Strona główna Kronika kryminalna Co się stało z Piotrem Pietrzakiem?

Co się stało z Piotrem Pietrzakiem?

692
0
PODZIEL SIĘ
Piotr Pietrzak ma 31 lat, 185 centymetrów wzrostu i niebieskie oczy.  W dniu zaginięcia był ubrany w granatową kurtkę, granatowe spodnie bojówki oraz w czarne buty

Czy 31-latek z Sochaczewa został porwany, zamordowany lub popełnił   samobójstwo? Być może uciekł, aby ułożyć sobie życie na nowo? Co się stało z Piotrem Pietrzakiem? Na to pytanie nadal nie ma odpowiedzi. W minionym tygodniu przeprowadzono kolejną akcję poszukiwawczą.

W czwartek, 23 stycznia, około   8:20 Piotr Pietrzak wyszedł z przedszkola przy ulicy Poprzecznej w Sochaczewie, gdzie odprowadził swoją 5-letnią córkę. Po chwili wsiadł do samochodu volkswagen T4 i odjechał. Tego dnia miał pojechać do Żyrardowa, aby poszukać zleceń w tamtejszych firmach transportowych. Jednak nigdy tam nie dotarł. Nie wrócił też do domu.

Zostawił pożegnalny list

Od tamtej pory cisza, zero kontaktu.  Zabrał  ze sobą dokumenty, nawigacje i pieniądze. Telefon zostawił w domu – mówiła wówczas żona zaginionego mężczyzny.

W dwa dni po zaginięciu 31-latek był   widziany w jednym z przydrożnych zajazdów, jadł tam obiad. Tego dnia znaleziono także jego samochód zaparkowany przy stadionie w Wyszogrodzie, w pobliżu rzeki. Auto było otwarte i nosiło ślady nadpalenia, wewnątrz był list pożegnalny oraz pieniądze. Piotr Pietrzak zabrał ze sobą dokumenty, w tym zawodowe prawo jazdy. Co może dawać nadzieję, że wyjechał na Zachód i zatrudnił się jako kierowca.

Policja – nie bez trudu – zdobyła zapis monitoringu z mostu w Wyszogrodzie. Widać na nim auto Piotra Pietrzaka, nie widać jednak, kto nim jedzie. Nie wiadomo, czy mężczyzna podróżował sam, czy w czyimś towarzystwie. Natomiast w nawigacji znaleziono kilka adresów z całej Polski oraz Niemiec. Pod jednym z nich, w pobliżu Sochaczewa, znajduje się gospodarstwo rolne, którego właściciel szukał pracowników. Jednak Pietrzak nigdy do niego nie dotarł.

Sprawdzono dokładnie komputer zaginionego. Nie naprowadziło to jednak śledczych na żaden trop. 31-latek praktycznie nie korzystał z internetu, nie wchodził na żadne portale, nie miał konta na Facebooku. Logował się jedynie na swojej poczcie i jednym z portali aukcyjnych. W jakiś czas po zaginięciu, ktoś próbował logować się na koncie Pietrzaka. Bezskutecznie.   Gdyby to był 31-latek, zapewne by mu się to udało.

List, który mężczyzna zostawił w samochodzie, może wskazywać na samobójstwo, choć jego autor nie napisał tego wprost, to treść wskazuje, że mężczyzna mógł mieć problemy, których nie był w stanie podźwignąć.  

Prawdopodobnie po napisaniu listu wysiadł z samochodu i poszedł drogą wzdłuż Wisły, w stronę Płocka. Jednak policyjny pies tropiący zgubił jego ślad po około 700 metrach.

Urwany trop nad Wisłą

Tereny nad Wisłą były przeszukiwane – na obszarze od Wyszogrodu po Drwały – przez policję, strażaków i Wojska Obrony Terytorialnej wielokrotnie. To bardzo trudny do penetracji obszar, porośnięty krzakami, ze stromymi zboczami, skarpami, wąskim dróżkami nad wodą. Sprawdzano również Wisłę, między innymi przy użyciu sonaru. Bez najmniejszych rezultatów.

Fot. Aldona Błaszczyk-Szostak

W maju pojawiła się informacja, że Piotr Pietrzak ma rzekomo przebywać w Płocku. „Kilka dni temu otrzymaliśmy zgłoszenie o zauważeniu osoby, pasującej wizerunkiem do poszukiwanego Piotra Pietrzaka. Była to pierwsza wiarygodna informacja, która dotarła do nas od rozpoczęcia jego poszukiwań” – informował detektyw wynajęty przez rodzinę. Osoba ta okazała się jednak być bezdomnym o imieniu Sylwester.

Detektyw jednak nie ustępował i postanowił urządzić w Płocku obławę: „Jeśli widzieliście osobę podobną do Piotra Pietrzaka, spróbujcie zrobić mu z ukrycia zdjęcie lub przekażcie detektywom prowadzącym sprawę informację, gdzie i o której godzinie spotkaliście tę osobę” – apelował.

– To doprowadziło do prawdziwego polowania na bezdomnych w Płocku – mówi jeden ze śledczych zajmujących się tą sprawą. – Biegano za nimi z telefonami i robiono im zdjęcia. Bez żadnego efektu – dodaje.

Policja sprawdza każdą, nawet najbardziej absurdalną informację w tej sprawie. Mimo tego śledztwo nie posuwa się do przodu. Co może świadczyć, że mężczyzna nie żyje, a jego ciało może znajdować się w Wiśle, która jest wyjątkowo trudna do poszukiwania zwłok, które mogły już przemieścić się kilkaset kilometrów lub ugrzęznąć gdzieś przy brzegu, co nie zawsze wykryje sonar.  

„Heban” w akcji

Teren nad Wisłą nigdy jednak nie był sprawdzany za pomocą psa, tzw. zwłokowca. W Polsce jest niewiele czworonogów przeszkolonych do szukania zwłok. Jednym z nich jest „Heban” z Rybnika, który wraz ze swoim przewodnikiem Szymonem Wieczorkiem ma wiele sukcesów nie tylko w poszukiwaniu zaginionych, ale też w czasie akcji ratowania górników w kopalniach, choćby w kopalni „Zofiówka” w Jastrzębiu Zdroju.

Fot. Aldona Błaszczyk-Szostak

– W relacji przewodnik-pies powstaje ogromna zażyłość – tłumaczy Wieczorek. – Ważna jest odpowiedzialność, partnerstwo, zaufanie oraz więź między człowiekiem i zwierzęciem.

Za sprawą sochaczewskiej Fundacji Na Tropie Szymon Wieczorek ze swoim psem przyjechali 7 października do Wyszogrodu. Przez kilka godzin, wraz z przedstawicielami Fundacji Na Tropie i sochaczewskimi policjantami, przeszukiwali tereny od Wyszogrodu po Drwały. „Heban” nie próżnował nawet przez chwilę.

Niestety pies nie podjął żadnego tropu, mimo że zapach zwłok przy sprzyjającej pogodzie wyczuwa na odległość około 200 metrów, także w wodzie.

– Być może należałoby zabrać „Hebana” na łódkę i popływać z nim po rzece – zastanawia się Szymon Wieczorek. Fundacja Na Tropie nie wyklucza zorganizowania takiej akcji.

Fot. Aldona Błaszczyk-Szostak

Tymczasem rodzina wyznaczyła za pomoc w   odnalezieniu Piotra Pietrzaka 5000 złotych nagrody. Bliscy zamieścili też w internecie list:

„Piotrek! Wracaj, nie lękaj się niczego. Jesteś dla nas bardzo ważny, szczególnie dla Julci. Liczą się przecież miłość i rodzina. Wszystkie problemy można wspólnie rozwiązać. Czekamy na Ciebie. Bardzo kochamy i tęsknimy. Odezwij się. Ola, Julka i mama”.

Osoby mające wiedzę na temat miejsca pobytu zaginionego mężczyzny, proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Sochaczewie, ul. 1 Maja 10, 96-500 Sochaczew, tel. 47 70 552 22 l lub Fundacją na Tropie 502 226 215.

Janusz Szostak