Strona główna Sochaczew miasto Rowerzyści bezpieczniejsi

Rowerzyści bezpieczniejsi

204
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Jeszcze w tym roku na terenie Sochaczewa pojawią się kolejne ścieżki rowerowe. Powstaną one na ulicach Głowackiego, Ułanów Jazłowieckich oraz w ciągu ulicy 15 Sierpnia – na odcinku od skrzyżowania z Traugutta do ulicy Broniewskiego. Tym samym długość szlaków rowerowych na terenie miasta wyniesie prawie dwanaście kilometrów.

Jeszcze kilkanaście lat temu na terenie Sochaczewa nie było ani jednej ścieżki rowerowej. Pierwsze z nich powstały dopiero w 2006 roku. Ta w ciągu przebudowanej wówczas ulicy Olimpijskiej liczy 1200 metrów, a druga wzdłuż wyremontowanej ulicy Traugutta – 700 metrów. Potem przez kilka lat w tej materii nastąpił zastój.

Jak grzyby po deszczu

Przełom nastąpił osiem lat później. Najpierw w 2014 roku wybudowano ścieżkę w Pasażu Duplickiego, a potem już z roku na rok przybywały kolejne trasy rowerowe. Powstały one na ulicach Staszica, Warszawskiej, Płockiej, Chodakowskiej, Trojanowskiej, Licealnej, Towarowej, Sienkiewicza, Księcia Janusza. Chopina oraz na 15 Sierpnia – od Boryszewskiej do obwodnicy.

Także i w tym roku rowerzyści mogą liczyć na kolejne bezpieczne trasy. Pierwsza z nich została już oddana i jest nią ciąg pieszo-rowerowy wzdłuż Trojanowskiej – od ulicy Przylasek do granic miasta. A już wkrótce zostaną oddane kolejne: na ulicy 15 Sierpnia (od Broniewskiego do LO. Im. F. Chopina, w ciągu ul. Głowackiego oraz na Ułanów Jazłowieckich).

Należy podkreślić, że wzrost bezpiecznych tras rowerowych w mieście jest wynikiem porozumienia pomiędzy miejskim samorządem, a innym zarządcami dróg na terenie Sochaczewa. Sprowadza się ono do tego, że gdy tylko nadarzy się taka okazja, a istniejące parametry drogi na to pozwalają, to przy ich remoncie uwzględnia się budowę ścieżki. I dzięki temu w ciągu zaledwie sześciu lat powstał praktycznie jednolity i spójny system tras, po których mogą poruszać się rowerzyści.

Nie brakuje niezadowolonych

Jednak nie wszystkim to się podoba. Niektórzy z rowerzystów zarzucają miejskiemu samorządowi, że ścieżki rowerowe są zaprojektowane bezmyślnie. Jak twierdzą, jest wiele miejsc, gdzie ścieżka rowerowa nagle się kończy, oraz wiele miejsc, gdzie nie ma żadnego oświetlenia.

Jako przykład podają nową trasę rowerową wzdłuż Trojanowskiej – od ul. Przylasek do granic Sochaczewa. Jak przekonują krytykanci, ta ścieżka powinna być dla władz miasta powodem do wstydu a nie do dumy. Warto zatem przypomnieć, że ulicy Trojanowska nie należy do miasta. Jest ona własnością Starostwa Powiatowego w Sochaczewie i to ono ową ścieżkę wybudowało. To po pierwsze. Po drugie ścieżka kończy się tam, gdzie się kończy, bo taki odcinek był w tym roku remontowany, czyli od ulicy Przylasek do granic miasta. Dalej jest teren gminy i to ona, wraz ze starostwem, planuje przebudowę Trojanowskiej na swoim odcinku, czyli od granicy gminy z miastem do skrzyżowania w Zosinie. Zaś integralną częścią przebudowanej drogi ma być ciąg pieszo-rowerowy. Co zaś się tyczy oświetlenia. Tego nie było w planie, bo po prostu nie jest tam ono potrzebne. Oświetlenie potrzebne jest natomiast gdzie indziej – a mianowicie na rowerze. Dlatego przypominamy, że latarnie latarniami, ale według obowiązujących przepisów posiadany przez nas rower musi być wyposażony w światło przednie – przynajmniej jedno, białe albo żółte, świecące światłem ciągłym lub migającym. Do tego w dwa światła tylne: przynajmniej jedno czerwone światło odblaskowe oraz przynajmniej jedno świecące ciągle lub migające. I muszą być one włączone po zapadnięciu zmroku – bez względu czy wzdłuż ścieżki rowerowej są latarnie czy też ich nie ma.

Jerzy Szostak

Fot.: Jerzy Szostak