Strona główna Powiat KTO CHCIAŁ POWIESIĆ PSA?

KTO CHCIAŁ POWIESIĆ PSA?

561
0
PODZIEL SIĘ

Nie pierwszy to przypadek znęcania się nad zwierzętami na terenie powiatu sochaczewskiego, ale chyba jeden z najbardziej sadystycznych, jakie w ostatnich latach się zdarzyły. Tym razem młody wilczur był tak skatowany, że trudno wprost uwierzyć, iż przeżył. Tylko pomoc jednego z rolników oraz wolontariuszy sprawiła, że ma szansę na życie.

Do zdarzenia doszło 4 października na posesji w Brzozowie. Jeden z mieszkańców zauważył zaniedbanego i poranionego wilczura. Zgłaszający sam próbował wyciągnąć sznurek, krępujący szyję psa, ale ten zaatakował ratującego, wyjąc z bólu. W tej sytuacji mieszkaniec Brzozowa zadzwonił po fachową pomoc z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Kundelek w Iłowie. Wolontariusze szybko pojawili się na miejscu zdarzenia.

Torturowany i katowany

Wola życia tego psa była silniejsza, a wrzynający się w ciało sznur nie powstrzymał go przed walką o młode życie. Na szyi miał 3 pętle, co wyklucza możliwość zaczepienia się przypadkiem. To raczej było celowe zapętlenie lub trzymanie psa na tej uwięzi – informują wolontariusze.

Co więcej, widok psa wskazywał, że nie było to działanie z ostatnich dni, a zwierzę musiało cierpieć od dłuższego czasu. Pętle mocno uciskały szyję czworonoga, wręcz go dławiły. Co więcej rana na szyi była w stanie zapalnym i zarobaczona. Infekcja paskudziła się, a robaki wręcz zjadały żywcem umęczonego wilczura.

­– To jest nie do pomyślenia, jakim trzeba być człowiekiem, aby tak katować psa. Tacy ludzie powinni ponosić najwyższą karę. Jak można tak znęcać się nad żywym stworzeniem, które przecież jest synonimem oddania i wierności dla ludzi – denerwowała się jedna z mieszkanek z   gminy Iłów.

­– Jako hodowca uważam, że wszystkie psy i koty powinny być czipowane, tak jak zwierzęta hodowlane. To pozwoliłoby uniknąć takich drastycznych sytuacji. A w przypadku dręczenia zwierząt przez właścicieli, wymusić konsekwencje prawne. Choćby wysokie kary za takie postępowanie – mówi Iza, właścicielka hodowli psów z terenu gminy Sochaczew.

Wielu osób pytanych o sytuację w Brzozowie Starym uważa, że tylko zdecydowane działania pozwolą na eliminowanie sadystów znęcających się nad zwierzętami. Sprawa dotyczy nie tylko psów, ale też kotów, zwierząt hodowlanych w niektórych gospodarstwach rolnych, takich jak krowy, konie, czy kozy. One też padają ofiarami dręczących je ludzi, są głodzone i zaniedbywane.

 Uratowany przed śmiercią

– „Pako”, bo tak go nazwaliśmy, ma szczęście, że trafił na człowieka, który mu pomógł, wzywając nas. Pies został natychmiast przewieziony do Centrum Weterynaryjnego w Sochaczewie. Akcja ratowania psa trwała ponad 4 godziny. W tym czasie smród rozkładającego się ciała chyba czuli nawet sąsiedzi z piętra wyżej nad Centrum. Larwy zjadały go żywcem. W dodatku miał masę pcheł i kleszczy. No i wychudzone do granic możliwości ciało – informują wolontariusze z Fundacji.

Sznur został usunięty. Aby to wykonać, pies został poddany narkozie i miał wygolone włosy. Potem lekarz delikatnie usuwał, kawałek po kawałku, wżarte w ciało linki. Psiaka, jak informuje lekarz weterynarii, czeka jeszcze operacja. Jednak ma on bardzo słabe wyniki krwi. Teraz Fundacja prosi o wsparcie na zabiegi i kuracje dla chorych i opuszczonych zwierzaków m.in. dla „Pako”.

Zbiórka na rzecz Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Kundelek, ul. Rynek Staromiejski 3, 96-520 Iłów, KRS: 0000574797, BS Vistula nr 05 9011 0005 0012 4533 2000 0010, paypal: kundelek@opoczta.pl, Tytuł: Pako. Można też wesprzeć poprzez zakup karmy bez kosztów wysyłki.

­– Posiadanie zwierząt powinno być przywilejem, a nie smutnym obowiązkiem w postaci alarmu przy budzie. Dopóki kary nie będą potężne, a czipowanie zwierząt obowiązkowe, to niestety zwyrodnialcy nadal będą znęcać się nad słabszymi – podsumowuje Barbara, mieszkanka Sochaczewa.

Bogumiła Nowak

Fot. FnaROPZ Kundelek