Strona główna Sochaczew miasto Piotr Leszczyński walczy o powrót do najbliższych

Piotr Leszczyński walczy o powrót do najbliższych

1370
0
PODZIEL SIĘ

Choroba pojawiła się nagle. Najpierw była błędna diagnoza w szpitalu, później okazało się, że to zator płucny. Piotr Leszczyński w jednym momencie stracił zdrowie, a teraz walczy o jego odzyskanie. Koszty rehabilitacji są jednak bardzo wysokie, dlatego zachęcamy do wsparcia. Pomóżmy mieszkańcowi Sochaczewa wrócić do najbliższych.

– To wszystko stało się tak nagle. Piotr był w domu naszego syna, tam stracił przytomność. Został szybko zawieziony do szpitala. Lekarz postawił diagnozę – zapalenie płuc. Potem okazało się, jak bardzo się mylił – mówi Katarzyna Leszczyńska, żona Piotra Leszczyńskiego.

Nagła i ciężka choroba
Pierwsza diagnoza postawiona przez lekarza w szpitalu okazała się błędna. Kolejny z lekarzy twierdził, że to mogła być zakrzepica i sugerował wykonanie badania Doppler’a. Nie doszło do niego. Następnego dnia Piotr Leszczyński stracił przytomność w czasie kąpieli. Był reanimowany przez 45 minut. Później rodzina dowiedziała się, że to zator płucny.

– Mąż został przewieziony na oddział intensywnej terapii. Po wybudzeniu ze śpiączki farmakologicznej, nie było z nim kontaktu. Podczas wizyt był szczypany, głaskany, drapany – okazało się, że to pomaga. Czytałam mu książki, słuchał muzyki, odwiedzała go rodzina i znajomi. Każdy wnosił coś do jego nowego życia. Jaka była radość, gdy na proste pytania, odpowiadał mrugając powiekami – pisze Katarzyna Leszczyńska.

Niestety niedługo po tych zdarzeniach rząd wydał decyzję o wprowadzeniu obostrzeń sanitarnych ze względu na pandemię koronawirusa. Rodzina przez długie miesiące nie mogła widywać się z chorym.

– Okres kwarantanny był dla nas i dla Piotra najgorszy. Przez wiele tygodni nie mogliśmy się z nim widywać. Co najgorsze, opieka rehabilitacyjna również była bardzo ograniczona. Rehabilitant zajmował się nim tylko raz w tygodniu. To było traumatyczne przeżycie dla nas wszystkich. – mówi Katarzyna Leszczyńska.

Ostatni raz rodzina widziała się z Piotrem Leszczyńskim 26 lutego, później mogli się zobaczyć dopiero 20 maja.

– W maju dyrektor szpitala w końcu zgodził się na wizytę, stwierdził, że trzeba być człowiekiem i nam to umożliwił. Przez te wszystkie miesiące codziennie dowoziłam mężowi jedzenie wysokobiałkowe. Panie odbierały je ode mnie i mu dawały. Dzięki temu nie miał żadnej odleżyny. Niestety, gdy go zobaczyliśmy, był bardzo wychudzony. Obawiamy się, że mógł dostawać za mało jedzenia – dodaje Katarzyna Leszczyńska.

Nadzieja na zdrowie
Obecnie Piotr Leszczyński przebywa w ośrodku rehabilitacyjnym w miejscowości Osielsko w okolicach Bydgoszczy. Tam prowadzona jest terapia za pomocą różnych technik rehabilitacyjnych oraz najnowocześniejszej technologii medycznej. Są to między innymi zajęcia na Cyber–oku. Jest to pierwszy na świecie system umożliwiający pomiary medyczne i  komputerowe, oparty na interakcji człowiek-komputer. Pozwala to na zwiększenie trafności diagnoz i prowadzenie systematycznej rehabilitacji.

Terapia w ośrodku bardzo pomaga. Już teraz Piotr odpowiada logicznie na pytania, które są mu zadawane. Lekarze powiedzieli, że ma w sobie dużą wolę walki, to odróżnia go od innych pacjentów, którzy będąc w tym stanie, już stracili nadzieję – mówi Katarzyna Leszczyńska.

Terapia w tym ośrodku wiąże się z bardzo dużymi kosztami. Jednak, jak podkreśla Katarzyna Leszczyńska, nie jest to najdroższy ośrodek w Polsce. Mimo wszystko łączna miesięczna kwota potrzebna na leczenie waha się w okolicach 13 tysięcy złotych. Czasami wydatki są większe, wszystko zależy od zabiegów, jakie są w danym miesiącu wykonywane.

– Jednym z takich zabiegów są stymulacje przezczaszkowe. Polega to na tym, że podłącza się na przykład ośrodek ruchu w mózgu do specjalnego urządzenia i wtedy następuje stymulacja. Następnie wykonuje się rehabilitację tego konkretnego obszaru, którego dotyczyła stymulacja, w tym przypadku będzie to rehabilitacja ruchowa. Jest to w pełni bezpieczne. Lekarze powiedzieli, że takich zabiegów należy wykonać 10, a każdy z nich kosztuje 200 złotych. Godzinna sesja na Cyber-oku to koszt 130 złotych. Czasami, gdy mąż jest zbyt zmęczony, nie wykonuje się ćwiczeń na Cyber–oku tylko inne ćwiczenia, jeśli trwa to pół godziny to koszt zmniejsza się do 65 złotych. Dodatkowo ostatnio mąż miał wstrzykiwaną toksynę botulinową było to konieczne dlatego, że miał bardzo zwiotczałe ręce, cena jednego zabiegu to 1300 złotych. Te wydatki nie są uwzględnione w kwocie pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym, musimy je ponosić dodatkowo. Warto też wspomnieć, że rehabilitacja nie polega tylko na zajęciach ruchowych. Mój mąż ma również masowaną krtań, co przygotowuje go do wydawania dźwięków – uzupełnia Katarzyna Leszczyńska.

Nie pozwólmy, aby leczenie Piotra Leszczyńskiego poszło na marne. Z uwagi na ogromne koszty, wciąż trwa internetowa zbiórka pieniędzy. Zachęcamy do dokonywania wpłat pod adresem www.pomagam.pl/leszczuwracaj. Nawet najmniejsza wpłata jest ogromnym wsparciem dla rodziny.