Strona główna Historia Koła czasu znad Bzury

Koła czasu znad Bzury

352
0
PODZIEL SIĘ

Tak się złożyło, ze miałem w tym roku zaszczyt uczestniczy w 50. Rajdzie Szlakami Walk Nad Bzurą organizowanym tradycyjnie przez sochaczewskich harcerzy.  Zadumałem się przy pamiątkowej tablicy w Witkowicach uwieczniającej ppłk. Łukasza Cieplińskiego  (ps. Pług).

Miał Łukasz niespełna 26 lat, kiedy przyszło mu walczyć nad naszą piękną rzeką. Jako młody podporucznik dowodził kompania piechoty. Dowodził i walczył ta dzielnie i skutecznie, że odznaczony został za to Orderem Virtuti Militari (V stopnia) i awansowany do stopnia porucznika. Osobiście zniszczył sześć niemieckich czołgów (niektóre źródła podają, że więcej). Był jednym z niewielu szczęśliwców. Bitwę przeżył, uniknął niewoli i przez całą wojnę działał w konspiracji walcząc o wolną Polskę (m.in. w ZWZ i AK na Podkarpaciu).

A po wojnie? Po wojnie walczył dalej z bolszewickimi kolaborantami i bandytami spod komunistycznych sztandarów. Działał w organizacji wojskowej „NIE”, zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”. Dwa dni po swoich 34. urodzinach (28 listopada 1947 r.) został aresztowany  i osadzony w więzieniu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Na krótko przed śmiercią pisał w grypsie do ukochanej żony: „Wydaje mi się czasem, że giną moje siły, nie mogę już patrzeć na to, co się dzieje, słuchać jęku mordowanych, na to królestwo szatana. (…) Ten ból składam u stóp Boga i Polski.”

W tegoroczną edycję Rajdu zaangażowali się też żołnierze 64 batalionu lekkiej piechoty w Płocku, którzy swoim działaniem obejmują również ziemię sochaczewską. Płocki pododdział wchodzi w skład 6. Mazowieckiej Brygady OT im. rotm. Witolda Pileckiego.

No właśnie, Witold Pilecki… Na jego temat można napisać niejedną książkę (co z resztą uczyniono). Wspomnę tylko, że to oficer WP, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, żołnierz AK, autor raportów o zbrodniach niemieckich w Auschwitz.

Po wojnie znienawidzony przez władze komunistyczne. Aresztowany i osadzony w ubeckim więzieniu, tak samo jak Ciepliński, w 1947 r. Rotmistrz pisał do swoich dzieci: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę tradycje własnego narodu”. A u schyłku życia stwierdził: „Ja już żyć nie mogę, mnie wykończono, bo Oświęcim, to była igraszka”.

Wracając do okupacji – Pilecki był zastępcą dowódcy brygady KEDYW-u AK, a dowódcą KEDYW-u i z-cą dowódcy AK gen. August. E. Fieldorf-Nil.

To generał Nil stworzył – na rozkaz Bora-Komorowskiego – wspomnianą już wcześniej organizację „NIE” zrzeszającą i wspierającą dziesiątki tysięcy żołnierzy niezłomnych w obliczu nadciągającego terroru bolszewickiego. Aresztowany i osadzony w więzieniu MBP w 1948 r.

Cóż za zbieżność życiorysów powyższej trójki bohaterów…

Dodam tylko, że wszyscy trzej, Ciepliński, Pilecki, Fieldorf zostali zamordowani w tej samej katowni na warszawskim Mokotowie (odpowiednio w 1951, 1948 i 1953 r.). Ich ciała pogrzebano w bezimiennych mogiłach, miejsca pochówku utajniono, skazując na zapomnienie.

Staram się ogarnąć rozumem i sercem postawy tych ludzi. Niezłomnych, bezkompromisowych, „ze stali” – tak o „Nilu” mówili nawet jego oprawcy. W pamięci wracają słowa Karola Wojtyły – niekwestionowanego autorytetu mojego pokolenia, autorytetu jakiego deficyt ogromny wyczuwam obecnie – wypowiedziane w 1993 r.: „Dlatego, zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli  z wiarą, nadzieja i miłością.

Jesteśmy to winni naszym bohaterom. Bohaterom prawdziwym, nie wykreowanym przez propagandę, nie wywyższonych na pomnikach tylko cicho szepczących do nas swoimi historiami, swoim cichym męczeństwem, pokorą i poświęceniem. Nie możemy dopuścić, aby żołnierze niezłomni, skazani na zagładę przez Niemców, skazani na zagładę i zapomnienie przez bolszewickich namiestników byli znów skazywani. Skazywani przez pseudohistoryków, pseudoautorytety na wpisanie w świadomość społeczną jako bandyci, antysemici, faszyści.

Nie historia nie zatoczy kolejnego koła.

Mirosław Tomaszewski