Strona główna Mazowsze Wisła nie daje spać mieszkańcom

Wisła nie daje spać mieszkańcom

96
0
PODZIEL SIĘ
Fot. WOT

Nic nie zapowiadało, że tegoroczna zima może spowodować zagrożenie powodziowe ze strony Wisły. Zatory lodowe powodują spiętrzenia wody napływającej z południa i zagrożenie powodziowe. Najbardziej dramatyczna sytuacja jest w okolicach Płocka. I tam trwa główna batalia. Jednak spokojnie nie śpią też mieszkańcy gminy Wyszogród i nadwiślańskich gmin powiatu sochaczewskiego. Gwałtowne roztopy też nie wróżą im dobrze.

– Ciągle z niepokojem patrzymy na Wisłę. Niektórzy pamiętają jeszcze wielką wodę sprzed ponad 10 lat. W pamięci żywe jest też zalanie miasta i jego okolic w maju 2019 roku – mówi Anna, jedna z mieszkanek Wyszogrodu.

Kapryśna i nieobliczalna

Prawdziwy dramat dotyka mieszkańców okolic Płocka. Od niedzieli 7 lutego zaczęły się tam pierwsze większe podtopienia. Z godziny na godzinę rósł poziom wody w Wiśle. W związku z silnym mrozem na odcinku około 40 kilometrów utworzyła się pokrywa lodowa, a zator nie przepuszczał wody. Tak więc poziom wody podnosił się gwałtownie. Część mieszkańców Płocka trzeba było nawet ewakuować, gdyż niektóre dzielnice są zalane.

W gminach Młodzieszyn, Brochów i Iłów, które przylegają do Wisły, mieszkańcy są pełni obaw. Wielu z niepokojem obserwuje rzekę. Zbyt dobrze pamiętają to, co działo się podczas wielkiej powodzi w 2010 roku.

– Lepiej dmuchać na zimne, Wisła, to bardzo kapryśna i niestabilna rzeka. Niby toczy nurt leniwie, aż tu nagle gwałtownie rośnie jej poziom i staje się groźna – mówi Marta, mieszkanka jednego z nadwiślańskich sołectw w gminie Iłów.

Na razie, mimo podwyższonego poziomu wód, rzeka jest stabilna i póki co nie ma zagrożenia.

– Służby gminne, druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych prowadzą ciągły monitoring rzeki Wisły na odcinku terenu gminy Młodzieszyn.  W przypadku zmian stanu wód i ewentualnego zagrożenia będziemy na bieżąco informować o sytuacji hydrologicznej gminy – mówi Monika Pietrzyk, wójt gminy Młodzieszyn.

Władze gminy są gotowe na działania przeciwpowodziowe. W związku z możliwością pojawienia się stanów alarmowych na rzece uruchomione są też stałe dyżury.

W związku z podnoszącym się poziomem Wisły, 10 lutego Jan Kwaśniewski wójt gminy Iłów, zwołał posiedzenie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Zalecono na nim stałe monitorowanie stanu wód i przygotowania do ewentualnej ewakuacji mieszkańców z terenów nadwiślańskich. Na ten temat piszemy więcej na stronie 14.

Zatory i wyrwa

Najgroźniej jest tuż za gminą Wyszogród. 28 stycznia na terenie Kępy Polskiej, w gminie Bodzanów, pojawiły się zatory lodowe. Wskutek silnych mrozów utworzył się tam zator powodujący silne piętrzenie się wody na odcinku około 3 kilometrów. Tym samym poziom Wisły w tym rejonie znacząco przekroczył  najpierw stan ostrzegawczy, a potem alarmowy. Dodatkową przeszkodę  stanowiło uszkodzenie wału przeciwpowodziowego na tym odcinku.

Jerzy Staniszewski, wójt gminy Bodzanów, wprowadził w gminie stan pogotowia przeciwpowodziowego, a później stan alarmu przeciwpowodziowego. Monitorowanie poziomu wody na rzece wykonywali przedstawiciele służb powiatowych, gminnych, Zarządu Zlewni we Włocławku, a także nadzorów wodnych w Płocku i Wyszogrodzie. 27 stycznia do akcji wkroczyły lodołamacze.

W końcu, 4 lutego rozpoczęły się prace modernizacyjne wału przeciwpowodziowego na terenie Kępy Polskiej. Rozpoczęcie tych prac było  jedną z głównych rekomendacji podczas posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego zwołanego przez Mariusza Bieńka, Starostę Płockiego. Rozpoczęte prace mają charakter zapobiegawczy. Przygotowywane są tzw. Big Bagi, a także zabezpieczono kruszywo kamienne. Docelowo przewidziano 3000 Big Bagów oraz 2000 ton kamiennego kruszywa do zabezpieczenia wyrwy w wale. Całość prac jest prowadzona zgodnie z decyzjami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz służbami Nadzoru Budowlanego. Stan alarmowy w Kępie Polskiej w kierunku Płocka nadal się utrzymuje i zagraża całej okolicy zalaniem.

Miasto jest bezpieczne

Póki co nie ma na razie zagrożenia dla Wyszogrodu. Co prawda poziom Wisły jest tam podniesiony, ale nie jest na tyle groźny, aby obawiać się zalania.

– Sytuacja jest w pełni opanowana i choć po Wiśle można się wszystkiego spodziewać, to na razie nie ma co wpadać w panikę. Panujemy nad wszystkim w tym względzie. Jeśli chodzi o poziom wód, jest na razie tendencja zniżkowa. U nas stan ostrzegawczy jest od 500 cm, a alarmowy od 550 cm. W środę, 10 lutego było najwyżej – 435 cm. Obecnie spadło do 408 cm – informuje inspektor ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Urzędzie Gminy i Miasta Wyszogród.

Jak zaznacza, Wisły zawsze trzeba się obawiać, bo Wisła jest rzeką nieprzewidywalną. To wykazały wydarzenia z maja 2019 roku, kiedy poziom wody niespodziewanie podniósł się i dotarł aż do amfiteatru, zalewając pasaże spacerowe nad rzeką.

Iwona Gortat – burmistrz Wyszogrodu, w związku z niekorzystnymi prognozami hydrologicznymi na Wiśle 9 lutego ogłosiła – na czas nieokreślony – stan pogotowia przeciwpowodziowego dla gminy i miasta. Są obawy, że przy ociepleniu może dojść tu do zagrożenia powodziowego i mieszkańcy powinni być na to przygotowani. Poza Wyszogrodem–Rybaki najbardziej zagrożeni są mieszkańcy sołectw Drwały, Rakowo i Chmielewo.

„W związku z wprowadzeniem pogotowia przeciwpowodziowego, należy w szczególności śledzić poziom na rzece Wiśle, utrzymywać siły i środki w gotowości do użycia, dokonać przeglądu sprzętu i materiałów przeciwpowodziowych, monitorować stan wałów przeciwpowodziowych oraz urządzeń hydrologicznych” – czytamy w zarządzeniu burmistrza Wyszogrodu.

Zagrożona krajówka

Zator w Płocku nieco puścił wieczorem 10 lutego, ale kra spiętrzyła się kilka kilometrów dalej, co spowodowało, że w krótkim czasie drodze krajowej nr 62 groziło zalanie. Strażacy cały czas walczyli z napierającym lodem, który niemal wdarł się na drogę nr 62. Ruch odbywał się tam wahadłowo, ale groziło, że droga ta może być całkowicie zamknięta.

W nocy 11 lutego pojawił się mróz i rzeka znów stanęła. Sytuacja na Wiśle jest nadal dynamiczna. I choć są niewielkie spadki, to w wielu miejscach nadal utrzymuje się stan alarmowy. W Miejskim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Płocku potwierdzają, że od północy z 10 na 11 lutego obserwowane są powolne spadki, w tempie 1-2 cm na godzinę.

Mieszkańcy oczekują na to, że do akcji wejdą lodołamacze, ale Wody Polskie wstrzymują się z ich użyciem, zaznaczając, że nie jest to najlepszy moment.

Temperatury powietrza w ciągu dnia i nocy są minusowe. Akcję lodołamania powinno się rozpoczynać, gdy zapewni to odpowiednią efektywność i skuteczność, a to ma miejsce wtedy, kiedy mamy do czynienia z dodatnimi temperaturami” – stwierdza komunikat z Wód Polskich.

Wody Polskie obawiają się, że jeśli akcja lodołamania rozpocznie się zbyt wcześnie, stworzony zostanie zator, podobnie jak w 1982 roku, kiedy doszło do powodzi zatorowej, bo nie trafiono odpowiednio z lodołamaniem.

Jednak część mieszkańców z rejonu Płocka musiała zostać ewakuowana, gdyż ich posesje zostały zagrożone. Za kilka tygodni mieszkańców terenów nadwiślańskich czeka odwilż, a z tym wiąże się to, że poziom Wisły znów może dramatycznie wzrosnąć i zagrozić kolejnym zalaniem.

Na razie takich problemów nie mają mieszkańcy gmin Nowa Sucha i Sochaczew, gdyż Utrata i Bzura – choć mają zdecydowanie wyższy niż co roku poziom wód, to jednak nie na tyle, aby zagrozić bezpieczeństwu posesji.

Bogumiła Nowak