Strona główna Powiat Cierpki smak jabłek

Cierpki smak jabłek

283
0
PODZIEL SIĘ

28 września, sadownicy świętowali Światowy Dzień Jabłka. To szczególny dzień dla branży związanej z jabłkami, gdyż jak wykazują dane statystyczne, co czwarte jabłko na europejskich stołach pochodzi z Polski. W tym też przeważająca ilość, to owoce z Mazowsza. Spory udział w tym mają też jabłka z powiatu sochaczewskiego. Jednak ten rok nie należy do udanych, szczególnie dla gmin Iłów i Rybno.

Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Jednak w tym roku Główny Urząd Statystyczny wstępnie ocenił zbiory na około 3 miliony ton. To w sumie o jedną czwartą mniej od zbiorów w rekordowym 2018 roku. Spożycie jabłek w Polsce spada jednak z roku na rok.

Powodem jest spadek w pozyskiwaniu ich oraz znacznie wyższe ceny niż w poprzednich latach.

Nie wszędzie dobre zbiory

Na terenie powiatu sochaczewskiego jest wielu drobnych sadowników, którzy narzekają, że mają mniej jabłek niż w poprzednich latach i znacznie gorszej jakości.

­– Sytuacja jest zależna przede wszystkim od pogody. Tam, gdzie nie było anomalii pogodowych, jabłka są udane, dobrze przebarwione, jędrne, smaczne i dorodne. Jednak były tereny, nawet w naszej gminie, gdzie pogoda dała się sadownikom mocno we znaki i mają oni znikome zbiory – ­ mówi Przemysław Wasilewski, współwłaściciel Rodzinnego Gospodarstwa Sadowniczego „Tęczowy Ogród” w Brzozowcu.

Jak dodaje, aura była na tyle nieżyczliwa, że zaledwie parę kilometrów dalej od Brzozowca, w pobliskiej Paulince, w gminie Iłów najpierw mróz zwarzył do wysokości 1-1,5 metra rozwinięte pąki na drzewach. Potem całości dopełniło gradobicie. Podobnie poszkodowani zostali również sadownicy z terenu gminy Rybno. Tam po przymrozkach majowych grad zdewastował sady w wielu miejscach.

­– Zbiory w tych miejscach nie są udane i raczej niewielkie. W naszym gospodarstwie mieliśmy szczęście, że nie było tych anomalii. Prawdopodobnie zbiory będą takie same, jak rok temu. W dalszym ciągu trwają. Wysokość zbiorów zależy od odmiany jabłoni i waha się od 30 do 50 ton z hektara. Mamy dobrze zorganizowanych pracowników sezonowych z Ukrainy i praca wre. Znikomą ilość przerabiamy na soki, a większość dostarczana jest na stoły mieszkańców naszego powiatu – dodaje Przemysław Wasilewski.

Największe zagłębie jabłkowe na Mazowszu jest na terenie powiatu grójeckiego. Tam tradycje sadownicze mają ponad 500 lat, a jabłka z tego rejonu – jako jedne z nielicznych produktów w Polsce posiadają unijny znak jakości, czyli certyfikat Chronione Oznaczenie Geograficzne. Z okolic Grójca i Warki, gdzie jest intensywna produkcja jabłek, pochodzi 40 procent wszystkich krajowych zbiorów tych owoców.

Również jabłka z „Tęczowego Ogrodu” są certyfikowane. To gospodarstwo sadownicze ma certyfikaty – IPO (Integrowanej Produkcji) oraz GLOBAL GAP (na produkty rolne i warzywa), jako uznane produkty na skalę krajową i europejską.

Tym razem mniej

Mimo że na sklepowych półkach możemy oglądać sporo tego czerwono-zielonego dobra, jakim są jabłka, to ten rok nie przedstawia się tak kolorowo dla naszych sadowników. Kolejny raz jesteśmy dotknięci dość sporymi przymrozkami, które mocno ograniczyły produkcję. Ponadto bardzo dużo opadów gradu sprawiło, że mamy więcej jabłek przeznaczone do przemysłu niż na stoły klientów – ­ mówi Maciej Majewski, prezes Stowarzyszenia Sady Grójeckie.

Na tegoroczną aurę uskarża się też jeden z sadowników spod Rybna, który stracił w sadzie większość owoców.

­– Zwykle miałem bardzo dorodne jabłka. Ten rok jednak spisany jest na straty. Mam niewiele owoców i to nienajlepszej jakości. Nie ma co świętować Dnia Jabłka w tym roku. Odszkodowania za straty będą, ale nie zmienia to faktu, że mam bardzo słaby rok –­­ stwierdza sadownik.

Na Mazowszu istnieje w sumie ponad 25,5 tysięcy gospodarstw sadowniczych. Same sady zajmują tu ponad 106 tysięcy   hektarów. Rok 2020 jest też szczególnym z powodu pandemii koronawirusa, kiedy przejściowo i na krótko był problem z pracownikami sezonowymi przy zbiorach. Jednak, jak zaznacza Przemysław Wasilewski, sytuacja się unormowała i zbiory przebiegają bezproblemowo.

Bieżący i zeszły rok to lata, w których szczególnie doświadczyliśmy problemów, jakie niosą ze sobą zmiany klimatu. Większość osób sądzi, że im cieplej tym lepiej, a prawda wygląda zdecydowanie inaczej. Częste, nieprzewidywalne zmiany pogody, niespodziewane przymrozki i żywioły, takie jak grad, oraz coraz bardziej dotkliwe susze, sprawiają, że zbiory jabłek są mniejsze, a co za tym idzie zwiększają się ich ceny – dodaje Maciej Majewski.

Koniec września i początek października jest czasem dla sadowników, kiedy kończą się zbiory i wiedzą, ile wyprodukowali jabłek.

–­ W tym roku jabłka nie są tanie i jest ich mniej niż rok, dwa lata temu. Obecnie najtańsze nie spadają poniżej 2,5 – 2,5 złotego za kilogram. Czasem cytrusy są tańsze, a przecież nie rosną u nas – narzeka jedna z kupujących na sochaczewskim rynku.

– Mam nadzieję, że nadal będziemy mogli oferować zdrowe, dorodne i smaczne owoce naszym klientom. Oby tylko nie było przymrozków i gradu – dodaje Przemysław Wasilewski.

Bogumiła Nowak

Fot. Pixabay