Strona główna Sochaczew miasto POWOLNA DEWASTACJA MIASTA

POWOLNA DEWASTACJA MIASTA

238
0
PODZIEL SIĘ
SONY DSC

Praktycznie nie ma dnia, aby na terenie Sochaczewa nie dochodziło do aktów wandalizmu. Ostatnim wyczynem wandali było zniszczenie siedzisk znajdujących się na nadrzecznych bulwarach oraz uszkodzenie znaków na ulicy Trojanowskiej. Brak poszanowania dla wspólnego mienia widać także na terenach rekreacyjnych nad Utratą w Chodakowie.

Co roku miejski samorząd wydaje setki tysięcy złotych na usuwanie skutków działalności wandali. A ci szczególnie upodobali sobie wzgórze zamkowe, nadrzeczne bulwary oraz tereny rekreacyjne nad Utratą. Do tego dochodzi bezustanne niszczenie znaków drogowych, ławek, skrzynek energetycznych, śmietników czy mazanie na elewacjach budynków.

Rzeczywistość jest taka, że praktycznie każda miejska inwestycja, mająca na celu upiększenie miasta, po jej zakończeniu wymaga natychmiastowego remontu, bo jest systematycznie niszczona przez wandali.

Totalna demolka

Sprawa niszczenia mienia na terenie miasta stała się już takim problemem, że doszło już do kilku spotkań burmistrza Piotra Osieckiego z inspektorem Michałem Safjańskim – komendantem powiatowym policji w Sochaczewie.

Jednak niewiele to dało, bowiem jak dochodziło, tak dochodzi do aktów wandalizmu. Pokazują to policyjne statystyki, które tylko w pierwszym półroczu odnotowały ponad sto tego typu zdarzeń. Inaczej mówiąc, było ich praktycznie po jednym dziennie. Jednak mówimy tylko o tych odnotowanych. Niezgłoszonych jest o wiele więcej. Po prostu akty dewastacji stały się już tak powszechne, że znaczna część mieszkańców Sochaczewa przestała na nie reagować. Stąd kolejny apel władz miasta o zgłaszanie tego typu zdarzeń.

Niestety niektórzy nie potrafią uszanować tego, co wspólnie budujemy, dlatego apeluję, aby mieszkańcy nie bali się interweniować, gdy ktoś niszczy nasz wspólny majątek. Wystarczy telefon na policję, sygnał do dyżurnego miasta pod czynny całodobowo numer telefonu 46 862-36-82. Kamera monitoringu nie zatrzyma wandala, ale sąsiad, który zwróci uwagę, już tak. To przecież niszczenie naszego wspólnego majątku, naszych pieniędzy – powiedział nam Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa. Jak dodał, nie może być tak, że grupa kilkunastu osób zniszczy to, na co składała się cała społeczność miasta? Dlatego w walkę z wandalami powinni zaangażować się wszyscy mieszkańcy.

 Bitwa nad Bzurą

Do tego, co mówi burmistrz, trzeba dodać, że dokonywane przez jednostki akty wandalizmu rzutują na całą społeczność Sochaczewa, która może być postrzegana przez odwiedzających miasto jako nie dbająca o wspólne mienie. Po prostu oceniani jesteśmy jako miasto wandali i brudasów. I tego nie zmieni większa liczba patroli policji czy kamery monitoringu na każdym rogu. Co prawda monitoring od lat sukcesywnie zmniejsza liczbę aktów wandalizmu, ale dla chuliganów nie jest żadną przeszkodą. Przykładem jest chociażby zniszczenie znaku informacyjnego przy komendzie policji, która jest przecież najeżona kamerami, czy dewastacja skrzynek energetycznych na ulicy Traugutta, także objętej monitoringiem.

Jeżeli ktoś chce coś zniszczyć, to i tak to zrobi bez względu na monitoring. Są to jednak jednostki. Dla większości kamery są ostrzeżeniem przed podjęciem tego typu działań. Po to jest system, który oprócz rejestracji negatywnych zachowań pełni również rolę prewencyjną. Dlatego będzie on rozbudowywany. W przyszłym roku, po zakończeniu budowy amfiteatru, monitoring zostanie zamontowany zarówno na terenie wokół wzgórza zamkowego, jak i na nadrzecznych bulwarach. Do tego dojdzie także całodobowa ochrona, której zadaniem będzie pilnowanie przestrzegania porządku i zapobieganie aktom wandalizmu na tym obszarze miasta – poinformował nas Piotr Osiecki.

Ale oprócz tego miasto musi także zmienić samo podejście do sprawców wandalizmu. Ci powinni nie tylko zapłacić za naprawę uszkodzonego mienia. Władze miasta powinny również występować do sądu, aby ten skazywał sprawców takich czynów na prace społeczne, chociażby przy sprzątaniu ulic. Mimo że nasza redakcja apeluje o to od wielu lat, to nigdy taki wyrok nie zapadł.

Jerzy Szostak

Fot. Jerzy Szostak