Strona główna Sochaczew Koniec wielkiej łapanki

Koniec wielkiej łapanki

290
0
PODZIEL SIĘ

Sochaczewska policja zdecydowała o umorzeniu śledztwa dotyczącego zuchwałej ucieczki ostatniego, czworonożnego skazańca, który przebywał w miejskim schronisku dla zwierząt.

Kilka miesięcy temu informowaliśmy o zuchwałej kradzieży ze schroniska Azorek dowodu rzeczowego, jakim w jednym z procesów trwającym przed sochaczewskim sądem był mały kundelek. Pies przebywał w schronisku w tak zwanym areszcie tymczasowym na polecenie sochaczewskiej prokuratury, w związku z procesem o pogryzienie. Pobyt za kratami trwał półtora roku i nie wiadomo było, kiedy ma się skończyć, bo sprawa ciągnie się w nieskończoność. Należy dodać, że do pogryzienia doszło, gdy był szczeniakiem i po prostu wystraszył się obcej osoby. Pobyt w schronisku spowodował jednak, że pies złagodniał i stał się po prostu pieszczochem. Był najbardziej łagodnym psem, z jakim pracownicy schroniska mieli do czynienia w ostatnich latach, a do jego adopcji ustawiały się kolejki. Nie było to jednak możliwe ze względu na trwający proces.

Tuż przed likwidacją schroniska i adopcji ostatnich czworonogów przebywających w Azorku skazaniec został sam w schronisku. Ta sytuacja nie trwała jednak długo. W nocy z 31 maja na 1 czerwca pies zniknął. Nie znaleziono go, ani na terenie schroniska, ani w innych, opuszczonych boksach. Jego zniknięcie było tym bardziej zaskakujące, że boksy zbudowane są tak, iż przebywające w nich zwierzęta nie są w stanie ich otworzyć. Więzień wydostał się jednak ze swojego boksu. A w ucieczce ktoś musiał mu pomóc. O zdarzeniu została powiadomiona policja. Doszło bowiem do kradzieży głównego dowodu w sprawie, a tym samym próby zacierania przestępstwa, co zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Jednak mimo podjęcia przez policję natychmiastowych działań po trwających dwa miesiące poszukiwaniach nie udało się odnaleźć zbiega ani osób, które pomogły mu w ucieczce.

To z kolei spowodowało – jak wynika z naszych informacji – że śledztwo w tej sprawie zostało w ubiegłym tygodniu umorzone z powodu niewykrycia sprawców.

Jerzy Szostak

fot.archiwum