Strona główna Iłów Pracowita zima strażaków

Pracowita zima strażaków

178
0
PODZIEL SIĘ
Fot. OSP Iłów

Wystarczyło tylko pojawienie się na dłużej śniegu i spadki temperatur poniżej zera, aby strażakom przybyło nowych zadań. Tegoroczny styczeń obfitował w częstsze interwencje przy pożarach, w których dochodziło do zapalenia się sadzy w kominach lub zwarcia instalacji grzewczych. Przybyło też kolizji drogowych i wypadków spowodowanych nadmierną prędkością i nieuwagą kierowców.

Do niedawna nie było tych zdarzeń zbyt wiele. Teraz jednak, gdy jest nieco zimniej i pojawiły się opady śniegu, mamy znacznie więcej pracy. W przypadku pożarów urządzeń grzewczych wzrasta zagrożenie. Wielokrotnie to wina stosowanego opału i niezbyt częstego usuwania sadzy. Czasem też podgrzewania pomieszczeń gospodarczych na przykład piecykami. Moment nieuwagi i mamy nieszczęście – informują sochaczewscy strażacy.

Sadze często płoną

 Większe i mniejsze zapłony sadzy są zimą dość częste. W przypadku własnych instalacji cieplnych niezalecane jest palenie w przydomowych piecach byle czym. Część spalonych odpadów nie tylko osadza się jako tłusta sadza na przewodach kominowych, stwarzając zagrożenie pożarowe, ale też powstają szkodliwe emisje, które przedostają się do atmosfery i są przez nas wdychane.

Wśród kilku pożarów sadzy ten z płonącym kominem w Sarnowie w gminie Rybno okazał się najbardziej niebezpieczny. 19 stycznia, około godziny 9.00 mieszkańcy nieruchomości wezwali pomoc, gdyż nie mogli sobie poradzić z ogniem.

Strażacy po dotarciu na miejsce ustalili, że przyczyną pojawienia się ognia były płonące sadze w kominie paleniskowym. Ten zaś był już gorący i miał pęknięcia w konstrukcji od żaru. Dodatkowym utrudnieniem w gaszeniu ognia – poza rozpaloną konstrukcją komina – była niska temperatura i dostęp do niego od góry. Konieczne było zastosowanie podnośnika hydraulicznego, gdyż podejście po dachu stwarzało niebezpieczeństwo upadku dla ratowników. Po przybyciu podnośnika strażacy przystąpili do czyszczenia komina za pomocą tzw. wyciora kominowego. Jednocześnie od środka, wewnątrz domu wybierali z dołu resztki sadzy wraz z pozostałym żarem i wynosili na zewnątrz.

Przepisy nakazują czyszczenie komina od kotła na paliwa stałe raz na kwartał, a przegląd kominiarski – raz do roku. Jednak w sytuacji, kiedy wydaje się nam, że jest coś nie tak z naszym kominem, wskazane jest wezwanie kominiarza i sprawdzenie. Lepiej w takiej sytuacji przeczyścić niż czekać na termin i narażać się na niebezpieczeństwo zapalenia sadzy – mówi jeden ze strażaków z gminy Rybno.

W akcji gaszenia uczestniczyły jednostki z Sochaczewa oraz strażacy z OSP w Rybnie. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Jednak komin pewnie trzeba będzie po sezonie grzewczym poddać remontowi z uwagi na popękania w konstrukcji.

Poślizgi i zalania

Zimowa aura zmusza też strażaków do częstszych niż zwykle interwencji na drodze. W ostatnich dniach doszło do kilku dachowań. Szczególnie niebezpiecznie robi się w nocy na terenach leśnych i drogach zacienionych drzewami. Na takich obszarach zimą w ciągu dnia utrzymuje się wilgoć, a nocą przy spadku temperatur drogę pokrywa cienka, często niewidoczna gołym okiem warstwa lodu.

Najgroźniejszy był wypadek w połowie stycznia, kiedy kilka minut po godzinie 3.00 doszło do dachowania na ul. Płockiej w Iłowie. Samochód osobowy wpadł w poślizg, w wyniku czego znalazł się w przydrożnym rowie. Pojazdem podróżowała tylko jedna osoba i szczęśliwie nie odniosła większych obrażeń.

Do groźniejszego zdarzenia doszło za to 27 stycznia w Giżycach. Kierująca samochodem osobowym kobieta, jadąca od strony Brzozowa, zderzyła się z wyjeżdżającym od Iłowa busem dostawczym. Przyczyną była zapewne nieuważna jazda obu kierowców i niedostosowanie prędkości do panujących na drodze warunków. Policja ustala okoliczności wypadku. Kobiecie niezbędna była pomoc medyczna.

Zaskakującym było też wezwanie strażaków do nietypowej o tej porze roku interwencji. 21 stycznia przed południem strażacy zostali powiadomieni, że w jednym z domów we wsi Wołyńskie zalana została piwnica. Konieczne było wypompowanie wody.

To zimą sporadyczne, takie wezwanie. Najpewniej powodem było roztopienie śniegu i słabe zabezpieczenie przed tym piwnicy. Ostatnie ciepłe zimy spowodowały, że w domach nie za często zwraca się uwagę na zabezpieczenia. Po prostu nieco odwykliśmy od typowych zim na drodze i w gospodarstwach – podsumowuje ratownik z Iłowa.

Bogumiła Nowak