Strona główna Sochaczew Jasnowidz wskazał złodzieja

Jasnowidz wskazał złodzieja

408
0
PODZIEL SIĘ

Od kilku lat na terenie gminy Sochaczew działa dobrze zorganizowana grupa złodziejska, która okrada domy oraz obiekty letniskowe. Łupem złodziei padają nie tylko pieniądze, ale też cenne pamiątki rodzinne, a nawet warzywa i płody rolne na polu. Policja wydaje się być bezradna i to nawet w sytuacji, gdy ofiarą złodziei padł jeden z policjantów. W tej sytuacji jedna z okradanych rodzin zwróciła się o pomoc do jasnowidza.

To już nie jest normalne. Mam wrażenie, że zaczynam wpadać w jakąś psychozę. Najmniejszy stuk, chrzęst powoduje, że zaczynam się bać. Nie mogę już tak dalej funkcjonować. To już jest ponad moje siły – mówi Anna Kowalska, mieszkanka podsochaczewskiej wsi. Jej dom został okradziony rok temu i do tej pory nie może wrócić do równowagi.

Złodziej znał dom

Wszystko wskazuje na to, że złodziej lub grupa złodziei doskonale wiedziała, gdzie i co kraść. Gospodarze domu nie od razu zauważyli, że padli ofiarą kradzieży.

­– Nie było żadnych dewastacji, zniszczeń, rozrzuconych rzeczy. Wszystko na swoim miejscu. Dopiero następnego dnia zauważyłam, że zniknęły pieniądze i biżuteria. To był dla mnie szok. Straciłam wszystkie pieniądze, które były schowane w skrytce, oraz leżące na regale pamiątki rodzinne – mówi roztrzęsiona pani Anna.

Choć minął ponad rok od kradzieży, to nadal nie może opanować nerwów. Bliscy ją wspierają. Szczególnie syn Piotr, który mówi, że mama załamała się i obwinia siebie, że nie dopilnowała wszystkiego.

Dom w tej chwili przypomina niemal twierdzę, ale mimo to rodzina nie czuje się bezpieczna. Nadal dręczą ją obawy. I to właśnie spowodowało, że zdecydowali się poszukać wsparcia u jasnowidza. Policja zdaniem okradzionej rodziny nie potrafiła nic wskórać i to mimo tego, że rodzina Kowalskich podawała śledczym swoje wskazówki.

­– Podpowiadaliśmy policji to, co zaobserwowaliśmy. Moim zdaniem dom był obserwowany od jakiegoś czasu przed   kradzieżą. Złodziej znał jego rozkład i wiedział, co chce ukraść – stwierdza Piotr Kowalski.

Rodzina zdecydowała się na początku zwrócić o pomoc do jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego z Człochowa. Jednak efekt jego wizji nie na wiele się im przydał. Jego diagnoza sytuacji była dość mglista i mało konkretna. Nie satysfakcjonowało to Kowalskich. Nie ukoiło też obaw pani Anny i jej bliskich. Szukali pomocy dalej.

­– Czujemy się zagrożeni i boimy stale, że ktoś znowu wejdzie do domu. Każdy z nas obawia się zostać samemu. Na noc zamykamy się nawet w swoich pokojach na klucz. Monitoring pracuje non stop, bo boimy się o swoje bezpieczeństwo. Policja nic nie zrobiła, choć wskazaliśmy to, kto mógł być sprawcą – dodaje Piotr.

Jak zaznacza, złodziej wiedział, co dzieje się w domu, orientował się, gdzie zwykle leży klucz, i wiedział, gdzie jest skrytka. Nie działał chaotycznie i nie brał czego popadnie, a konkretne rzeczy. Jak zaznaczają domownicy, wiedział, że rodzina pracuje i że warto ją okraść.

Jasnowidz pomoże

Po nieudanym eksperymencie z jasnowidzem z Człuchowa, nie zaprzestali szukania pomocy. Piotr trafił na Marka Szwedowskiego, mieszkającego w Izabelinie pod Warszawą i jego Stowarzyszenie „Przystań Nadzieja”. Wśród wielu działań oferowanych przez Szwedowskiego, takich jak m.in. doradztwo indywidualne i biznesowe, jest pomoc w wyjaśnianiu przestępstw i szukaniu ich sprawców. To spowodowało, że rodzina Kowalskich uznała, iż to może być jakaś szansa na wyjście z patowej sytuacji. Ustalili datę spotkania i przygotowali potrzebne materiały.

We wtorek 20 października Marek Szwedowski przyjechał do Kowalskich wraz ze swym współpracownikiem Grzegorzem Wójcickim. Obejrzeli dokładnie dom i wskazane miejsca. Przedstawili swoje obserwacje, m.in. te dotyczące dziewczyny obserwującej dom i tajemniczych samochodów, z których ze znacznej odległości obserwowana była nieruchomość Kowalskich. To, że są podstawy do tego, wskazują zdjęcia satelitarne. Są też głosy innych mieszkańców gminy skarżących się na liczne kradzieże. Giną nie tylko pieniądze, ale też owoce i warzywa z pól. Jak mówią mieszkańcy, złodzieje potrafią podjechać dostawczakiem nawet w biały dzień i załadować go kradzionymi warzywami. Policja ich zdaniem nadal temu nie potrafi zaradzić.

­– Rzeczywiście czuję, że coś tu istotnie się działo w tym domu i myślę, że wskazana osoba może mieć związek z tymi kradzieżami, że zna dobrze lokalizacje i wie, co kraść. Ma wiedzę na ten temat. Złodzieje są doskonale przygotowani. Czuję, że to ten człowiek, którego wskazujecie. Jest to silne przeczucie – stwierdził Marek Szwedowski.

Zaznaczył również, że uważa, że wskazana przez nich dziewczyna ma silny związek ze sprawcą, ale jest dziwna. Coś w niej jest nie tak, jest rozchwiana emocjonalnie i być może pod wpływem środków odurzających.

Wskazane miejsca potwierdzają odczucia jasnowidza. Jego zdaniem też, złodziej szybko uciekł przez drzwi na taras. Mógł mieć dorobiony klucz, więc to osoba, którą prawdopodobnie wskazali domownicy. Marek Szwedowski przychyla się do tego, że złodziej lub grupka, dla której działał, robiąc rozpoznanie, obserwowała i wytypowała ten dom. Teraz jednak nie czuje tego, aby ponownie zaatakował rodzinę Kowalskich.

Marek Szwedowski wraz z Grzegorzem Wójcickim pojechali na wskazaną nieruchomość, zamieszkałą przez domniemanego złodzieja. Domostwo jest mocno zaniedbane, straszliwie zapuszczone. Dom na pierwszy rzut oka robi wrażenie opuszczonego. Jednak przy wejściu jest dość agresywny pies.

­– To może być ta osoba. Wyczuwam, że coś jest w tym miejscu i być może to on działał. Zapewne nie sam, ale w porozumieniu z kimś. Nie wydaje mi się, aby mógł tak sprawnie wszystko zorganizować. To nie taki typ człowieka – stwierdził jasnowidz.

Na razie sprawa jest otwarta. Marek Szwedowski poinformował, że podejmie działania. Jednak z uwagi na to, aby akcja nie zakończyła się fiaskiem, nie chce ujawniać swych metod.

­Na pewno nie zostawię tej rodziny z niczym – zapewnił.

Jest więc szansa, że rodzina może nie odzyska skradzionych pamiątek po babci i dziadku, oraz cennych precjozów, ale zyska w końcu spokój. Anna Kowalska liczy, że w końcu sprawcę dopadnie sprawiedliwość i przestanie się bać każdego szmeru we własnym domu.

Bogumiła Nowak