Strona główna Kronika kryminalna Pedofil społecznie przydatny

Pedofil społecznie przydatny

250
0
PODZIEL SIĘ

Sochaczewska policja, podobnie jak inne komendy w kraju, ma coraz większe problemy z ekstradycją do Polski przestępców zatrzymanych na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Mimo że zostali namierzeni, to kraje, w których przebywają, nie chcą ich wydać. Niektóre państwa twierdzą nawet, że oni są społecznie przydatni społeczeństwu.

Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej polski wymiar sprawiedliwości, jak i organy ścigania, zamiast – jak dotychczas – w pościgu za przestępcami korzystać z ekstradycji, wybierają bardziej prostą i dużo łatwiejszą formę, jaką jest Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Umożliwia on aresztowanie poza granicami, a następnie przekazanie do Polski osoby podejrzanej lub oskarżonej o popełnienie przestępstwa, albo już skazanej za nie.

Przez wiele lat Europejski Nakaz Aresztowania działał bez zarzutów i nasi rodacy, którzy weszli w konflikt z prawem w Polsce, nie czuli się bezpiecznie na terenie Unii. Ale to już przeszłość. Praktycznie od dwóch lat liczba osób aresztowanych i przetransportowanych do naszego kraju na podstawie ENA drastycznie spadła. Powodem jest niechęć krajów, w których zostali zatrzymani, do wydania ich chociażby sochaczewskiej policji i prokuraturze.

Złodziejka opozycjonistką

Jak wynika z naszych informacji, sochaczewska policja głowi się nad kilkoma przypadkami, kiedy to wydano ENA dotyczące mieszkańców powiatu sochaczewskiego, którzy popełnili przestępstwo na terenie naszego powiatu. Jeden z nich – jak udało się nam ustalić, dotyczy byłej właścicielki jednej z sochaczewskich restauracji. Kobieta wzięła kredyt w wysokości miliona złotych w jednym z banków. Pożyczki dokonała na tzw. słupy, czyli na podstawione osoby. Po zainkasowaniu kasy, ślad po niej przepadł. Jej poszukiwania trwały dość długo. Jednak policjantom w końcu udało się ją namierzyć. Okazało się, że była restauratorka przebywa poza granicami Polski. Według naszych informacji na terenie Holandii.

Policjanci z naszej komendy nie tylko ustalili, w jakim kraju przebywa, ale również, gdzie mieszka. Mając te dane, wystąpiono do Holandii z Europejskim Nakazem Aresztowania przedsiębiorczej kobiety. Jakie było ich zdziwienie, kiedy otrzymali z Holandii informację, że faktycznie przebywa ona na terytorium tego państwa, ale nie zostanie przekazana do Sochaczewa. Powód, to „obawy o niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości”. Dodajmy, że jest to pokłosie decyzji Międzynarodowej Izby Pomocy Prawnej (IRK) Sądu Okręgowego w Amsterdamie. Ta Izba właśnie – posługując się tą frazą – ogłosiła, że tymczasowo wstrzymuje wydawanie osób podejrzanych i skazanych do Polski. I tym samym złodziejka stała się osobą prześladowaną politycznie.

Przydatny pedofil

Podobnie ma się sprawa z innym delikwentem, byłym mieszkańcem Sochaczewa, który także stał się dysydentem. A jego przykład stawia pod znakiem zapytania powagę holenderskich sądów. Otóż, dwa lata temu namierzyliśmy pedofila, który od wielu lat ukrywa się  skutecznie przed policją. Jego obecny adres w Holandii przekazaliśmy śledczym z Krakowa, gdzie jest poszukiwany. Wówczas zastanawialiśmy się, czy policjanci zdołają go zatrzymać? Holendrzy co prawda zatrzymali go, ale wkrótce wypuścili.

Mężczyzna ten przed laty mieszkał w Sochaczewie i prowadził tu biznes. Nie bardzo mu jednak szły interesy. Kilkanaście lat temu wyjechał, a właściwie uciekł z Sochaczewa. Zostawiając żonę, dwoje dzieci i spore długi. Jednak to nie zobowiązania finansowe były powodem ucieczki.

Miał na sumieniu poważniejsze sprawy. Był ścigany przez policję za pedofilię. Lista przestępstw jest długa, obejmuje m.in. prezentowanie dziecku poniżej lat 15 treści pornograficznych, obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15 roku życia itd. Po naszych informacjach mężczyzna został zatrzymany przez holenderskich policjantów oraz „łowców cieni”, którzy przyjechali tam z Polski. I trafił do celi. Od tamtego czasu minęło kilka lat i przestępca nadal przebywa w Holandii, został wypuszczony z aresztu. Według naszych informacji, nie zostanie wydany do Polski, ponieważ według Holendrów nasze sądy nie są niezawisłe, a po podjęciu pracy pedofil stał się społecznie przydatny.

 Unijna żenada

Ta paranoja, w wyniku której pospolici bandyci stają się dla zagranicznego wymiaru sprawiedliwości prześladowanymi w Polsce opozycjonistami, zaczęła się w 2018 roku od sprawy 41-letniego Artura C. Był on poszukiwany przez pięć lat za handel narkotykami i wydano za nim trzy nakazy aresztowania.

Gdy w końcu wpadł, sprawa jego powrotu do Polski wydawała się oczywista. Nic jednak z tego nie wyszło, ponieważ Wysoki Trybunał nabrał wątpliwości, co do niezależności polskich sądów, których „reformę” przeprowadza obecny rząd. Dodajmy, że w 2018 roku tylko w jednym z irlandzkich sądów zawieszono ponad 20 ekstradycji osób poszukiwanych w związku z przestępstwami popełnionymi w Polsce, z powodu tego, że mogą być oni prześladowani w Polsce przez wymiar sprawiedliwości.

Powoływanie się przy odmowie przez zagraniczne sądy na obawy o niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości jest po prostu żenujące. Gdyż mamy do czynienia z ENA dotyczącymi nie walki z rzekomą, wyimaginowaną dyktaturą, ale z zwykłymi przestępcami i bandytami.

Jerzy Szostak