Strona główna Kampinos Melioracja ledwo się trzyma

Melioracja ledwo się trzyma

193
0
PODZIEL SIĘ

Mimo ciągle niewystarczających funduszy, Gminnej Spółce Wodnej „Kampinos” udało się dokonać latem kilku znaczących napraw i inwestycji w sieci wodno–melioracyjnej na terenie gminy. Choć wiele prac rozpoczęło się ze sporym poślizgiem spowodowanym epidemią, to jednak najpilniejsze z nich zrealizowano przed sezonem jesienno– zimowym. Pozostałe trzeba odłożyć na późniejszy czas w powodu braków finansowych.

– Gminna Spółka Wodna „Kampinos” należy tylko do jej członków, a jej funkcjonowanie uzależnione jest od zasobów, jakimi dysponujemy. Informowałem wcześniej, że jest zależność wielkości dotacji od wpłacanych składek i konieczność finansowania części wydatków spółki z naszych funduszy. Im wyższa ściągalność składek, tym większe są dotacje. A to przekłada się na możliwości inwestycyjne – informował w połowie roku Waldemar Sarnowski, prezes Spółki Wodnej „Kampinos”.

Wspólna kasa i inwestycje

Przy małej ściągalności składek członkowskich Spółka Wodna nie jest w stanie wykonać wielu planowanych inwestycji. Priorytetem są te, które wymagają natychmiastowej realizacji, czyli zniszczone przez nawałnice przepusty, zatkane lub uszkodzone dreny. W przypadku ograniczonych zasobów modernizacje, choć niezbędne, odkładane są z roku na rok na lepsze czasy.

– Aktualnie nasi członkowie zalegają ze spłatą składek w wysokości około 40 tys. złotych. To zadłużenie z poprzednich lat. Gdyby ta kwota była na naszym koncie, można by na przykład odmulić około 5,5 kilometra rowów lub naprawić i odbudować 10 przepustów, ewentualnie oczyścić z 4 kilometry drenów. Jak też dokonać napraw studni, ich czyszczenia, poprawić przyczółki wylotów drenarskich. Jednak tych pieniędzy nie ma i tylko doraźne, nie cierpiące zwłoki naprawy są wykonywane – dodaje prezes.

Jak na razie wiele rowów od lat nie było odmulanych, choć powinny być okresowo oczyszczane. Z drugiej strony spółka w miarę posiadanych środków systematycznie i kompleksowo realizuje swe zadania statutowe.

– Ci, co płacą, chcieliby, aby usuwano zamulenia i zanieczyszczone rowy. Nie możemy się tego doczekać. Jednak rozumiemy problem – mówi Dorota, mieszkanka gminy Kampinos.

Z poślizgiem, ale na czas

 W tym roku z powodu epidemii brygady remontowe ruszyły ze sporym opóźnieniem. Przez kilka tygodni lockdownu nie można było realizować zadań. Większość z nich ruszyła dopiero od czerwca.

– Choć z opóźnieniem rozpoczęliśmy prace konserwacyjne, to jednak zaangażowanie naszych wykonawców pozwoliło na odmulenie około 500 metrów rowu w Komorowie. Odbudowaliśmy tu trzy przepusty, w tym te zniszczone przez nawałnicę. Oczyściliśmy także dwa kolejne przepusty i naprawiliśmy, budując praktycznie od nowa aż cztery wyloty drenarskie wraz z wymianą około 50 metrów drenów. Oczyszczono też dodatkowo około 200 metrów drenów ceramicznych. To dużo pracy, jak na tak krótki czas – zaznacza Waldemar Sarnowski.

Brygady remontowe wykonały ponadto prace w Kwiatkówku, gdzie sytuacja na polach po deszczach była tragiczna. Niefunkcjonujący system drenażu oraz zamulone rowy melioracyjne spowodowały, że rolnicy stracili tam część zasiewów. W Kwiatkówku odmulono też ponad kilometr rowów, oczyszczono 400 metrów drenów ceramicznych oraz odbudowano 12 wylotów drenarskich. Odbudowano jeden przepust, a drugi wyczyszczono. Jest nadzieja, że jesienne nawałnice nie spowodują w tym miejscu kolejnych zalań.

Na słowo honoru

 Jednak stan melioracyjny całości gminy Kampinos jest bardzo poważny. Mszczą się lata zaniedbań. Jak zaznacza Waldemar Sarnowski, nie da się wybiórczo i pojedynczo konserwować wybranych elementów. Wszystko trzyma na przysłowiowe słowo honoru i prace muszą być po całości. Nie można oczyścić czy odbudować przykładowo kilku przepustów na rowie, w którym zamulenie sięga prawie metra i przenieść się na inny odcinek.

– Tam, gdzie to jest możliwe i nie występują przeszkody o szerszym znaczeniu, rozwiązujemy pojedyncze awarie. Jak na przykład w Kampinosie A, Podkampinosie czy w Łazach. Jednak nie wszędzie tak się da – stwierdza prezes spółki.

Jeszcze przed sezonem jesienno-zimowym zaplanowane jest wykoszenie na prawie 50 kilometrach rowów melioracyjnych. Władze Spółki „Kampinos” mają też niebawem podpisać umowę o dotację ze Starostwem Warszawskim Zachodnim. Stąd apel, aby jak najszybciej członkowie regulowali zaszłości finansowe. Jeśli prace są wykonywane za 10 tysięcy złotych, to połowę z tej kwoty musi pochodzić z własnych środków spółki. Gdy zabraknie jej, to dotacja przepada. Wielu członków podchodzi ze zrozumieniem do problemów. Jednak nie wszyscy.

– Mieszkańcy mojej wsi chcieliby wielu inwestycji melioracyjnych, kiedy jednak przychodzi do płacenia na Spółkę Wodną, wykręcają się sianem. Uważają, że ewentualnie zapłacą, jak spółka wykona prace, i uznają, że są zadowoleni. Ale to tak nie działa. Bez pieniędzy nikt nie wykona żadnej pracy – mówi jeden z sołtysów.

Bogumiła Nowak

Fot. Spółka Wodna