Było i nie ma.

SOCHACZEW O tym, że w Sochaczewie jest coraz mniej drzew nie trzeba nikogo przekonywać. Niektóre z nich obumarły, inne były już w takim stanie, że lada moment mogły się przewrócić. Część z kolei wycięto, aby można było przeprowadzić niezbędne dla miasta inwestycje. Jednak są i takie przypadki, kiedy w wyniku opieszałości miejskich służb drzew nie dało się już uratować.

Tak było w przypadku modrzewi rosnących pomiędzy pawilonami przy Placu Kościuszki. O konieczności ich pielęgnacji mieszkańcy oraz właściciele sklepów zwracali się do urzędników wielokrotnie. Zwracając uwagę, że drzewa zaczęły przechylać się niebezpiecznie. Dodając, że proces ten można byłoby zatrzymać usuwając niektórych konary. Ale nikt nie chciał się tym zająć. W efekcie najpierw kilka lat temu na przebiegającą obok uliczkę upadło jedno drzewo, a niedawno kolejne. Na szczęście nikomu nic się nie stało – z wyjątkiem drzewa, które trzeba były wyciąć.

dot

Fot.: Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz