniejszą niż 1 650 000 złotych. Zatrzymani, to czterej mężczyźni w wieku od 26 do 57 lat oraz 22-letnia kobieta. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli  m.in. różnego rodzaju umowy kredytowe oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Akcja była zwieńczeniem śledztwa prowadzonego przez wydział dochodzeniowo-śledczy KWP w Łodzi oraz funkcjonariuszy z KGP. Śledztwo było prowadzone od kwietnia 2019 r. Dotyczyło ono zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie całej Polski. Jej członkowie swoją działalność oparli na schemacie pozwalającym wykorzystać pozyskane nielegalnie dane osobowe przy składaniu drogą internetową wniosków o otwarcie rachunków bankowych. Po ich uruchomieniu składali wnioski o udzielenie pożyczek gotówkowych. Dokonywali także zakupów w systemie ratalnym towarów.

W ten sposób zawarli co najmniej 140 umów o prowadzenie rachunku  w różnych bankach, złożyli wnioski kredytowe w 37 firmach pożyczkowych. Pozyskane dane  osobowe wykorzystali również do założenia kilkudziesięciu profili na portalu aukcyjnym, a następnie dokonali tam zakupów w systemie ratalnym najdroższych telefonów. Średnia  kwota „obciążająca” jedną osobę, której dane wykorzystano, sięga od 15 000 do 35 000 złotych. Często nie miała ona świadomości bycia kredytobiorcą.

Zatrzymana piątka usłyszała już zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw w stosunku do mienia znacznej wartości, jak również prania brudnych pieniędzy. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Sochaczewscy specjaliści

To nie pierwsza tego typu działalność przestępcza, w której uczestniczą mieszkańcy powiatu sochaczewskiego. Nie tak dawno sochaczewscy policjanci zatrzymali dwie kobiety, które wyłudzały pożyczki.

Wpadły po tym, jak funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku 30-letniego mieszkańca powiatu sochaczewskiego, który wypłacał pieniądze pochodzące z wyłudzonej pożyczki. W trakcie prowadzonego postępowania okazało się, że mężczyzna był tzw. „słupem”, czyli osobą, która została opłacona przez przestępców za założenie konta w banku i wypłacenie pieniędzy wpływających z nielegalnie zaciągniętych kredytów.

Proceder działania był ściśle określony. Zadaniem osoby pośredniczącej było wyszukiwanie osób, które będą zakładały konta w banku, a następnie wypłacały pieniądze wpływające z nielegalnie pozyskanych pożyczek.

Tym pośrednikiem okazała się być 32-letnia mieszkanka Sochaczewa. Natomiast szefami gangu były dwie kobiety: 44-letnia mieszkanka powiatu grodziskiego oraz 66-latka z Warszawy.

Natomiast inny sposób na wyłudzanie bankowych kredytów próbował wykorzystać kolejny sochaczewski gang. Opierał się na wykorzystaniu uproszczonych procedur bankowych stosowanych przy udzielaniu małych kredytów. Dla zdobycia pieniędzy potrzebne były pieczątki firm, a dokładnie ich podrobione kopie. Z tym tylko, że w miejsce telefonów przedsiębiorstwa wstawiane były numery telefonów kompanów pomysłodawczyni przestępstwa. Gdy pieczątka była gotowa, oszuści udawali się do banku po druk zaświadczenia o zarobkach. Następnie był on wypełniany i stemplowany pieczątką „firmy”, w której oszust miał rzekomo pracować. Tak sporządzony dokument trafiał następnie do banku. Kolejnym etapem przestępczego procederu było czekanie na telefon pracownika banku, który przeprowadza tzw. wywiad. Jest to standartowa procedura, podczas której pracodawca, lub wytypowany do tego pracownik firmy, informuje bank czy osoba ubiegająca się o kredyt pracuje w danym przedsiębiorstwie, ile zarabia itd.

Tym samym nieświadomi oszustwa pracownicy banku dostawali od oszustów informacje, jakie chcieli uzyskać. Najdziwniejsze w całym przestępstwie było to, że oszuści brali pożyczki na własne nazwisko, choć doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą ich spłacać.

Jerzy Szostak

Fot.: KWP Sochaczew

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz