Strona główna Rybno Ratujmy Panią Halinkę

Ratujmy Panią Halinkę

371
0
PODZIEL SIĘ

Mieszkanka gminy Rybno, 62-letnia Halina Piecka potrzebuje pomocy, aby godnie żyć. Nigdy o nic nie prosiła, a wręcz przeciwnie, sama służyła ludziom wsparciem. Jednak los ją ciężko doświadczył i bez pomocy finansowej nie ma szans na powrót do zdrowia. Jej bliscy nie mają odpowiednich funduszy, by ją rehabilitować, i błagają o pomoc. Bez tego 62-latka skazana zostanie na wegetację.

 W Rybnie wszyscy doskonale znają Halinę Pieckę. Jest długoletnim pracownikiem Szkoły Podstawowej. Zawsze pogodna, uśmiechnięta i życzliwa ludziom. Całe życie sumiennie pracowała i dawała sobie radę z różnymi życiowymi przeszkodami. Co więcej, nigdy nie narzekała na przeciwności.

Jedna chwila

„Dla wielu moja Mama, to Pani Halinka, lubiana, wesoła babeczka, pełna optymizmu i uśmiechu. Dla innych to zupełnie obca kobieta, o której może coś słyszeliście, a może czytacie teraz po raz pierwszy. W każdej chwili, gdy tylko tego potrzebowałam, Mama była jak dobra wróżka, a raczej dobra babcia. Wiecznie w biegu, mając zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia i gotowania. Mimo to, zawsze gotowa poświęcić siebie dla innych. Jednak pewnej lipcowej niedzieli wszystko się zmieniło… Mama upadła, straciła przytomność. Doszło do zatrzymania krążenia i niedotlenienia„– informuje córka kobiety.

Po długiej reanimacji pani Halina trafiła do szpitala w Płocku. Lekarze nie dawali dużych szans na odzyskanie zdrowia, ale rodzina, choć jest bardzo ciężko, nie poddaje się. Diagnoza lekarzy była koszmarna – Halina Piecka miała już nic nie słyszeć, a kontakt z nią miał być zerowy.

– Przez te trzy miesiące byłam w szpitalu trzy razy, tyle, ile mogłam, bo na więcej odwiedzin nie miałam szans. Ostatnim razem mama pokazała, że słyszy. Udowodniła to swoją reakcją na pewne słowa, które do niej mówiłam. Płakała, tak normalnie, jak wzruszony człowiek, którego dopada bezsilność. Mama również odwróciła głowę w moją stronę, gdy przechodziłam z jednej na drugą stronę łóżka – wspomina córka pani Haliny.

Teraz jest szansa, by 62-latka trafiła do ośrodka, który może dać jej możliwość, choć w części powrotu do zdrowia. Pani Halina po ponad 3 miesiącach na OIOM I OIOK w Płocku trafi do miejsca, gdzie oprócz stałej opieki będzie miała intensywną rehabilitację, pomoc lekarską oraz pielęgniarską. Niestety wiąże się to z kosztami. Miesięczny pobyt w tym miejscu to około 5 tysięcy złotych. Konieczna jest kilkumiesięczna terapia, a to przekracza możliwości finansowe jej bliskich. Jednak na podjęcie działań jest rok. Od udaru minęły już trzy miesiące, więc czas nagli.

 Szansa niczym promyk

 – Tyle, ile wykonałam telefonów, rozmawiałam czy kłóciłam się z lekarzami, wiem tylko ja. Walczyłam o to, żeby mama nie trafiła do ZOL-u czy hospicjum, bo lekarze mieli takie plany. Tylko garstka z nich powiedziała: „Dajmy jej szansę, Pani mama potrzebuje rehabilitacji”. Pozwólmy na to, by znów się uśmiechała. Pewien wspaniały neurolog, który nigdy nie widział mamy, a tylko usłyszał ode mnie całą historię, wytłumaczył mi, że mózg regeneruje się do roku, jeśli do tego czasu nie będzie poprawy, to już tak zostanie. Minęły 3 miesiące i wiem, że jest poprawa. Razem możemy sprawić, że rehabilitacja i odpowiednie leczenie doprowadzą nas do punktu, o jakim nam się nie śniło – mówi z nadzieją córka pani Haliny.

System zdrowotny nie daje teraz szans pani Halinie na finansowanie takiego pobytu. Jej córka zdecydowała się prosić o pomoc, aby za wszelką cenę uratować swą mamę.

– Ona walczy od środka, my musimy walczyć na zewnątrz. Moja mama ma 62 lata i jeszcze trochę do zrobienia na tym świecie. Najsmutniejsze jest to, że nasz system zdrowotny nie działa tak jak powinien, szpitalna rehabilitacja jest tylko na papierze, a ostatnie covidowe obostrzenia totalnie pokazują bezsensowność odprowadzania składek zdrowotnych. Dziś jesteśmy zdani sami na siebie oraz na waszą pomoc – stwierdza z rozżaleniem córka 62-latki.

Dziś rodzina i bliscy pani Haliny usiłują pokonać bezsilność wobec sytemu opieki zdrowotnej i zdobyć fundusze na jej ratowanie. Córka apeluje o wsparcie, bo jej mama sama nie może zwrócić się o to.

– Moja mama wielokrotnie mi pomogła, kiedy dzwoniłam o 6 rano, prosząc, żeby przyjechała do wnuczki, bo mam nóż na gardle, muszę być w pracy, a mała źle się czuje. Rzucała wszystko i przyjeżdżała. Teraz ja biorę ster w swoje ręce, by dać jej szansę na powrót do normalności, na tyle, żeby mogła cieszyć się wnukami. Ta pełna uśmiechu i serdeczności osoba dziś zmaga się ze skutkami zatrzymania krążenia oraz niedotlenienia mózgu. Dajmy jej szansę na zdrowie – apeluje córka.

Halinę Piecka można wspomagać na stronie internetowej Zrzutki wpisując w wyszukiwarkę:   Dopóki walczysz – jesteś zwycięzcą! Razem postawmy Halinkę na nogi.

Liczy się każdy grosz, każda kwota zbliża Halinę Pieckę do zdrowia.

Bogumiła Nowak

Fot. Archiwum rodzinne H. Piecka